Złamania – groźniejsze niż się wydają

Fot. Archiwum

Przydarzyć może się każdemu. U osób starszych grozi nawet śmiercią.

Najgroźniejsze są złamania, do których dochodzi u osób starszych (zwłaszcza kobiet). Chodzi o złamanie osteporotyczne szyjki kości udowej. Do takiego złamania dochodzi często w wyniku błahego urazu o niewielkiej sile, niewystarczającej do złamania zdrowej kości. – Takie złamanie musi być szybko zespolone (najlepiej w ciągu kilku godzin od urazu). Przed upływem pierwszej doby należy bowiem spionować chorego, w przeciwnym razie dojdzie do poważnych powikłań, najczęściej kończących się śmiercią – mówi dr hab. n. med. prof. UR Sławomir Snela, ordynator klinicznego oddziału ortopedii i traumatologii ruchu w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Złamanie to przerwanie ciągłości kości, po zadziałaniu urazu przekraczającego granice elastyczności tkanki kostnej. Może mu ulec każda z ponad 200 kości składających się na szkielet człowieka. Do cech pewnych złamania należą: nieprawidłowe ustawienie, lub patologiczna ruchomość. Cechami domniemanymi złamania są: bolesność i obrzęk, ograniczenie ruchomości lub jej zniesienie.

Złamanie zależne od wieku i siły urazu
Inny rodzaj złamań występuje u dzieci (w przypadku złamania kości długich dochodzi do złuszczenia w obrębie chrząstki wzrostowej). Inne są złamania w wieku biologicznie dojrzałym (od ok. 12 roku życia – dziewczynki i od 14 roku życia – chłopcy, do 60 – 70 r.ż. Kobiety i do 70 – 80 r.ż. mężczyźni). Jeszcze inne u osób starszych. Wyróżnia się złamania z przemieszczeniem i złamania bez przemieszczenia. Jeżeli w wyniku złamania powstały więcej niż dwa odłamy, złamanie nazywa się wieloodłamowym. – Gdy złamaniu kości towarzyszy uszkodzenie powłok skórnych w okolicy złamania – nazywa się to złamaniem otwartym. Gdy powłoki skórne nie zostały uszkodzone mamy do czynienia ze złamaniem zamkniętym – mówi nasz ekspert.

Jak zespala się kości
- Filozofia leczenia złamań polega na jak najszybszym i możliwie ostatecznym zespoleniu kości – mówi dr Snela. – Obecnie nie ma zastosowania wyciągowe leczenie oraz długotrwałe wkładanie pacjenta w gips. Chodzi o to by chory jak najwcześniej zaczął używać złamanej kończyny, chodzić, obciążać ją. Czyli wracać do pracy czy nauki. Najczęściej używamy więc zespolenia tytanowymi gwoździami śródszpikowymi. Staramy się operować w sposób jak najmniej inwazyjny, bez cięcia powłok skórnych. Wygląda to tak, że w sposób zamknięty, przez małą, kilkumilimetrową dziurkę wprowadzamy gwóźdź od stawu biodrowego lub kolanowego i delikatnie przepychamy go przez jamę szpikowa poza szczelinę złamania.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.