Znów wojna o syreny

Oceny sensowności powstania i upamiętniania go przez włączanie syren, nie zmieniłem - mówi Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Zbliża się rocznica Powstania Warszawskiego. Dla jednych 1 sierpnia jest dniem szczególnym, inni chcieliby nad nim przejść bez zatrzymywania się.

Miejskie syreny ostrzegawcze nie zawyją 1 sierpnia o godz. 17. Prezydent Andrzej Szlęzak nie zmienił zdania o Powstaniu Warszawskim i nie uczyni nic, by ten zryw uczcić. W mieście powinno być cicho, ale tak nie będzie. Zawyją syreny niezależne od miasta. Słychać też będzie szum rowerowych szprych, bo zwolennicy powstania wsiądą w środę na rowery. – Chcemy by tego dnia przez miasto przejechał biało-czerwony peleton – wyjawia radny Lucjusz Nadbereżny, jeden z organizatorów akcji upamiętnienia 63. warszawskich dni.

Szlęzak od kilku lat odmawia uczestnictwa w jakichkolwiek imprezach upamiętniających Powstanie Warszawskie. Jako historyk ma wyrobione o nim zdanie i choć nie przeszkadza innym, nie angażuje autorytetu miasta w rocznicowe obchody. Trzy lata temu zbojkotował nawet polecenie ówczesnego wojewody, który 1 sierpnia 2009 r. nakazał włączenie syren w ramach „treningu systemów alarmowych”.

Hej kto Polak na rowery!
– Oceny sensowności powstanie nie zmieniłem – podtrzymuje swoje stanowisko Szlęzak. To znaczy, że nie nakaże włączenia syren, jak zrobią to włodarze miast i gmin w całej Polsce. Rok temu chciał też w Stalowej Woli zorganizować symboliczny sąd nad Powstaniem Warszawskim, ale zrezygnował, bo wypadało to na czas kampanii wyborczej i było niebezpieczeństwo, że zostanie on wykorzystany przez polityków. W 68. rocznicę wybuchu powstania sądu też nie będzie, bo gospodarz hutniczego miasta nie ma na razie na to pieniędzy, ale nie rezygnuje i być może wróci do tego pomysłu pod koniec roku.

Stalowowolscy zwolennicy powstania po początkowych walkach ze Szlęzakiem, zrezygnowali z utarczek i co roku organizują własne obchody. Był już marsz ulicami miasta w godzinę „W”, był wyjazd do Warszawy na centralne obchody w roku ubiegłym, a w tym będzie rajd rowerowy. – Rajd Honoru jest kontynuacją działań propagujących pamięć o najważniejszych wydarzeniach z historii Polski, a bohaterski zryw powstańczy z sierpnia 1944 r. ma w pamięci stalowowolan szczególne miejsce – twierdzi Rafał Weber, drugi z organizatorów niezależnych obchodów 68. rocznicy Powstania. Organizatorzy rajdu przygotowali dla uczestników okolicznościowe koszulki. Wezwali też wszystkich, którzy nie będą mogli w środowe popołudnie wsiąść na rower, by uruchamiali syreny niezależne od magistratu, albo z prywatnych głośników emitowali ich wycie ściągnięte z Internetu. Nie wiadomo jak zachowa się starosta stalowowolski, któremu podlega kilka systemów ostrzegawczych w Stalowej Woli.

Dwa różne pierwsze sierpnie
Rajd Honoru wyruszy spod Miejskiego Domu Kultury zaraz po godz. 17. Poprzedzą go odgłosy syren przywiezionych na miejsce startu oraz odśpiewanie hymnu państwowego. Start i meta Rajdu Honoru będą więc przy ul. 1 Sierpnia. Jednakże nazwa tej stalowowolskiej ulicy wcale nie wzięła się od Powstania Warszawskiego. 1 sierpnia 1944 r. do Stalowej Woli wkroczyły wojska radzieckie i to wydarzenie władze Stalowej Woli jeszcze w poprzedniej epoce zdecydowały się uhonorować, a władze obecne nic przeciwko temu nie miały nie mają.

