Zgodnie z tradycją

Pojedynki dwóch lokalnych drużyn charakteryzują ostre starcia. Tych z pewnością nie brakowało w sobotnim meczu w Krośnie. Fot. Marcin Jastrzębski

KARPATY KROSNO – PARTYZANT TARGOWISKA. Trzy karne, dziewięć kartek i gol z połowy boiska.

Niejako tradycją stało się, że meczom Karpat z Partyzantem towarzyszą duże emocje. Nie inaczej było w sobotę w Krośnie. Podopieczni Tomasza Wacka dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, jednak indywidualne błędy sprawiły, że goście doprowadzali do wyrównania.

Długa lista nieobecnych graczy wymusiła na trenerze Karpat desygnowanie do pierwszego aż siedmiu młodzieżowców. Ci stanęli na wysokości zadania i nie przestraszyli się bardziej doświadczonego rywala. – Zostawiliśmy serducho na boisku, ale tym razem wystarczyło to tylko do zdobycia punktu. Patrząc jednak na sytuacje kadrową cieszy fakt, że młodzi zawodnicy nie odstawali od starszych kolegów – oceniał występ młodych piłkarzy trener Karpat, Tomasz Wacek.

Bramka kuriozum
Spotkanie wyśmienicie ułożyło się dla miejscowych. W 7. min piłkę ze środka boiska w pole karne Partyzanta wrzucił Kamil Chmielowski. Wysunięty przed własną bramkę i nieco oślepiony przez słońce golkiper Partyzanta źle obliczył lot futbolówki, która odbiła się przed nim, a następnie lobem minęła go i wpadła do siatki. – Mateusz w drugiej połowie kilkoma dobrymi interwencjami zrehabilitował się za wpadkę przy tej bramce – usprawiedliwiał swojego bramkarza trener Partyzanta, Piotr Kot.

Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Szarżującego w polu karnym Karpat Sikorskiego nieprzepisowo powstrzymał Albrycht i sędzia bez wahania wskazał na wapno. Skutecznym egzekutorem “jedenastki” był Kamil Walaszczyk. Kolejne minuty upłynęły pod znakiem przewagi Karpat. Krawczyka strzałami z dystansu przeegzaminowali m.in. Łukaczyński i Woźniak. Swoje okazje mieli także przyjezdni, a najlepszą z nich zmarnował 10 minut przed przerwą Borowczyk, po którego strzale głową piłka minimalnie przeszła obok słupka. Gdy wydawało się, że obie drużyny udadzą się na przerwę przy remisowym wyniku 1-1, już w doliczonym czasie pierwszej połowy Walaszczyk w polu karnym faulował Włodarskiego. Rzut karny na bramkę zamienił Kozieł.

Zapracowali na czerwoną kartkę
Po zmianie stron spotkanie zaostrzyło się. Jako pierwszy z boiska powinien wylecieć Walaszczyk, ale za jego ostry faul na Tomkiewiczu pomocnik Partyzanta ujrzał tyko żółty kartonik. Tuż przed końcowym gwizdkiem na czerwoną kartkę zapracował także Wójcik, który ostro potraktował Chmielowskiego. W obu przypadkach sędzia jednak wykazał się dużą wyrozumiałością dla zawodników, dzięki czemu Partyzant kończył mecz w komplecie.

Ostre starcia nie przeszkadzały jednak zawodnikom obu drużyn w konstruowaniu podbramkowych sytuacji. Wśród gospodarzy mógł się podobać szybki Paweł Sedlaczek, którego wszędzie było pełno i z którym obrońcy gości mieli największe problemy. To właśnie po akcji Sedlaczka, w dogodnej sytuacji znalazł się Korzeniowski, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i bramkarz gości zdołał obronić jego uderzenie. Sytuacja ta zemściła się na pięć minut przed końcowym gwizdkiem. W zamieszaniu na polu karnym Karpat, Łukaczyński faulował Wójcika i sędzia trzeci raz tego dnia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Nikody.

Emocje do samego końca
W samej końcówce obie drużyny miały po jednej dogodnej okazji do przechylenia szali na swoją korzyść. Karpaty mogły to zrobić za sprawą Korzeniowskiego, którego strzał po długim słupku w kapitalnym stylu obronił Krawczyk. Partyzant swoją szansę miał w 90. min, kiedy to piłka po strzale z 25 metrów Sikorskiego, o centymetry minęła poprzeczkę bramki Karpat.

KARPATY Krosno    2
PARTYZANT Targowiska    2
(2-1)
1-0 Chmielowski (7.)
1-1 Walaszczyk (15. – karny)
2-1 Kozieł (45. – karny)
2-2 Nikody (85. – karny)

KARPATY: Albrycht – Tomkiewicz (76. Pęcak), Chmielowski, Łukaczyński, Włodarski, Sedlaczek (88. Sobota), Stanisz, Kozieł, Woźniak (69. Honkisz), Korzeniowski, Mikule
PARTYZANT: Krawczyk – Krupa (46. Sierżęga), Zych, Remut, Zajdel, Sikorski, Borowczyk (56. Wójcik), Walaszczyk (76. Walat), Świeczowski, Nikody, Zarzyka.

Sędziował Andrzej Zwierzchowski (Rzeszów). Żółte kartki: Albrycht, Łukaczyński, Włodarski oraz Borowczyk, Walaszczyk, Sikorski, Zych, Wójcik, Sierżęga. Widzów 1200.

Marcin Jastrzębski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.