Zmarnowana szansa Stali

GKS BEŁCHATÓW – PGE STAL MIELEC. Zabrakło sił i skuteczności.

Nie tak to miało wyglądać – mówili zapewne rozgoryczeni fani Stali Mielec po konfrontacji ich ulubieńców z ekipą „Brunatnych”. Mielczanie przystępowali do meczu w Bełchatowie znając korzystny dla nich wynik Podbeskidzia Bielsko-Biała, który stracił punkty w Tychach, czym umożliwił naszemu zespołowi skok na pozycję lidera. Tak się jednak nie stało, bo charakterne grający GKS znalazł receptę na piłkarzy Dariusza Marca.

Determinacja gospodarzy została nagrodzona. Bartosz Biel wykorzystał gapiostwo obrońców Stali i uderzeniem z pierwszej piłki dał prowadzenie „Brunatnym”. Na szczęście sześć minut później biało-niebiescy ponownie wrócili do gry za sprawą Bartosza Nowaka. Pomocnik mielczan ładnie obrócił się z piłką i płaskim strzałem przy słupku ulokował futbolówkę w siatce.

Po przerwie ponownie zaatakowali bełchatowianie. Dobrą zmianę w szeregach GKS-u dał Senegalczyk Emile Thiakane. Tuż po wyjściu z szatni wprowadzony na murawę piłkarz gospodarzy oddał strzał na bramkę przyjezdnych, ale kłopotów z interwencją nie miał golkiper podkarpackiej drużyny. Senegalski zawodnik kilka minut później ponownie dał o sobie znać, lecz tym razem uderzał niecelnie. Podopieczni Dariusza Marca rozkręcali się stopniowo, i przede wszystkim z pomysłem na rozbicie defensywny niżej notowanego rywala. Stalowcy w tej części spotkania powinni rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść. Po stronie gości dużą chęć do gry wykazywał rezerwowy Andrija Prokić, który zastąpił na placu gry Mateusza Maka. Serbski skrzydłowy najpierw zagrał płaską piłkę w pole karne, do której na raty dopadł Michał Żyro, ale fatalnie spudłował. Jeszcze gorzej nastawiony celownik miał wspomniany Prokić. Serb po niepewnej interwencji bramkarza nie trafił w bramkę z kilku metrów. Kolejnych dobrych okazji wicelider już stworzył, a na nieszczęście Stali, spełniło się stare piłkarskie porzekadło i to będący ostatnio w dołku bełchatowianie mogli się cieszyć po końcowym gwizdku. Dośrodkowanie z lewej strony boiska zakończyło się uderzeniem głową zdobywcy pierwszego gola dla GKS-u, Bartosza Biela, który drugim trafianiem przypieczętował bardzo ważne zwycięstwo dla swojej ekipy.

Stal przegrała trochę na własne życzenie, bo gdyby nie brak zimnej krwi pod bramką rywala, w Mielcu prawdopodobnie cieszono by się z żółtego plastronu lidera.

GKS 2
PGE STAL 1
(1-1)
1-0 Biel (9.), 1-1 Nowak (16.), 2-1 Biel (88.)

lukas

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o