Jerzy Mielniczuk

10
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
jarozpisMariamozambikK. Bimbałaekar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marika
Gość
Marika

Ekar i Stefan

Nie przyszło Wam do głowy, że 1 sierpnia oddajemy hołd tym zwykłym warszawiakom, tym dzieciakom zamorodowanym bestialsko przez Niemców.
A co robiło po wojnie NKWD? Zapytaj warszawiaków, jak wygarniali w latach 40- tych ze szkół i uczelni młodych i wsadzali na Rakowiecką. Tam pieszczot nie było. A jak w Wilnie obeszli się z AKowcami?

jarozpis
Gość
jarozpis

Popatrz szerzej! Każdy medal ma dwie strony, żadna historia nie jest tak jednoznaczna jak przedstawiasz.

Maria
Gość
Maria

.
Moim zdaniem – pan Szlęzak sili się na oryginalność. Nadęte ego. Jego walka z krzyżem widziana z perspektywy innego województwa jest żałosna. To nie jest walka z klerem. To jest napinanie strun własnego sumienia. Potrzeba kilku lat i zobaczymy w którą stronę jego sumienie rezonuje.

Trochę żyję na tym świecie i nie takich gieroji widziałam. Pamiętam jak z krzyżem walczyli oraz potem, gdy krzyż na kolanach adorowali (chociażby ojciec Magdaleny Środy – śp. prof. E. Ciupak w parafii Antoniego Marii Zacarii w Warszawie).

mozambik
Gość
mozambik

szanuję go za obiektywizm w odniesieniu do kleru i traktowanie klech jak równych z innymi obywatelami – to wzór do nasladowania

K. Bimbała
Gość
K. Bimbała

Tyś na pewno z Mozambiku i to w Bostwanie??

K. Bimbała
Gość
K. Bimbała

Jeśli w mieście żyją i jest im z tym dobrze ludzie pokroju swojego prezydenta miasta, to nam nic do tego, poza jednym litosne spojrzenie na dalszy los tych ludzi. W-ka już swoją HGW nacieszyła się do syta, teraz pije ciecz która sobie sama naważyła. POdobnie i tutaj , jeśli nie już to bardzo blisko do tego aby użyć taczek wyborczych!.

Marika
Gość
Marika

Ten człowiek jest ponad wszystko.
Czy on pochodzi z Jaśniepanów, a Stalowa Wola to jego prywatny folwark? Tak ma być w Stalowej Woli jak w danej chwili ten Pan myśli. Zdania nie zmieni – śmiechu warte.
Za kilka lat, jak się już zestarzeje i kostucha zapuka będzie szukał kościoła, gdzieby trumnę postawić. Nie on pierwszy nie on ostatni.

ekar
Gość
ekar

Pan Szlęzak ma rację, bi niby dlaczego mamy świętować klęski narodowe i pochwalać tych którzy skazali Warszawę na zagładę. Mam na myśli ówczesnych warszawiaków i samo miasto.

Marika
Gość
Marika

Kto to jest ten człowiek, że mu wszystko wolno? Despota absolutny. Czy Stalowa Wola to jego prywatny folwark? Zachowuje się jak Pan na włościach, a przecież pełni służbę wobec ludzi.

To na Podkarpaciu można na urzędach stosować widzimisię?

Stefan
Gość
Stefan

Jak zwykle Prezydent ma rację. Powstanie Warszawskie to była głupota elit, których marzyło się rządzenie i niezwykły heroizm i męczeństwo zwykłych ludzi. Po raz kolejny tzw. elity kosztem cierpienia zwykłych ludzi chciały wyrobić sobie lepsza pozycję negocjacyjną do udziału we władzy w powojennej Polsce. Znamienne jest to, że ci którzy tysiące wysłali na męczęńska śmierć przeżyli powstanie i zwyczajnie poddali sie Niemcom. Zupełna żenada.