Zupka chińska – błyskawiczna droga do utraty zdrowia

Fot. Archiwum

Szybko, łatwo i nawet nie trzeba umieć gotować – nie ma nic prostszego niż przyrządzić zupkę chińską. Wystarczy zagotować wodę, zalać suszony makaron, dodać załączoną mieszankę przypraw i już można jeść. Mówiąc kolokwialnie – każdy głupi to potrafi. Mówiąc zaś wprost – każdy głupi to zrobi, bo maleńka paczuszka, którą rocznie ludzkość pochłania w ilości 10 miliardów, to prawdziwa bomba kaloryczna, niezwykle niebezpieczna dla naszego organizmu.

Zupek chińskich wbrew pozorom nie wymyślili Chińczycy. Pierwotną recepturę opracował w latach 50-tych XX wieku niejaki Momofuku Ando. Mieszkaniec południowo-zachodniego Tajwanu, Japończyk z urodzenia, wpadł na pomysł prostej i taniej potrawy, która miała pomóc w walce z głodem, jaki w owym czasie mocno doskwierał mieszkańcom tamtego rejonu naszego globu. Pierwsze produkty opatrzone znakiem jego firmy pojawiły się na rynku w 1958 r. Łatwa w przygotowaniu potrawa, nie wymagające przy tym dużo czasu, była jakby idealna na obecne czasy, w których nie mamy na nic czasu. Dziś zupki jedzą niemal wszyscy: studenci, pracownicy wielkich korporacji, sklepikarze czy robotnicy fizyczni. Tylko w 2010 r. na całym świecie zjedzono w ciągu roku 95 mld zupek w proszku. W przeliczeniu na jednego mieszkańca wyszło jakieś 13 opakowań. Dla każdego liczy się tylko, że szybko i łatwo, mało kto natomiast zwraca, co tak naprawdę je. A jak się okazuje, to co znajduje się w małym opakowaniu nie jest ani zdrowe, ani potrzebne naszemu organizmowi do szczęścia.

Zupkowy kalejdoskop trucizn
O zagrożeniach dla naszego organizmu, płynących z częstego spożywania zupek w proszku, mówi się coraz więcej i głośniej. Dietetycy i lekarze ostrzegają, że błyskawiczne danie jest groźne dla naszego zdrowia. – Coś, co jest tańsze ma gorszą jakość. To żelazna zasada. Ponieważ wszystko jest w proszku, to trzeba najpierw każdy składnik utrwalić, potem to zmieszać i okazuje się, że ponieważ jest suchy to chłonie wilgoć i reaguje z tlenem w powietrzu. Aby temu zapobiec stosuje się między innymi przeciwzbrylacze i substancje przeciwutleniające. Wtedy rośnie lista E, którą producenci niechętnie deklarują – tłumaczył dr Andrzej Janicki z Zakładu Technologii Gastronomicznej i Higieny Żywności podczas audycji „Cztery pory roku” na antenie radiowej Jedynki.

Naukowiec zauważył, że szczególnie nieprzyjaznym dla naszego żołądka składnikiem zupek jest makaron. – Aby otrzymać te kluseczki, które szybko przygotowują się do zjedzenia należy poddać je procesowi smażenia. Gdy się je smaży pochłaniają dużą ilość tłuszczu, który może stanowić barierę utrudniającą trawienie – ostrzegał ekspert.

Szkodliwe także dla cery
Częste jedzenie zupek w proszku ma fatalny wpływ nie tylko na nasz układ trawienny. Źle działa także na cerę. Dermatolodzy w tej kwestii mają określone poglądy. W związku z chemiczną obróbką i wykorzystywaniu wszelkiego rodzaju barwników czy emulgatorów zatruwamy nie tylko żołądek. Podczas trawienia wytwarzają się bowiem toksyny, przed którymi nasz organizm się broni. Najłatwiejszym sposobem na pozbycie się ich jest wydalanie, również przez skórę, co oznacza zwiększoną pracę gruczołów łojowych. A to z kolei odbija się na cerze.

