Związkowcy chcą głowy dyrektora

W tym roku związkowe flagi jeszcze nie wisiały na frontonie stalowowolskiego szpitala. Zawisną, gdy starosta nie znajdzie kompromisu.

STALOWA WOLA. Domagają się wypłaty zaległej „trzynastki” i nie godzą się na likwidację dopłat do wypoczynku.

Związkowcy z Powiatowego Szpitala Specjalistycznego domagają się od starosty odwołania dyrekcji lecznicy. Kością niezgody są oczywiście płace, a głównie trzynasta pensja, którą dyrektor chce zlikwidować. Związkowcy byliby gotowi na to przystać, ale nie na warunkach dyrekcji.

To nie pierwszy i raczej nie ostatni spór dyr. Edwarda Surmacza ze związkami zawodowymi. Tym jednak razem, wszystkie związki idą ławą i mają sprzymierzeńca w nowej radzie pracowników.

Żeby dać jednym, musi zwolnić drugich

Pracownicy zaczęli domagać się zaległej trzynastej pensji za 2009 rok. Dyrektor tłumaczy, że nie może jej wypłacić, bo kasa szpitala jest pusta. Zaległa „trzynastka” to ponad 3 mln. zł, a tymczasem szpital zamknął ub. rok stratą bliską 2 mln. zł, która z każdym kwartałem roku obecnego się powiększa. Edward Surmacz mówi wprost, że dodatkową pensję można wypłacić, tylko kosztem zwolnień pracowników. – Żeby jedni mogli dostawać „trzynastkę” każdego roku, wielu innych będzie musiało stracić pracę i zadowolić się zasiłkiem dla bezrobotnych – napisał do związków zawodowych.

Dyrekcja proponuje załodze likwidację trzynastej pensji, w zamian za coroczne podwyżki o 1 proc. Związkowcy wyliczyli, że rekompensatą mogłyby być podwyżki, co roku o co najmniej 8,5 proc. I drogi negocjacyjne się rozeszły. Tym bardziej, że ze strony dyrekcji padła też sugestia likwidacji części funduszu socjalnego, a dokładnie dopłat do wypoczynku pracowników i ich dzieci.

Najpierw NFZ, teraz związkowcy

W tej sytuacji połączone siły pracownicze, czyli związki zawodowe i rada, zaapelowały do starosty o odwołanie dyrekcji szpitala. Starosta na razie nie zajmuje stanowiska i próbuje negocjować. Sytuacja jest jednak bardzo trudna. Szpital w żaden sposób nie jest w stanie zaspokoić żądań pracowniczych zapisanych w zakładowym układzie pracy. Do tego lecznica znalazła się ostatnio w centrum krytyki ze strony podkarpackiego NFZ. Nie minęły jeszcze echa zarzutów ze strony Funduszu m.in. o przerost zatrudnienia, a już pracownicy zaczęli głośno domagać się tego, co zgodnie z literą prawa pracy im się należy. O protestach na razie nikt jeszcze nie mówi.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.