Zmagania z ortograficznymi łamańcami

Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W 3-majowe południe stalowolanie zmagali się z ortografią. W tak oryginalny sposób czci się nad Sanem Dzień Konstytucji.

Jedynym warunkiem uczestnictwa w dyktandzie był podkarpacki adres zamieszkania. Do wygrania laptop, w kategorii open i honorowe pióra w kategoriach VIP i media. W tym roku po raz pierwszy VIP-ów było mniej niż dziennikarzy, nie licząc tych, którzy przyszli do auli KUL zawodowo. Tekst dyktanda „Gżegżółki 2012″ siłą rzeczy musiał nawiązywać do zniżającego się turnieju Euro 2012, ale sport został w nim bardzo szeroko rozwinięty.

Tekst dyktanda:

Sportowiec teoretyk

Profesor Pszczółka sięgnął do chłodziarkozamrażarki po bursztynowozłoty tymbark. Zsunął z biurka nieodkrywczy esej o Herbertowskim Panu Cogito, przełknął resztkę de volaille’a i zamknął Gadu-Gadu, tak że mógł w spokoju przejrzeć minikomentarz Stefana Szczepłka przed Euro 2012. Od lat bowiem śledził każdy mundial, olimpiadę, NBA, Puchar Davisa, Tour de Pologne, Rajd Dakar, Bundesligę itp. Znał składy Legii i „Kolejorza”, autorów goli z ponad trzydziestu metrów, a nawet – skądinąd obiecujących – trampkarzy z Chyloni. Nieobce mu były kluby zuryskie ani haskie. Odróżniał ponadto aksla od toe-loopa, nie gardził snookerem ani ping-pongiem. Nie omieszkał namierzyć nawet chyżonogich żółtych potomków Tuhaj-beja.

Wiedział z góry, co się okaże języczkiem u wagi w barażach, a kto może w przedmeczowym chaosie niechcący nawarzyć piwa. Rzec by można – arcymiłośnik sportu. Ale ci, co chcieliby go namówić chociażby na skok na bungee, popełniliby faux-pas.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.