Zwycięska inauguracja!

Nicki Pedersen (w żółtym kasku), który po pięciu latach ponownie broni barw rzeszowskiej drużyny, był w niedzielę mocnym punktem PGE Marmy, ale nie ustrzegł się też błędów, dając się m.in. dwukrotnie wyprzedzić na dystansie. Fot. PAP

ENEA EKSTRALIGA. Atomowe starty kluczem do zwycięstwa PGE Marmy w Gorzowie.

Lepszego początku sezonu ligowego żużlowcy PGE Marmy Rzeszów nie mogli sobie wymarzyć. Podopieczni Dariusza Śledzia, mimo fatalnego początku niedzielnego meczu ze Stalą, ostatecznie wywieźli z Gorzowa dwa punkty.

Taktyka rzeszowian była prosta: para Okoniewski – Pavlic miała wypracowywać przewagę, a liderzy pozostałych par: Nicki Pedersen i Grzegorz Walasek mieli za zadanie bronić wyniku. Taktykę tę, za wyjątkiem pierwszych biegów, rzeszowianie realizowali niemal perfekcyjnie.

Falstart PGE Marmy
Goście zaczęli fatalnie. Mimo wygrywanych startów na dystansie dawali się niemiłosiernie objeżdżać przy krawężniku. Już na dzień dobry Nicki Pedersena na trasie wyprzedził Krzysztof Kasprzak, a w biegu juniorów młodzieżowy lider PGE Marmy w ogóle nie nawiązał walki ze swoimi gorzowskimi rówieśnikami. Niemoc gości przełamał dopiero w 4. gonitwie Grzegorz Walasek, który jako pierwszy z rzeszowskiej ekipy wygrał bieg. Chwilę później rzeszowianie mogli cieszyć się z pierwszego tego wieczoru podwójnego zwycięstwa.

- Od kilku lat mam jeden i ten sam silnik na Gorzów i kolejny raz nie zawiódł. Może to brzydko zabrzmi, ale przyjechaliśmy tu tylko po zwycięstwo. Myśleliśmy, że tor będzie bardziej przyczepny, stąd mieliśmy kłopoty na początku meczu. Porobiły się dziury, motor wyrywał i trzeba było uważać przez cztery okrążenia – mówił po 6., wygranym biegu, Jurica Pavlic. Chorwat miał rację, bowiem wyjście z pierwszego wirażu przypominało szwajcarski ser i sprawiało zawodnikom sporo problemów.

Emocje prawie do samego końca
Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby nie sytuacja z 12. gonitwy, w której para Iversen – Zmarzlik wiozła za plecami Nicki Pedersena. Junior Stali nie opanował jednak maszyny i zaliczył upadek. W powtórce prowadził „Power”, ale ponownie dał się ograć na dystansie, tym razem swojemu rodakowi. Gospodarze zamiast wyjść na prowadzenie, po kolejnym wyścigu, wygranym przez rzeszowian podwójnie, tracili przed biegami nominowanymi do PGE Marmy już 6 „oczek” (36-42). Goście zwycięstwo przypieczętowali w zremisowanym biegu nr 14.

mj

 

do “Zwycięska inauguracja!”

  1. stalowiec

    JEDZIEMY Z MEDALIKAMI W NIEDZIELE!!!!!!!!!!!!!! WSZYSCY NA HETMANSKA!!!!!!!!!!!!!
    ZKS TYLKO STAL!!!!!!!!!!!!!!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.