Zwycięsko zakończyć rok

Asseco Resovia chce zwycięsko zakończyć rok. Fot. Maciej Goclon

Dziś siatkarze Asseco Resovii zmierzą się z Jastrzębskim Węglem. Ekipa z Rzeszowa nie ukrywa, że liczy na pozytywne zakończenie 2020 roku, podobnie jak zespół ze Śląska. W I rundzie podopieczni trenera Alberto Giulianiego przegrali w Jastrzębiu 0-3.

Jastrzębski Węgiel na trzynaście do tej pory rozegranych meczów przegrał tylko dwa (po 1-3) z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. – Jastrzębie jest na pewno zespołem z samej góry PlusLigi – mówi Alberto Giuliani, trener Asseco Resovii. – Postaramy się jednak zrobić swoje i pokusić się o jakąś niespodziankę. Zbliżamy się do takiego momentu, w którym przydałoby się nam zwycięstwo z zespołem z czołówki. Pozytywne jest to, że mieliśmy czas, żeby spokojnie przygotować się do tego spotkania i postaramy się coś zdziałać – mówi Giuliani, a kapitan Fabian Drzyzga dodaje: – Poprzeczka będzie wysoko zawieszona, ale to nie my będziemy faworytami i to oni muszą z nami wygrać. My będziemy chcieli zagrać najlepiej jak potrafimy. Co wygramy, to będzie nasze. Jak wspomniałem, nasza drużyna potrzebuje jeszcze bardzo dużo czasu i zdrowia. Mam nadzieję, że ta gra będzie wyglądała dobrze, a to jest sport, więc raz się wygrywa, a raz przegrywa – mówi rozgrywający Asseco Resovii, która wciąż nie może ustabilizować swojej gry.
Nie tak dawno po serii pięciu zwycięstw wpadli w dołek. Po dwóch kolejnych wygranych wydawało się, że zespół trener Alberto Giulianiego łapie rytm, a tymczasem doznał kolejnych zaskakujących porażek w kiepskim stylu w Lubinie i Suwałkach. Przed światami resoviacy wygrali z Cerrad Eneą Czarnymi Radom i teraz jest zagadką, jakie oblicze zaprezentują w konfrontacji z Jastrzębskim Węglem. – To jest właśnie ten okres budowania zespołu – mówi Drzyzga i dodaje: – Nie jest tak, że wygramy cztery mecze i wszystko jest cacy, pięknie i nie robimy już żadnych błędów. Też na pewno można zauważyć, że nie gramy najlepiej na wyjazdach, bo to jest jednak nasza bolączka. To musimy trochę zmienić. Teraz akurat gramy u siebie, co jest naszym atutem, bo na Podpromiu mamy tylko jedną przegraną. Mam nadzieję, że głowy się nam trochę odblokują, bo takie porażki z Lubinem i Suwałkami, a szczególnie z tym drugim rywalem, w takim słabym stylu bolą i człowiekowi jest tak po ludzku wstyd. Nie po to trenujemy i chcemy grać, żeby to tak wyglądało. Fajnie, że teraz wróciliśmy na jakiś poziom – mówi rozgrywający Asseco Resovii. W dzisiejszym meczu nadal nie będą mogli wystąpić zmagający się z kontuzjami mięśni brzucha – Nicolas Szerszeń i Robert Täht. Wśród przyjmujących trener zespołu z Rzeszowa ma zatem do dyspozycji Klemena Cebulja, Rafała Buszka i Simone Parodiego. Historia współpracy Alberto Giulianiego z tym ostatnim jest niesamowita. Razem osiągali wielkie sukcesy w Cuneo i w Lube, pracowali też wspólnie w Weronie i Piacenzie, a teraz spotkali się w Asseco Resovii. – Simone w tym momencie jest przede wszystkim naszym dużym wsparciem w tej sytuacji kadrowej, w której się znaleźliśmy wobec kontuzji dwóch przyjmujących. Nie możemy też zapominać o jego bardzo dobrej technice gry i pozytywnym charakterze, który spowoduje, że Simone szybko wkomponuje się w zespół. To był najlepszy wybór, jakiego mogliśmy dokonać w tej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy w tym momencie – mówi Giuliani, który w ostatnim meczu do wyjściowej szóstki desygnował Rafała Buszka. – „Buszu” jest bardzo dobrym graczem, a przede wszystkim pozytywną osobą o dobrym usposobieniu. Na każdym treningu daje z siebie wszystko i stanowi świetny przykład dla młodszych graczy – mówi trener Asseco Resovii, który co mecz najwięcej roszad dokonuje wśród środkowych. – Moje zmiany na pozycji środkowego w poprzednich spotkaniach nie wynikały z tego, że byłem z któregoś z