Zwycięski powrót

Fot. PlusLiga

Po blisko miesięcznej przerwie Asseco Resovia wróciła do gry i pokonała Indykpol AZS Olsztyn. Dla zespołu z Rzeszowa to piąte z rzędu zwycięstwo, a drugie za trzy punkty.

Ostatnie cztery mecze na Podpromiu Asseco Resovii z Indykpolem AZS kończyły się zwycięstwami ekipy z Olsztyna, która w swych szeregach miała Pawła Woickiego. Tym razem rozgrywający jest już po drugiej stronie „barykady” i choć nie zagrał, to w końcu po trzech latach ekipa z Rzeszowa wygrała z akademikami. – To jednak bardziej Janek Hadrava robił „porządek” na tej hali. Właśnie mam takie wspomnienia, że to Janek i Robert Andringa potrafili na Podpromiu bardzo dobrze grać. Najważniejsze, że teraz wygraliśmy ten mecz – mówił Woicki, który przyznał, że forma jego zespołu, jak każdej ekipy, która wraca po przerwie na kwarantannę, była zagadką. – Nie ukrywam, że mieliśmy obawy i do końca sami nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać po naszej grze w związku z tą przerwą i izolacją – mówi z kolei trener Alberto Giuliani, trener Asseco Resovii i dodaje. – Nie mogę powiedzieć, żebyśmy w meczu z Olsztynem grali na dobrym poziomie, ale na tyle poprawnym, że wystarczyło to do zwycięstwa. Byliśmy w większości meczu skoncentrowani, mieliśmy właściwe nastawienie i te trzy punkty są dla nas oczywiście bardzo cenne. Zdajemy sobie jednak sprawę, że musimy wyeliminować błędy i poprawić swoją dyspozycję w następnym spotkaniu – mówił włoski szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa, która wraz z Indykpolem AZS stworzyła emocjonujące widowisko, za wyjątkiem III seta, gdzie przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji. W I secie resoviacy wygrywali 24:22, ale rywal obronił dwie piłki setowe i stanął przed szansą na wygraną. Zespół trenera Daniela Castellaniego miał dwa setbole, ale ich nie wykorzystał, a gospodarze nie zaprzepaścili szansy. Z kolei w drugiej partii olsztynianie zagrali skuteczniej w końcówce i doprowadzili do remisu pod dwóch setach. W kolejnych górą byli już rzeszowianie, choć złapała ich lekka zadyszka w czwartej partii. Prowadzili w niej 15:8 i zacięła się ich gra. Przyjezdni doprowadzili do remisu 23:23 i emocjonującej końcówki. – Bardzo często widzimy takie sytuacje, kiedy po łatwo wygranym III secie i dużym prowadzeniu w IV wydaje się, że mamy już wszystko pod kontrolą, a tu nagle uciekła gdzieś koncentracja i pojawiło się rozprężenie. Oczywiście to nie powinno się przydarzyć i powinniśmy unikać tego typu błędów. Na szczęście jednak wygraliśmy decydujące akcje w końcówce i możemy się cieszyć z kompletu punktów – mówi estoński przyjmujący Robert Taht.

ASSECO RESOVIA 3

INDYKPOL AZS Olsztyn 1

(29:27, 23:25, 25:13, 25:23)

ASSECO RESOVIA: Drzyzga 1, Taht 12, Tammemaa 6, Butryn 19, Cebulj 19, Krulicki 12 oraz Potera (libero), Mariański (libero), Hain, Szerszeń, Jendryk

INDYKPOL AZS: Stępień 3, Schott 17, Concepcion 8, Schulz 9, Żaliński 16, Teryomenko 6 oraz Gruszczyński (Libero), Kapica 4, Andringa 1, Droszyński, Poręba, Ciunajtis (libero)

Sędziowali P. Burkiewicz i J. Litwin. MVP Klemen Cebulj. Mecz bez udziału publiczności.

RESOVIA kontra AZS

59 atak (proc.) 46

38 przyjęcie (proc.) 42

8 zagrywka (asy) 6

4 blok (pkt) 10

33 po błędach (pkt) 24

19 błędy w zagr. 10

Wyniki innych meczów: Stal Nysa – Ślepsk Malow Suwałki 1-3 (23:25, 25:23, 20:25, 22:25), Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 0-3 (16:25, 16:25, 21:25), MKS Będzin – PGE Skra Bełchatów

Mecze Aluron CMC Warta Zawiercie – Trefl Gdańsk i Jastrzębski Węgiel – Cuprum Lubin zakończyły się w niedzielę po zamknięciu gazety. Spotkanie VERVA Warszawa Orlen Paliwa – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przełożono.

