Znów spektakularne samobójstwo

Most na Sanie w Salowej Woli kusi samobójców. To trochę dziwne, bo zazwyczaj jest na nim tłoczno, a w pobliżu mostu są ulubione stanowiska wędkarzy. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nieznana z imienia i nazwiska kobieta skoczyła z kilku metrów do wzburzonej wody. Zamiast listu pożegnalnego zostawiła na moście kulę ortopedyczną

Starsza kobieta w sobotnie popołudnie skoczyła z mostu do Sanu. Jej zwłoki godzinę później wyłowili strażacy. Policja próbuje ustalić tożsamość samobójczyni, bo ta nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Na moście zostawiła tylko kulę ortopedyczną. Po kilku skokach z wieżowców, to było kolejne spektakularne samobójstwo w mieście.

- I znów sobota – ze smutkiem kiwają głowami ci, co pamiętają poprzednie samobójstwa. To było inne, bo desperatka wybrała mętną otchłań głębokiego w tym miejscu Sanu. Akuratnie była woda przybórkowa. Z silnym nurtem i na tyle wysoka, że przykrywała kamienne ostrogi przy lewym brzegu.

Ciało wyłowiła specjalistyczna jednostka
Na tych ostrogach zazwyczaj jest wielu wędkarzy. Tym razem oni nie byli świadkami tragedii, ale było wielu innych. Po obu stronach rzeki są ogrody działkowe. W soboty, zwłaszcza wiosenne, takie jak ostatnia, na moście jest wielu z działkowców. Przejeżdża tez po nim wiele aut, bo po prawej stronie Sanu znajdują się tzw. sypalnie Stalowej Woli.

Kierowca jednego z samochodów przejeżdżających po moście o godz. 13.20, zauważył kobietę wspinającą się na barierkę. Zatrzymał samochód i nawet krzyknął w jej kierunku, ale desperatka wołania nie mogła już usłyszeć.

Na moście zrobiło się zbiegowisko i powstał korek samochodów. Świadkowie mówią, że kobieta już nie wyłoniła się z wody. Wezwani na pomoc policjanci zawiadomili straż pożarną. W Stalowej Woli jest jednostka specjalizująca się w ratownictwie wodnym. Wodniacy w strażackich mundurach zaczęli przeszukiwać rzekę, a przed godz. 15., akcję już zakończyli.

Ok. kilometr od mostu nurkowie wyłowili ciało kobiety w wieku ok. 60 – 65 lat. Zmarła miała krótkie ciemne włosy, ubrana była w spodnie dresowe i sweter. Do niedzielnego południa, nikt nie zgłosił jej zaginięcia. Pomocną w ustaleniu tożsamości powinna być kula ortopedyczna, którą desperatka zostawiła na moście.

Nie pierwsza ofiara tego mostu

Na miejsce wypadku przyjechał prokurator, który wstępnie wykluczył udział osób trzecich. Tak było też trzy tygodnie wcześniej, gdy w słoneczne sobotnie popołudnie z okna wieżowca wyskoczył 37-letni mężczyzna i w kilku innych samobójstwach. Śmiertelne skoki z „pysznickiego” mostu zdarzały się już wcześniej. Zdarzało się też na tym moście, że policyjnym negocjatorom udawało się odwieść desperata od ostatecznego kroku. Tym razem, choć do samobójstwa doszło przy wielu świadkach, na negocjacje było za późno.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.