Zmierzch celuloidowej muzy

Taki cyfrowy projektor kosztuje niespełna 400 tys. zł. Można dostać dofinansowanie do jego zakupu. Które kino zechce przeżyć zmierzch ceuloidu, musi go kupić. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Może to romantyczne pójść do starego kina, ale bez nowoczesnego sprzętu nie ma już szans na obejrzenie w nim filmu. Szmer celuloidowej taśmy odchodzi w zapomnienie.

Kiedyś to było nie do pomyślenia. X Muza zostaje już tylko w większych, albo bogatszych ośrodkach. Mniejszym zostaje telewizja albo komputer. Małe kina padają jedno po drugim. Nie dlatego, że są małe, ale dlatego, że nie mają pieniędzy na nowoczesność, która wyparła taśmy celuloidowe. W powiecie niżańskim nie ma już ani jednego kina.

Kina były dwa – „Rusałka” w Rudniku n. Sanem i „Sokół” w Nisku. Oba stare i zasłużone. To drugie dożyło 104 lat. Pierwsze nie doczekało wiosny. „Z dniem 1. marca Kino >Rusałka< zawiesiło swoją działalność ze względu na brak kopii filmowych na nośnikach analogowych” – czytamy oficjalny komunikat.

Najpierw modernizacja, później projektor
Minęły trzy miesiące i ten sam los spotkał „Sokół” w powiatowym Nisku. O zamknięciu „Sokoła” było jednak głośniej, bo na sesji miejskiego samorządu. Radni filmu nie zobaczyli, tylko usłyszeli smutne dane. Zaledwie 68 seansów w ciągu całego ub. roku, w tym bezpłatne. Raptem nieco ponad 1,3 tys. osób. Przy takiej frekwencji nie ma szans na utrzymanie kina, choćby było dotowane. Nie ma widzów, bo ani do Rudnika, ani do Niska nie dojdzie na czas kopia filmu szybko po jego premierze. Mają ją wyłącznie kina cyfrowe. To co prawda kosztuje, ale nigdy tyle, żeby było poza zasięgiem samorządów utrzymujących kina.

Kino w Rudniku raczej zakończyło swój żywot. To w Nisku ma szansę na drugie życie. Zakup odpowiedniego projektora to przy dobrym układzie nie więcej niż 200 tys. zł. Polski Instytut Sztuki Filmowej chętnie dołoży się do zakupu takiego sprzętu, jeżeli tylko jakieś kino wniosek odpowiednio umotywuje. Tak zrobiło chociażby stalowowolskie Kino „Wrzos”, które m.in. dzięki wsparciu PISF, ma dwie sale kinowe z cyfrowym sprzętem. Tym samym szlakiem poszły inne cyfrowe kina na Podkarpaciu i raczej nie narzekają na frekwencję. Bo dziś do kina chodzi się głównie na nowości, a tylko cyfrowa aparatura umożliwia ściągnięcie filmu już w dniu jego międzynarodowej premiery.

Samorząd Niska chce takie kino u siebie mieć. Zanim jednak dojdzie do zakupu projektora, chce poddać modernizacji salę kinową. Burmistrz wylicza koszty takiej renowacji sali w starym budynku na 2 mln zł. Do czasu gdy radni znajdą takie pieniądze, ich wyborcy na premiery będą jeździć do innych miast.

Bez inwestycji nie ma dostępu do nowości
Od cyfryzacji kin nie ma już odwrotu. Głównym napędem tego zjawiska są koszty. Gdy kino ma dostęp do Internetu szerokopasmowego, ściąga filmy praktycznie bez kosztów własnych, a wpływami z biletów dzieli się z producentem filmu. Wykonanie kopii z pliku-matki dla kina bez dostępu do szybkiego Internetu to koszt ok. 200 euro. Kopia na taśmie to wydatek do 2 tys. euro. W Polsce jest już ponad 800 sal kinowych wyposażonych w nowoczesne projektory cyfrowe. Pierwsze kino cyfrowe zostało otwarte u nas równo 5 lat temu. Było to stołeczne Nove Kino Praha.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.