Związkowcy wdzięczni Chińczykom

Podpisywanie pakietu gwarancji pracowniczych. Pierwszy z lewej Henryk Szostak, z prawej Tan Zuozhou, szef zespołu negocjatorów LiuGonga. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nowy inwestor miał swoje wyliczenia, a związkowcy zobowiązania wobec załogi. Dogadali się tak, że po prywatyzacji firmy nikt nie straci pracy.

- Nie podpisujemy się pod marzeniami, tylko pod kompromisem – tak swój autograf pod pakietem socjalnym tłumaczył Henryk Szostak, szef „S” w Hucie Stalowa Wola. W środę Chińczycy z LiuGong parafowali wynik półrocznych negocjacji z załogą HSW.

Przyjęty pakiet otwiera drogę do ostatecznego sprzedania stalowowolskiego wytwórcy maszyn budowlanych, światowemu potentatowi w tej branży. Ma to nastąpić na początku przyszłego roku.

Ofertę kupna HSW Chińczycy dostali dwa lata temu. W czerwcu br. przystąpili do negocjacji z załogą huty warunków pracy i płacy pod nowym szyldem. – Dziś jesteśmy wdzięczni panu Tan Zuozhou, że wtedy dał słowo, iż nie wejdzie do huty bez porozumienia z załogą, choć nie musiał tego robić, bo ze strony naszego rządu miał pełne przyzwolenie na kupno firmy bez żadnych warunków wstępnych – Szotak przypomnił początek negocjacji.

Spokój na 4,5 roku

Chińczycy po kupnie HSW zatrudnią na czas nieograniczony 840. pracowników części cywilnej oraz 140. handlowców z Dressty, spółki córki huty, zajmującej się handlem maszynami. Do tego na 1,5 roku dadzą pracę kolejnym 280. pracownikom, z których będą dobierać stałą kadrę w miarę wzrostu produkcji. Zatrudnieni w LiuGongu mają garancję pracy na 4,5 roku, a obecny zakładowy układ zbiorowy będzie obowiązywał przez 3,5 roku. W połowie 2012 r. załoga LiuGong Machinery Polska dostanie 3-procentową podwyżkę, a po sfinalizowaniu transakcji sprzedaży, wszyscy pracownicy HSW – z części sprzedawanej – bon prywatyzacyjny 1,5 tys. zł.

LiuGong z ubiegłorocznym przychodem 2,32 mld. dolarów i produkcją 60 tys. maszyn rocznie, należy do dwudziestki największych producentów na świecie w swojej branży. W jego fabrykach pracuje 13 tys. osób. Jest spółką notowaną na giełdzie chińskiej i dlatego jego wysłannicy nie podali ani kwoty, za jaką kupią HSW, ani wielkości inwestycji planowanych w Stalowej Woli. Nieoficjalnie mówi się o 250 mln. zł za hutę i kwocie cztero- albo nawet sześciokrotnie większej w przypadku przyszłych inwestycji. – Traktujemy Stalową Wole jako ważny ośrodek badań, rozwoju i produkcji maszyn budowlanych w Europie – odpowiedział dziennikarzom Tan Zuozhou, szef zespołu negocjatorów LiuGong.

Mają żal do sprzedającego

Podpisanie pakietu socjalnego odbyło się w świetle reflektorów oraz pod okiem kamer i wysokich urzędników rządowych. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik był szczęśliwy, że w 2009 r. premier powołał zespół nadzwyczajny do ratowania HSW, bo w tym zespole zrodził się pomysł sprzedania huty Chińczykom. Związkowcom podpisującym pakiet ta euforia się nie udzieliła. Wypomnieli kolejnym rządom, że równo 20 lat temu HSW weszła nascieżkę komercjaliacji, zatrudniając kilkanaście tys. osób. Przez kolejne lata gospodarczych doświadczeń na ich firmie, produkcja i załoga topniała. – Obecnej transakcji towarzyszy ogromny żal do sprzedającego – podsumował Szostak. Mariusz Kunysz, lider Związku Pracowników HSW dodał na pocieszenie: – Dobrze chociaż, że nikt z pracowników HSW po sprzedaży nie straci pracy.

Wszyscy, którzy nie znajdą pracy w LiuGong, a dotyczy to kilkuset osób, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, zostaną przyjęci do zbrojeniowej części HSW, która nie będzie prywatyzowana.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.