1. ZAKSA 8 24 24-4

2. Jastrzębie 8 20 22-9

3. Ślepsk 11 17 20-18

4. Zawiercie 6 16 17-4

5. Trefl 10 16 20-18

6. VERVA 9 13 17-20

7. Resovia 6 12 15-11

Katowice 7 12 15-11

9. Czarni 11 12 17-26

10. Skra 5 9 11-8

11. AZS O. 8 6 10-20

12. Będzin 8 6 10-21

13. Cuprum 9 4 10-24

Stal 8 4 10-24

W następnym meczu (zaległym): Asseco Resovia – Ślepsk Malow (wtorek, godz. 17.30, transmisja Polsat Sport).

Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii

Spodziewałem się, że będzie gorzej

– Różnie wygląda ten pierwszy mecz zespołów powracających po kwarantannie, ale u was tak źle nie było skoro inkasujecie komplet punktów.

– Mieliśmy trzytygodniową przerwę. Niektórzy trenowali tydzień, a inni 1,5 tygodnia i gdzieś te braki fizyczne są. Szczerze, to spodziewałem się gorszego naszego meczu, że będziemy nogami trochę „włóczyć po boisku”, ale tego nie było widać. Klemen, Robert czy Karol, to nasze ostoje w ataku i oni wyglądali przez cały mecz bardzo dobrze. Nie zgadlibyśmy, że jesteśmy po koronawirusie. Wyglądało to nieźle i mam nadzieję, że nie przyjdzie do nas żaden spadek formy, który może się odbić przez to, co się wydarzyło.

– W IV secie chyba na własne życzenie zafundowaliście sobie nerwy, kiedy prowadząc 15:8 oddaliście inicjatywę rywalom o i mało a nie skończyłoby się na tie-breaku…

– Przyszedł taki moment, że nam coś „odcięło” i obstawiam, że nikt tego nie wytłumaczy. Tak jest i cieszmy się z tego, że dociągnęliśmy to do końca. Szukajmy pozytywów, a my będziemy pracować nad tym, żeby takich przestojów nie było. Taka jest siatkówka; nieraz takie sytuacje się zdarzały i pewnie nieraz się to przytrafi.

– We wtorek zagracie już kolejny mecz ze Ślepskiem Malow Suwałki.

– Przyspieszamy tak jak każda drużyna po koronowirusie i cieszmy się z tego, że gramy. Nie będzie już teraz żadnych przełożonych spotkań i nawet jak ktoś u nas zachoruje, to już będziemy grać tak jak większość drużyn w PlusLidze. Jesteśmy na to gotowi, że będziemy grac co kilka dni. Musimy też się odbudować, potrzebujemy też trochę zmęczenia i grania. Nie ma co narzekać.

– Dla pana był to pierwszy mecz po trzech latach w hali na Podpromiu w zupełnie innych warunkach niż ten ostatni w 2017 roku…

– Wiadomo, że z kibicami gra się dużo łatwiej, milej. Jest taka większa adrenalina, dodatkowa motywacja przy kibicach jest wytwarzana. Cieszę się jednak, że gramy. Był to mój pierwszy mecz na boisku, bo z Nysą nie mogłem zagrać, ale fajnie wrócić po trzech latach i poczuć znowu tą atmosferę tej hali, bo pamiętam te lepsze czasy, te niesamowite oprawy kibiców. Życzę sobie i wszystkim w Rzeszowie, żeby jeszcze takie czasy wróciły.

Damian Schulz, atakujący Indykpolu AZS Olsztyn

Rywale lepiej zagrywali

– Nieudany dla pana był ten powrót do Rzeszowa, gdzie grał pan przed dwa poprzednie lata?

– Niestety, nieudany. Wolałbym ten mecz rozegrać jak obie drużyny byłyby w pełni zdrowe. Będzie do tego okazja w rewanżu w Olsztynie. Nie ukrywam, że chcieliśmy wygrać, bo mamy bardzo ciężki powrót po tej przerwie covidowej. Fizycznie wyglądaliśmy lepiej niż tydzień temu i mam nadzieję, że w przyszłym będzie już całkiem dobrze.

– Mieliście jednak swoje szanse w tym meczu. Jedynie ten III set był jednostronny…

– Były szanse, ale Resovia na pewno lepiej od nas zagrywała i to był główny element dzięki, któremu wygrali.

  • Po tym meczu można powiedzieć, że to Podpromie coś od dwóch lata nie odpowiada Damianowi Schulzowi?

  • Takie życie. Może w przyszłym roku przyjadę i wygram.

  •  

Resoviacy wygrali już piaty mecz z rzędu

Rafał Myśliwiec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments