Zwolnij! Zwierzę na drodze!

PODKARPACIE. Wybiegający na jezdnię dzik lub jeleń może być przyczyną śmiertelnego wypadku

Rogacz na środku drogi. Jest sam, czy nadbiegnie reszta stada? Trąbić, uderzyć czy uciekać do rowu? – takie dylematy pojawiają się w głowach wielu podkarpackich kierowców. Odpowiedzią na te pytania jest kampania „Zwolnij! Zwierzę na drodze!” organizacji ekologicznej WWF Polska organizowana we współpracy z Biurem Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji i Lasami Państwowymi. Celem działań jest zmniejszenie liczby wypadków z udziałem dzikich zwierząt.

Tereny zalesione stanowią ponad 1/3 powierzchni naszego województwa, miejscami osiągając 70 procent (powiat bieszczadzki). To sprawia, że kolizje z sarnami czy dzikami nie należą do rzadkości. Nawet ze skutkiem śmiertelnym, jak ten sprzed kilku miesięcy. Na drodze pomiędzy pod Zaklikowem w powiecie stalowowolskim zginął 56-letni kierowca. Jadąc fordem mondeo potrącił sarnę po czym wpadł na przydrożne drzewo.

Niesprzyjające warunki

Teraz, gdy na drogach może być ślisko, a widoczność jest ograniczona krótkim dniem, mgłą lub padającym śniegiem należy zachować szczególną ostrożność. Przyczyną śmierci zwierząt – również tych chronionych, jak ryś czy wilk – jest najczęściej nierozważna jazda kierowców. Jadąc leśnymi odcinkami zapomina się o możliwości wbiegnięcia zwierzyny na drogę. W zimowych miesiącach zdarza się, że wygłodzone czworonogi wylegają na jezdnię skuszone sypaną solą.

- Widząc jedną sarnę wbiegającą na drogę możemy być niemal pewni, że zaraz pojawi się za nią kilka lub kilkanaście następnych – mówi Paweł Średziński z WWF Polska. – Zwierzęta są najbardziej aktywne o zmierzchu i o świcie, czyli gdy jest najgorsza widoczność. Rogacz oślepiony przez światła rzadko ucieka, zwykle staje w bezruchu. To zjawisko tzw. „zamrożenia”. Zwierzę tkwi w nim tak długo, póki nie pojawi się inny bodziec – mruganie światłami, trąbienie czy inny pojazd – tłumaczy ekolog.

Jak się zachować

Pod żadnym pozorem nie wolno zabierać do samochodu potrąconych zwierząt – przestrzega Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiej Policji. – Nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich reakcji, tym bardziej gdy są ranne. Należy zjechać na pobocze, włączyć światła awaryjne i zabezpieczyć miejsce wypadku trójkątem ostrzegawczym. Po otrzymaniu zawiadomienia, Policja poinformuje leśniczego lub lekarza weterynarii oraz wyśle funkcjonariuszy na miejsce zdarzenia – wyjaśnia.

Jadąc przez podkarpackie lasy należy pamiętać o naszych „braciach mniejszych”. Dbając o bezpieczeństwo zwierząt, dbamy zarazem o bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich.

Paweł Malinowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.