Żniwa śmierci na drogach

Tyle zostało z audi i volkswagena, które zderzyły się na granicy Lubelszczyzny i Podkarpacia. Fot. Policja

NISKO, STALOWA WOLA. Dwa osobowe auta były tak roztrzaskane, że trudno było rozpoznać ich marki. Tożsamości ofiary drugiego wypadku nawet policjanci nie mogli ustalić.

Dwa makabryczne wypadki jednego dnia i trzy śmiertelne ofiary. Policja wyjaśnia oba zdarzenia, ale wnioski posłużą już tylko potomnym. Życia dwóm kierowcom i jednemu pieszemu nic nie wróci.

W pierwszym, popołudniowym wypadku zderzyły się dwa auta osobowe na drodze wojewódzkiej 858. W drugiej, nocnej tragedii, dwa samochody potrąciły pieszego na wojewódzkiej 855.

Ostatni zakręt Podkarpacia z pułapką

We wtorek, krótko po godz. 15., jadące od Niska w kierunku Biłgoraja audi zjechało na przeciwległy pas ruchu. W przeciwnym kierunku jechał nim volkswagen. Na granicy Podkarpacia i Lubelszczyzny doszło do czołowego zderzenia. Strażacy rozcinając karoserie obu pojazdów, wydobyli z wraków trzy ofiary. 33-letni kierowca audi i 25-letni mężczyzna kierujący vw, już nie żyli oznaki życia dawała jeszcze 23-letnia pasażerka volkswagena, która została odtransportowana do szpitala. Wszyscy uczestnicy wypadku są w woj. lubelskiego.
Miejsce wtorkowego wypadku jest szczególnie niebezpieczne i dwaj kierowcy poszerzyli listę ofiar ostatniego zakrętu na Podkarpaciu. Droga przez las kusi do rozwijania prędkości, a zakręt z mostkiem pośrodku, jest prawdziwą pułapką. Przejeżdżający – wolno! – mogą się o tym przekonać po zniczach prawie stale płonących na betonowej barierce mostu.

Pieszy nagle pojawił się na drodze

Siedem godzin później na drodze Stalowa Wola – Zaklików, tuż za rogatkami miasta, ciągnik siodłowy potrącił pieszego. 38-letni kierowca ciężarowego samochodu renault, mówił później, że pieszego zauważył w ostatnim momencie i gwałtownie hamował. Ciężki TIR nie zdołał wyhamować. Uderzony przez ciężarówkę mężczyzna został odrzucony na przeciwny pas ruchu. Niestety, wprost pod koła jadącego po nim osobowego forda mondeo. Znów bezskuteczne hamowanie i auto przejechało po człowieku.

Ofiara tego wypadku zginęła na miejscu. Ciało było zmasakrowane i do wczorajszego południa policjanci nie mogli ustalić personaliów zmarłego. Obaj kierowcy byli trzeźwi.

Jerzy Mielniczuk

 

do “Żniwa śmierci na drogach”

  1. leon

    Prędkość nie zabija tylko nagłe zatrzymanie.
    To rządzący powinni odpowiadać za śmierć znacznej liczby kierowców ponieważ płacimy masę podatków a autostrad i dróg ekspresowych nie widać.
    Nie chodzi mi tutaj o PO czy PiS ale ogólnie każda świnia przy korycie myśli tak samo.

  2. Borjan

    Niestety od lat najczestsza przyczyna wypadkow jest nadmierna predkosc.Kierowcy nagminnie lamia przepisy ruchu drogowego ,gnaja na zlamanie karku,a pozniej …a pozniej …jest juz za pozno

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.