Złe wieści dla studentów uczelni publicznych

Studenci są zniesmaczeni z powodu nowych przepisów. Chcą mieć prawo to bezpłatnej zmiany źle wybranego kierunku studiów. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE, KRAJ. A miało być za darmo…

Do tej pory jeśli student już po pierwszym semestrze stwierdził, że wybrany kierunek go nie satysfakcjonuje, to miał dwa wyjścia: albo zrezygnować i podjąć naukę na innym kierunku, albo zacisnąć zęby i męczyć się dalej. Od 1. stycznia zmienił się “mały szczegół” w prawie o szkolnictwie wyższym, bo za każdy semestr ponad edukacyjna normę trzeba zapłacić.

Ministerstwo Edukacji postanowiło przechytrzyć tzw. wiecznych studentów, którzy rok w rok rozpoczynali nowe kierunki tak, aby zachować studenckie przywileje. – Budżet zapłaci tylko za sześć semestrów nauki na studiach licencjackich i cztery na magisterskich oraz dziesięć semestrów na jednolitych magisterskich – wyjaśnia w “Rzeczpospolitej” Marek Rocki, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Wśród studentów zawrzało

- To niesprawiedliwe! – oburza się Marzena, studentka rzeszowskiej uczelni technicznej. – Dlaczego mam płacić za semestr, jeśli uznam, że wybrany kierunek nie spełnia moich wymagań? Studenci są zdenerwowani. Do tej pory mogli zmieniać kierunki studiów dowoli, kiedy uznali, że ich ukończenie nie zagwarantuje im pracy. Studenci kierunków humanistycznych rozpoczynali naukę na kierunkach ścisłych, bo dopiero w trakcie nauki docierało do nich, że nie uda im się znaleźć pracy w zawodzie. Niektórzy zastanawiają się, czy wprowadzenie częściowej opłaty za bezpłatne studia jest zgodne z konstytucją. Prawo i Sprawiedliwość już złożyło skargę do Trybunału Konstytucyjnego na te przepisy. Na chwilę obecną tylko studenci są niezadowoleni, bo uczelnie i ministerstwo się cieszą. Zakładają, że dzięki temu młodzi ludzie zaczną podejmować trafniejsze decyzje i będą podchodzić do sprawy poważnie. A jak będzie w rzeczywistości?

Ewelina Nawrot

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.