Znaleźć wspólny język

Atakujący Asseco Resovii Georg Grozer.

Atakujący Asseco Resovii, Georg Grozer po trzech miesiącach przerwy wraca do treningów

Od poniedziałku reprezentacja Niemiec zaczyna przygotowania do mistrzostw Europy, gdzie w fazie grupowej rywalizować będzie m.in. z Polską. W kadrze, którą powołał Raul Lozano jest już wracający po przerwie spowodowanej problemem krążenia krwii w ręce, atakujący Asseco Resovii, Georg Grozer.

- Póki co, wszystko jest w porządku, czuję się dobrze – mówi GEORG GROZER. – W zeszłym tygodniu byłem na konsultacji lekarskiej i powiedziano mi, że z moją ręką jest coraz lepiej. Oczywiście, nie jestem jeszcze zdrowy w stu procentach, ponieważ to jest poważna dolegliwość, której nie można tak szybko wyleczyć. Najważniejsze jest to, że czuję się bardzo dobrze i nie zmagam się z bólem. W poniedziałek będę miał pierwszy kontakt z piłką po trzech miesiącach przerwy, dlatego w tym momencie nie można przesądzać, czy w trakcie gry moja dolegliwość nie powróci.

- Na jakim etapie jest twoje leczenie? Jakie są diagnozy lekarskie, bo ostatecznie chyba nie przeszedłeś żadnego zabiegu…
- Operacja w moim przypadku była wykluczona. Zresztą moje schorzenie jest tak skomplikowane że nie mógłby temu zaradzić jeden lekarz i jeden zabieg. Cały czas biorę lekarstwa, które korzystanie wpływają na krążenie krwi w mojej ręce. Z konsultacji z lekarzami wynika, że będę musiał zażywać te lekarstwa jeszcze przez ok. rok, albo nawet dwa. Zobaczymy, jakie będę prognozy za jakiś czas, w szczególności wtedy, jak zacznę znów być w rytmie meczowym. Na razie ręka wygląda dobrze i nie mam z nią żadnych problemów, a od dłuższego czasu trenuję indywidualnie na siłowni. Nie wiem jednak, czy problem nie powróci w momencie gdy wrócę do gry i będę z całą siłą uderzać w piłkę. Razem z lekarzami mamy nadzieję, że nie powróci już taki ból, jakiego doświadczyłem przy pierwszych problemach z niedokrwieniem ręki.

- Czy ten wolny czas wykorzystałeś też na jakiś wakacyjny wyjazd?
- Nie za bardzo, ponieważ razem z żoną zorganizowaliśmy w końcu ślub kościelny i wesele. Do tej pory mieliśmy tylko ślub cywilny, ponieważ nie było czasu na zorganizowanie wesela. W tym roku podołaliśmy wreszcie temu zadaniu, a było to duże przedsięwzięcie logistyczne, ponieważ mieliśmy ok. 100 gości, w tym moją rodzinę z Węgier oraz rodzinę Violi z Polski. Poza tym kupiliśmy nowy dom, który urządzaliśmy. Byliśmy więc pochłonięci sprawami rodzinnymi i nie mieliśmy czasu na jakieś większe wyjazdy. Wolne chwile spędzaliśmy z naszymi przyjaciółmi i rodziną. Natomiast w sierpniu, jak ja będę trenował z reprezentacją, to Viola wraz z dziećmi i mamą wyjedzie na wakacje. Ja nie odczuwałem potrzeby takiego wyjazdu.

- Już od poniedziałku zaczynasz przygotowanie do Euro wraz z reprezentacją Niemiec. W grupie w Pradze twoja drużyna spotka się znów z Polską, jak na poprzednich MŚ i ME w Turcji w drugiej fazie grupowej…
- Mam nadzieję, że będę mógł wystąpić na mistrzostwach Europy, ale jest jeszcze za wcześnie żeby to stwierdzić. Nie wiem, czy moja dolegliwość z ręką nie będzie przeszkodzą w dłuższej perspektywie. Na razie zacznę powoli trenować pod okiem sztabu szkoleniowego reprezentacji. Mamy w Niemczech bardzo dobrego lekarza i fizjoterapeutę, którzy będą mnie mieli na oku. Jeden z niemieckich lekarzy przygotował dla mnie specjalne zabezpieczenie na ramię, z którym będę grał. W tym momencie nie stawiam sobie jednak za główny cel wyjazd na ME do Czech i Austrii. Najważniejsze jest moje zdrowie i to, żeby ból w ręce nie powrócił. Poza tym nawet jeśli wszystko będzie w porządku z ręką, to nie wiem, czy zdążę dojść do formy tak żeby znaleźć się w kadrze na mistrzostwa. Trzy miesiące zupełnej przerwy w grze to dużo i niektórzy zawodnicy potrzebują więcej czasu na to, żeby powrócić do swojej dobrej dyspozycji. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w moim przypadku.

- Jak ci się podoba skład Asseco Resovii na sezon 2011/2012?
- Ciężko jest mi się wypowiadać na ten temat, ponieważ z nowych graczy znam dobrze tylko Tichaczka i Gontariu. Lotmana i Bojića nigdy nie widziałem w akcji. Słyszałem o nich różne opinie, ale nie chcę się do nich odnosić skoro w ogóle nie znam tych zawodników i sam muszę ich dopiero poznać.

- Byłeś zaskoczony aż tak dużymi roszadami w składzie zespołu? Już w zeszłym roku sporo mówiło się o tym, że w porównaniu do PGE Skry Bełchatów Asseco Resovię czeka ciężkie zadanie żeby dorównać bełchatowian właśnie ze względu na duże zmiany w kadrze i potrzebę czasu na zgranie się zawodników.
- Faktycznie, tych zmian jest bardzo dużo. Nie jest łatwo zbudować świetnie grającą drużynę przy tylu roszadach, zwłaszcza, że z klubu odeszli dobrzy zawodnicy. Zawsze powtarzam, że można mieć np. same gwiazdy w składzie, ale nie mieć w ogóle zespołu. Mi osobiście podoba się polityka klubu z Bełchatowa, który budował swoją drużynę przez kilka lat i teraz robi niewielkie roszady w składzie. Każdy musi zrozumieć, że nie sposób tylko kupić dobrych zawodników i od razu oczekiwać najlepszych wyników. Myślę, że w zeszłym sezonie byliśmy coraz bliżej tego żeby pokonać Skrę. Wygraliśmy z nimi co prawda jedno spotkanie, ale w pozostałych też walczyliśmy i mieliśmy dobry zespół. Nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, że klub wymienił aż sześciu zawodników. To się okaże w trakcie sezonu.

- Możesz jednak wyrazić swoją opinię o Tichaczku i Gontariu, z którymi grałeś już w jednym klubie. Asseco Resovia w tym sezonie będzie dysponowała aż trójką byłych zawodników Vfb Friedrichshafen.
- Cieszę się, że będziemy znów grali w jednym zespole. Lukasa Tichaczka znam bardzo dobrze. To świetny rozgrywający. Myślę, że nie muszę go reklamować, bo już wyrobił swoją odpowiednią markę. On spędził we Friedrichshafen już kilka dobrych sezonów i przejście do Asseco Resovii jest na pewno dużym krokiem dla niego i nowym doświadczeniem. Mam nadzieję, że w Rzeszowie będzie mu się grało równie swobodnie i przyjemnie, jak w Niemczech. Moim zdaniem kierownictwo klubu wykonała świetny ruch decydując się na Tichaczka jako na podstawowego rozgrywającego zespołu. Oprócz tego, że jest dobrym zawodnikiem, Lucas jest też pozytywną osobą, o dobrym usposobieniu. Jest może nieśmiały i małomówny, ale zapewniam, że to wspaniały człowiek i dobry duch zespołu. Natomiast Adi Gontariu, to przede wszystkim dobry atakujący. Ma swój charakter i styl gry. Myślę, że będzie dobrym wzmocnieniem dla naszego zespołu. Zobaczymy, jak ci zawodnicy wkomponują się w drużynę. Najważniejsze, żebyśmy wszyscy razem znaleźli wspólny język i dobry kontakt ze sobą, nie tylko na boisku. Sam jestem ciekaw, jak nasz zespół będzie prezentował się od  początku sezonu. Na pewno znów PGE Skra będzie miała bonus, ponieważ w zespole nie zaszły duże zmiany, a większość zawodników będzie ze sobą albo na kadrze, albo w przygotowaniach do sezonu. Z kolei we Friedrichshafen naszym dużym atutem była zawsze świetna atmosfera w zespole. Jak wygrywaliśmy Ligę Mistrzów w 2007r., to nie było w drużynie znanych zawodników, ale naszą siłą była właśnie zespołowość i dobra chemia wewnątrz drużyny.

- Lucas Tichacek podkreślał przy okazji podpisania kontraktu w Rzeszowie, że to dzięki tobie znalazł się w Asseco Resovii…
- Dobrze się znamy z Lucasem i mamy ze sobą świetny kontakt. Ja się go tylko zapytałem, czy nie miałby ochoty grać w PlusLidze. On ucieszył się z takiej propozycji. Dałem prezesom i menedżerowi telefon do Lucasa i na tym moja rola się skończyła, ponieważ szczegóły kontraktu  były już negocjowane między zainteresowanymi. Nie ukrywam, że polecałem go klubowi, ponieważ to jest świetny rozgrywający z dobrą zagrywką. Gra dobrze technicznie i myśli na boisku. Myślę, że Lucas może bardzo pomóc naszej drużynie.

- W drużynie zaszły też poważne zmiany w sztabie trenerskim. Nie ma już Ljubo Travicy i Giovanniego Miale, a przed Andrzejem Kowalem duże wyzwanie żeby przygotować mocno przebudowany zespół do sezonu i osiągać dobre wyniki…
- Trudno powiedzieć, jak Andrzej będzie się zachowywał w roli pierwszego szkoleniowca i jaki będzie jego warsztat pracy. Jako drugi trener nie wychylał się za bardzo i nie rozmawiał zbyt wiele z zawodnikami w trakcie treningów, czy meczów. Kilka razy dawał mi cenne wskazówki taktyczne. Zobaczymy, jak sobie poradzi w innej roli. Na pewno trzeba mu dać szansę i poczekać z oceną jego pracy, podobnie jak z opiniami na temat gry nowych zawodników. To będzie nowe doświadczenie zarówno dla trenera Kowala, jak i naszego zespołu.

Rozmawiał RAFAŁ MYŚLIWIEC

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.