Zwycięskie otwarcie roku

I LIGA. Bardzo cenna wygrana zespołu trenera Dariusza Kaszowskiego.

Od zwycięstwa rozpoczęli nowy rok koszykarze Rawlplug Sokoła. Zespół trenera Dariusza Kaszowskiego po raz drugi w tym sezonie pokonał „czarnego konia” rozgrywek – Księżaka Łowicz, choć musiał radzić sobie bez czołowego strzelca Mariusza Konopatzkiego, którego zabraknie już do końca sezonu.

RAWLPLUG SOKÓL Łańcut – KSIĘŻAK Łowicz 88:79
(18:13, 23:22, 28:27, 19:17)

– Graliśmy z klasowym zespołem, rewelacją rozgrywek. Byli przed nami, ale wygraliśmy już drugi mecz w tym sezonie z nimi, co pokazuje, że leży nam ten zespół – mówi wybrany MVP sobotniego meczu rozgrywający Rawlplug Sokoła, Piotr Wieloch i dodaje. – To było ciężkie spotkanie, dużo zdrowia nas ono kosztowało. Brak Mariusza Konopatzkiego spowodował, że musieliśmy przestawić taktycznie rozwiązania, bo on nam dawał dużo zarówno w ataku, jak i w obronie. Musieliśmy to jakoś poukładać na szybkości, ale się udało. Mieliśmy przewagę pod koszem i musieliśmy to wykorzystać. Z obwodem też nie było najgorzej. Cieszy skuteczność, bo czasami jej brakowało, a w Nowym Roku przyszła i oby tak dalej. Walczymy o jak najwyższe cele i zobaczymy co to przyniesie na koniec sezonu – stwierdza Wieloch, którego zespół jedynie na początku meczu musiał gonić rywala. Ten po niespełna dwóch minutach wygrywał 6:2, ale gospodarze gdy nieco opanowali nerwy zaczęli łapać swój rytm. W 6 min doprowadzili do remisu 11:11, a za chwilę po trafieniu wracającego po kontuzji Pawlak wyszli na prowadzenie (13:11), którego nie oddali już do końca meczu. Rywale cały czas jednak pozostawali w grze dzięki świetnej skuteczności Piotra Robaka i łańcucianie musieli utrzymywać koncentrację, bo nie udawało się im uzyskać znaczącej przewagi. Co prawda osiągnęli dwunastopunktowy dystans (28:16), ale goście szybko go zniwelowali i cały czas strata ekipy z Łowicza oscylowała w granicach 7-9 pkt. Na początku IV kwarty zespół trenera Michała Spychały zbliżył się do Sokoła na cztery punkty (71:67), ale odpowiedź miejscowych była natychmiastowa. Przebudził się Ciechociński, który popisał się efektownymi akcjami i przewaga gospodarzy wzrosła do 10 pkt. Od tego momentu Sokół do końca już kontrolował wydarzenia na boisku.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments