Zmutowane dziki czynią szkody rolnikom

Stada dzików tratują uprawy i wchodzą na posesje. Fot. Wit Hadło

KAMIEŃ. Ludzi boli, że otrzymują za niskie odszkodowania.

Choć na polach leży pierwszy śnieg, mieszkańcy tej dużej wsi nie mogą zapomnieć o tym, jak duże szkody w uprawach poczyniły w tym roku watahy dzików. Boli ich, że otrzymują za małe odszkodowania.

Problem potwierdza wójt gminy, Ryszard Bugiel. – Nadmiar pól leżących odłogiem sprawił, że siedliska dzików zbliżyły się do gospodarstw. Pozarastane zagajnikami i krzakami nieużytki stanowią naturalną ochronę dla dzików. Wyżerają one ziemniaki, kukurydzę, pszenicę. Mieliśmy kilka spotkań z rolnikami i miejscowymi kołami łowieckimi. Chcemy, by Skarb Państwa, który jest właścicielem zwierzyny łownej, przejął na siebie finansową odpowiedzialność za szkody. W tej sprawie wysłaliśmy nawet pismo do byłego już ministra rolnictwa Marka Sawickiego.

Młode dwa razy w roku
W Kamieniu mówią, że problem wynika też z nadmiernej populacji dzików, że zwierzęta te mutują. – Nadmiar i rodzaj karmy sprawił, że lochy rodzą teraz dwa razy do roku, a nie jak niegdyś tylko raz. Stąd dzików jest za dużo –  słyszymy od urzędnika gminy Wojciecha Piroga. – Stado 10-15 dzików jest w stanie zniszczyć 15 arów ziemniaków, co dobrze oddaje skalę szkód – dodaje.

Problem się nasila. Bo jeśli w roku 2010 Urząd Gminy odnotował ok. 50 zgłoszeń rolników o stratach, to w tym roku już 90. Rolnicy zgodnie z prawem zgłaszają się do miejscowych kół łowieckich z wnioskami o odszkodowania. Wysokość odszkodowań nie satysfakcjonuje rolników. Za zniszczenie 15 arów ziemniaków dostają 20-30 zł. Wysokość odszkodowań określa rozporządzenie  Ministra Środowiska z 8 marca 2010 roku, które jest niekorzystne dla rolników.

Psy zagrażają dzikom
Bartłomiej Peret, szef Nadleśnictwa w Kolbuszowej, któremu podlega leśnictwo Kamień, mówi, że nie otrzymał sygnałów w tej sprawie. – Jeśli jest taki problem, to powinny go rozwiązać lokalne koła łowieckie – mówi. Zaprzecza, by wzrosła populacja dzików. – Jest ona regulowana poprzez przyjmowane co roku plany łowieckie. Wrażenie wielości tych zwierząt może wynikać tylko z tego, że dziki gromadzą się w watahy, gdy czują się zagrożone przez bezpańskie psy. A tych na wsiach jest wiele – wyjaśnia. – Teraz nie powinno być problemów z dzikami, bo na polach nie ma płodów. Dziki weszły do lasów, bo obrodziły w nich żołędzie dębów, naturalne pożywienie tych zwierząt. – mówi. I dodaje, że dziki pełnią też pozytywne funkcje, bo wyjadają z pół pędraki, za co rolnicy powinni być wdzięczni zwierzętom.

Piotr Samolewicz

do “Zmutowane dziki czynią szkody rolnikom”

  1. jola

    Rolnik poinien miec prawo zabić zwierzaka grasującego na jego polu. to i on mialby jakas korzzysc.

  2. ROMAN

    co tam w tym Kamieniu jeszcze dożynek nie było- Pan redaktor pisze że zmutowane dziki pałaszują; kukurydze/ ziemniaki i pszenicę – to co płody jeszcze na polu- śmiech na sali – a polowanie i nagonka to gdzie ? święta idą do gara coś pasuje – tylko przebadać. bo włosienica szaleje – pod Szczecinem .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.