Zmasakrował przechodnia, bo nie dał mu pieniędzy

21-latek przyznał się do zarzuconego mu czynu. Jeżeli sąd nie zmieni kwalifikacji czynu opisanego w akcie oskarżenia, grozi mu od 3 do 12 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. 21-latek oskarżony o brutalne pobicie przechodnia wkrótce usłyszy wyrok.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu wkrótce zakończy się proces w sprawie brutalnego rozboju, jakiego dopuścił się dokładnie pół roku temu 21-letni mieszkaniec Tarnobrzega. Bandyta zaczepił przechodniów, by dali mu pieniądze. Gdy ich nie dostał, skatował jednego z nich i zbiegł z miejsca napadu.

Zdarzenia opisane w akcie oskarżenia miały miejsce z 5 na 6 grudnia ubiegłego roku. Było około godziny 23, kiedy do dwóch mężczyzn (27 i 30 lat) idących ulicą Wyspiańskiego podszedł 21-latek i zażądał od jednego z nich pieniędzy. Gdy usłyszał odmowę, wymierzył dwa ciosy w twarz młodszego z mężczyzn. Uderzony, który znał w widzenia napastnika, uciekł w tej sytuacji, gdyż bał się, że dozna większych obrażeń. Całą agresję 21-latek skierował wówczas na drugiego z mężczyzn.

Skatował do nieprzytomności
Zaczął okładać go pięściami. Z dużą siłą uderzył go także w twarz trzymaną w ręku szklaną butelką po wódce. Napadnięty 30-latek nie miał żadnych szans na obronę. Sporo większy od niego napastnik nie zamierzał zresztą poprzestać. Gdy napadnięty upadł na chodnik, bandyta kontynuował. Bił i kopał mężczyznę po głowie i po całym ciele. Gdy ten stracił przytomność, 21-latek zabrał swojej ofierze pieniądze, telefon komórkowy, dowód osobisty i kartę bankomatową.

We wtorek przed sądem zeznania złożył mężczyzna, który zauważył feralnej nocy leżącego na chodniku 30-latka. Niewykluczone, że dzięki niemu ofiara napaści żyje, gdyż natychmiast po tym, jak przechodzień zorientował się, że ma przed sobą pobitego, wezwał pogotowie, a to przewiozło go do szpitala.

Był zmasakrowany
- Wracałem z żoną do domu, gdy zauważyliśmy jakąś leżącą postać na chodniku. Ta osoba wydawała dziwne dźwięki, charczała – wspomina mężczyzna. – Najpierw myśleliśmy, że może pijany, ale gdy podeszliśmy bliżej, zauważyłem, że wokół jego głowy jest pełno krwi. Był strasznie zmasakrowany, miał wybite zęby, skóra z policzka wisiała mu oberwana. Nie mógł oddychać – zeznawał mężczyzna.

Tarnobrzeżanin przypomina sobie, że obok poszkodowanego leżała także rozbita butelka po alkoholu.

- Żona zaczęła wyjmować mu wybite zęby, ja zadzwoniłem po pogotowie, potem pomogłem położyć go na noszach. Gdy karetka odjechała, podszedł do mnie inny mężczyzna i zapytał, czy pogotowie zabrało jego kolegę. Bo on także został uderzony, ale uciekł przed napastnikiem – uzupełnił świadek zdarzenia.

Małgorzata Rokoszewska

do “Zmasakrował przechodnia, bo nie dał mu pieniędzy”

  1. ROMAN

    w cywilizowanym kraju świata to taki temat załatwiają w ciągu 24 godzin – u Nas aż – pół roku to jest postęp cywilizacyjny – a teraz wyrok ; czy będzie kamieniołom / czarny chleb / i czarna kawa ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.