Przesalają nasz organizm
Negatywny wpływ zupek chińskich ma nasze zdrowie potwierdzają liczne badania i eksperymenty. W wyniku testów przeprowadzonych przez grupę specjalistów zajmujących się badaniem wpływu soli na zdrowie człowieka odkryto, że jedna zupka chińska przekracza znacznie nasze dzienne zapotrzebowanie na sól. Dziennie powinniśmy spożywać maksymalnie 6 gramów tego produktu, tymczasem jedno opakowanie błyskawicznej potrawy zawiera aż 8 gramów. Skutki „przesolenia” organizmu łatwo przewidzieć, to nadciśnienie tętnicze, udar mózgu i choroby kardiologiczne.

Zupki niestrawne dla żołądka
Ciekawe badanie przeprowadziło stowarzyszenie TEDxManhattan 2011, zajmujące się propagowaniem zdrowego odżywiania. Naukowcy postanowili przekonać się jak z trawieniem zupki w proszku radzi sobie nasz żołądek. By pokazać różnicę porównano go do trawienia posiłków domowej roboty. W tym celu, do żołądka jednej z uczestniczek eksperymentu, wprowadzono specjalne kapsułki z kamerami.

W pierwszej kolejności podano jej do zjedzenia zupkę chińską z makaronem, żelki i napój izotoniczny. Drugie badanie przeprowadzono kilka miesięcy później, a w jego trakcie kobiecie podano tradycyjny rosół z makaronem, herbatę i żelki domowej roboty. Niesamowite wrażenie robi zestawienie obu nagrań. Dopiero wówczas zdajemy sobie sprawę jaką chemią zatruwamy się na własne życzenie.

Na filmie widać, że żołądek kobiety ma ogromne problemy ze strawieniem sztucznej żywności. Czas z jakim kwasy żołądkowe poradziły sobie z domowym posiłkiem jest znacznie szybszy. Makaron z chińskiej zupki zachował kształt po dwóch godzinach od spożycia, podczas gdy ten domowej roboty był już w dużej mierze strawiony.
Czemu tak się działo? To wina przede wszystkim ulepszaczy dodawanych do receptur. W jednej zupce może znajdować się ich aż 15. Warto zwrócić uwagę choćby na E621, czyli popularny glutaminian sodu. To z jego powodu, u wielu osób pojawiają się rozmaite problemy zdrowotne m.in. kołatania serca, bóle głowy, wywoływanie astmy, a także zwiększenie ryzyka otyłości.

Czy warto się truć
Warto również pamiętać, że zupki w proszku nie zawierają też żadnych witamin. Dieta na nich oparta pozbawiona jest jakichkolwiek składników odżywczych. Mimo to Polacy nadal chętnie sięgają po tego typu produkty. Popularnością cieszą się nie tylko zupki, ale i różnego rodzaju danie ekspresowe (makarony, puree, ryż, pulpety, klopsiki mięsne w sosach, gołąbki, bigos, gulasz, flaki, fasolka po bretońsku z dodatkiem mięsa i bez mięsa, leczo). Tylko w ciągu roku kupujemy ich ponad 40 mln kilogramów. Stawiamy na wygodę, zupełnie zapominając o tym, że regularnie trujemy swój organizm. Wcześniej czy później przyjdzie nam za to zapłacić.

Piotr Pezdan

do “Zupka chińska – błyskawiczna droga do utraty zdrowia”

  1. szm

    Skład żywności którą raczą nas sklepy jest z wszech miar ta sama e.. e.. i jeszcze raz e.. wzmacniacze smaku konserwanty chemia chemię pogania.. czym się różni zupka chińska od wędliny która nafaszerowana jest emulgatorami i innym świństwem które jedząc niszczy nam organizm ?? W zupkach przynajmniej nie oszukują nie wędzą wędliny malując ją na kolor brązowy… Jeżeli już mamy przyczepić się do zdrowego i niezdrowego jedzenia to niech nasz rząd ograniczy ilość chemii serwowanej w każdym pożywieniu. Niedawno oglądałem etykietę parówek na których pisało produkt wysokiej jakości.. Kurde żebyście widzieli ile do głupich parówek można wsadzić dodatków.. Wysoka jakość.. chyba dobrze zakonserwowane.. W dzisiejszych czasach chcąc mieć pewność że to co zjem będzie w 100 % zdrowe to trzeba by mieć gospodarstwo, sadzić i hodować samemu ale.. I tak nie mamy pewności czy ta nasza krowa nie zatruje się powietrzem którym oddycha tak jak ja sam. Czy ziemia w której urośnie moja marchewka nie jest skażona ściekami i innymi odpadami.. Reasumując żyjemy w takim a nie innym środowisku i ta zupka tak jak wszystko jest dla ludzi ale z umiarem.. Jak ktoś ją zje raz w życiu to nie umrze.

