„Zielonych” wpędzić w czarną rozpacz

- W Niepołomicach zapłaciliśmy za brak skuteczności. W sobotę będziemy już sobą - przekonuje przed meczem z Wartą Łukasz Wroński (biała koszulka), pomocnik Stali. Fot. Stal Mielec

– W Niepołomicach zapłaciliśmy za brak skuteczności. W sobotę będziemy już sobą – przekonuje przed meczem z Wartą Łukasz Wroński (biała koszulka), pomocnik Stali. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. Stal jedzie do Grodziska Wlkp. na mecz z dawnymi mistrzami Polski.

- Z porażki w Niepołomicach wyciągnęliśmy dużo dobrego. Czas działa na naszą korzyść, jestem przekonany, że przeciwko Warcie zobaczycie dojrzalszą i lepiej grającą Stal – przekonuje Artur Skowronek, opiekun biało-niebieskich z Mielca.

Warta Poznań – legenda w sercu miasta. Tym hasłem przedstawia się Polsce najstarszy klub Poznania. Mistrz kraju z 1929 i 1947 r. o bogatej historii.

Kierowca gestapo pomagał Polakom
Warta powstała w 1912 r., w pierwszym meczu rozbiła 9-2 Herthę Poznań. Rok później, po mistrzostwach Wielkopolski, polska młodzież gromadnie zaczęła się wycofywać z niemieckich klubów i wstępować do Warty i Posnanii. Chodziło o coś więcej, niż futbol.

„Zieloni” wychowali wielu wspaniałych piłkarzy. Marian Einbacher zagrał w pierwszym międzypaństwowym meczu Polska – Węgry w 1921 r. Dwadzieścia lat później zginął w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Największą przedwojenną gwiazdą Warty był jednak Fryderyk Scherfke, autor pierwszego gola na mundialu dla biało-czerwonych. Polacy przegrali 5-6 w pamiętnym spotkaniu z Brazylią, Scherfke wykorzystał karnego podyktowanego za faul na Erneście Wilimowskim. Niebawem wybuchła wojna i obaj piłkarze ubrali niemieckie mundury. W PRL przedstawiani byli jako zdrajcy, lecz prawda była inna. Scherfke pracował jako kierowca gestapo, lecz ratował od zguby swoich klubowych kolegów i ich bliskich. W końcu sam znalazł się pod lupą nazistowskiej policji, za współpracę z Polakami groziła mu kula w łeb, na szczęście dowodów nie znaleziono. Znakomitego napastnika wysłano jednak na front wschodni, a potem na Bałkany, gdzie walczył z partyzantką Tity. Trafił do brytyjskiej niewoli, po 3 miesiącach został zwolniony. Po wojnie założył w Niemczech sklep meblowy, dobrze mu się powodziło. W przeciwieństwie do Warty, która w 1952 r. spadła do trzeciej ligi. „Zieloni” wrócili do ekstraklasy po 43 latach, w 1993 r., ale tylko na chwilę. Od 2011 r. pozycję Warty buduje prezes Izabella Łukomska-Pyżalska, kiedyś modelka Playboya, dziś bizneswoman z branży deweloperskiej, jedna z najbogatszych Polek.

Do „Ogródka” nie jadą
Tegoroczne zmagania warciarze rozpoczęli od 1-1 z Garbarnią Kraków. Gości przyjęli w Grodzisku Wielkopolskim, bo obiekt w Poznaniu, popularny „Ogródek”, znajduje się w remoncie. Ze Stalą „Zieloni” chcieliby zagrać już u siebie i taką informację kolportują na swojej stronie internetowej. Sęk w tym, że ani PZPN, ani Stal nic o tym nie wiedzą. Biało-niebiescy dawno temu zarezerwowali hotel w Grodzisku i tam udają się na mecz. Przyświeca im jeden cel: rehabilitacja po porażce z Puszczą. – Zawiedliśmy. Druga połowa nam nie wyszła, przejęliśmy styl gospodarzy, niepotrzebnie posyłając długie piłki. W sobotę będzie inaczej, choć spodziewamy się trudnej przeprawy. Warta bazuje na przygotowaniu fizycznym – mówi Łukasz Wroński, skrzydłowy Stali. Kluczowymi zawodnikami gospodarzy są wychowankowie Lecha bądź jego byli gracze. Wszyscy mają coś do udowodnienia. Największą gwiazdą pozostaje natomiast Petr Nemec, 61-letni trener, który wydobył z drużyny potencjał, o którym sama nie miała chyba pojęcia. Stąd – dość nieoczekiwany – awans na zaplecze ekstraklasy.

WARTA – STAL MIELEC
sobota, godz. 17

tsz

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.