  2. Andrzej

    „wszystko co tańsze jest nie zdrowe” Pytanie a co dzisiaj jest zdrowe? w marketach wszystko jest nie zdrowe kiełbasy,parówki ,ser,mięsa chemią napompowane niezależnie od ceny.Nie wieżę również w te pseudoekologiczne,bio,zdrowe jedzenie

  3. paweł

    ja sie po części nie zgadzam , jak sie wydaje z głową to stać na wszystko , dla mnie starczyło kupić za 15-30 zł składniki na obiad i starczyło na dwa dni :) a co do zupek chińskich to z własnego doświadczenia wiem co nie co , przez dzień zjadłem dwie zupki i żołądek mnie rozbolał a nie jadłem już od kilku lat i nie zamierzam już jeść jak większości szajsu ze sklepów typu Biedronka , wystarczy czytać skład to aż odechciewa sie jeść .

  4. Andrzej

    Dużo piszecie o cenie tego produktu i wygodzie,szybkości itp. Tu nie ma o czym pisać, wystarczy skład przeczytać na opakowaniu i koniec tematu. Z mojego bloku padły 3 osoby, które jadły ten szajs po kilka dziennie i pizza i podobne żarcie bo nie miał kto ugotować, ogródka z prawdziwymi warzywami na oczy nie widzieli, bo warzywa w hipermarketach to też trochę lipa, np. taki por warzący ponad kilogram to mutant nawozowo genetyczny, podobnie z cebulą i innymi. ja cebulę z marketu zjem jak jabłko i nawet się nie skrzywię ale taką z mojej działki oj to się prędzej zesram:)
    Wesołych świąt i smacznego:)

  5. Anonymous

    Napiszcie nowy artykuł, wiele informacji tu zawartych nie zgadza się z obecnym stanem rzeczy.

  6. russex

    Haha jak tego nie jeść jak na nic zdrowszego Polaków nie stać ?? W supermarketach (zagranicznych oczywiście, bo polskich nie ma) sprzedają sam szajs nie dojedzenia po parę groszy co by było stać zwykłego Kowalskiego.

  7. zosia

    a tak na prawdę to czemu aż tak chińska jest nie odpowiednia?

  8. JULIA

    ZDECYDOWANIE JEST TO PRAWDA,JEŚLI SOBIE POCZYTACIE WIĘCEJ TO ZOBACZYCIE ŻE JEST TAM WOSK.DUŻO JADŁAM TYCH ZUPEK.WIDZIAŁAM PANIĄ W INTERNECIE CO JADŁA TE ZUPKI I DOSTAŁA RAKA.OD CZASU DO CZASU RAZ NA ROK MOŻNA ALE NIE CODZIENNIE.=^.^=

  9. kin dzonk il

    co wy tam wieta ja jem zupke hińską z radomia bo mie na nic nie stać a dragi tesz kosztują

  10. klemensia

    Przy takich zarobkach i pracy po 12 godzi n to taka zupka to wybawienie :P

    • eva

      Masz racje ….przy takich zarobkach i cenach w sklepach to jest szybkie zaspokojenie glodu.Ja od nastu lat nie mieszkam w Polsce aczkolwiek jestem blisko codziennie ,bo tam sa moje dzieci juz dorosle .Rozumiem wszystkich i boleje nad tym ,ze mlodziez nie ma alternatywy.To smutne ,ze czsami ma sie tylko taki wybor.Pozdrawiam serdecznie …moze los cos zmieni i w Twoim zyciu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.