nich bardzo niezadowolony, tylko szukałem czegoś innego, co było potrzebne w danym meczu. Mamy bowiem akurat czterech różnych środkowych, o innej charakterystyce gry, z których każdy specjalizuje się w jakimś jednym elemencie. Dlatego staram się wykorzystywać ich umiejętności pod kątem stylu gry naszych rywali – stwierdza Giuliani, którego zespół na sześć meczów dotychczas rozegranych na Podpromiu przegrał tylko raz z ekipą z Suwałk. Znacznie gorzej resoviacy radzą sobie na wyjazdach, gdzie na siedem rozegranych spotkań przegrali cztery. Czy to oznacza, że zespół ma jakiś problem ze skuteczną grą w meczach wyjazdowych i prezentuje się w nich z dużo słabszej strony niż w hali Podpromie? – Nie uważam, żeby gra na wyjeździe stanowiła jakiś problem – odpowiada Giuliani. – Z tego co sobie przypominam, to na początku graliśmy praktycznie tylko mecze wyjazdowe i potrafiliśmy też z nich wrócić z kilkoma zwycięstwami. Większym problemem jest dla nas poradzenie sobie w sytuacji, gdy gramy kilka meczów z rzędu w krótkich odstępach czasu, zwłaszcza gdy do tego dochodzą jeszcze podróże. Wtedy siłą rzeczy mamy ograniczone możliwości jeśli chodzi o czas na trening i trudno jest tym wszystkim zarządzać. Nie zapominajmy też o tym, że musimy sobie radzić bez naszych dwóch kontuzjowanych przyjmujących. Każda drużyna w PlusLidze w takiej sytuacji miałaby problem z równą grą – uważa włoski szkoleniowiec Asseco Resovii, która legitymuje się bilansem ośmiu zwycięstw i pięciu porażek.
Luke Reynolds, trener Jastrzębskiego Węgla, nie ma wątpliwości, że na koniec roku czeka jego zespół poważny test. – To będzie bardzo trudny mecz – mówił na klubowej stronie. – Bez względu na wcześniejsze wyniki w lidze, nasz przeciwnik ma potencjał, by osiągnąć wysoki poziom i pokonać każdego. Istotne jest to, abyśmy nadal pracowali nad własną grą i poprawiali się. Wciąż jesteśmy dalecy od naszej optymalnej formy i musimy nadal kroczyć naprzód. Zatem ja traktuję najbliższy mecze jako kolejny ligowy pojedynek, a nie osobne starcie kończące stary rok – mówi Luke Reynolds, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, a Tomasz Fornal dodaje: – Trzy punkty są do zgarnięcia. Jednak Asseco Resovia pokazuje, że gra bardzo dobrze u siebie. Jej poziom siatkarski rośnie z meczu na mecz. Na pewno więc nie będzie to łatwe spotkanie, ale jesteśmy gotowi na walkę w Rzeszowie. Wydaje mi się, że jeśli zagramy na poziomie, który potrafimy prezentować, to jak najbardziej jesteśmy w stanie pokonać drużynę z Rzeszowa za trzy punkty. Jest ona w naszym zasięgu, a trzy punkty są do zgarnięcia – mówi Fornal, którego zespół ostatnio nadrabiał zaległości, wygrywając z VERVĄ Warszawa Orlen Paliwa oraz PGE Skrą Bełchatów. – Nastroje są bardzo dobre po ostatnich dwóch zwycięstwach. Wprawdzie za dwa punkty, ale z bardzo mocnymi zespołami. Poza tym spędziliśmy święta z rodziną i po dniach wolnych nie ma co narzekać, tylko jechać po następne zwycięstwo – mówi asystent trenera Luke’a Reynoldsa, Bogdan Szczebak. – Będzie to mecz dwóch drużyn grających ofensywną siatkówkę. Poza tym Asseco Resovia gra bardzo dobrze u siebie, gdzie przegrała tylko jeden mecz ze Ślepskiem Jednak ma swoje problemy. Pojawił się w jej składzie nowy zawodnik. Zobaczymy, jak to będzie w środę – dodaje Szczebak.
W historii meczów obu zespołów w PLS, 21 razy wygrywała Asseco Resovia, a 20 razy zespół z Jastrzębia. Na 21 spotkań na Podpromiu 13 z nich kończyło się zwycięstwami gospodarzy. Po raz ostatni resoviacy pokonali Jastrzębski Węgiel (3-0) 2.03.2019 r., a kolejne trzy kończyły się wygranymi rywali.
– Ostatni mecz w roku będzie arcyważny i na pewno bardzo ciężki, bo przyjedzie ekipa, która przegrała tylko dwa mecze w tym sezonie i to oba z ZAKSĄ. Żeby z nimi powalczyć musimy zagrać na pewno lepiej niż ostatnio z Radomiem – stwierdza Rafał Buszek.

1. ZAKSA 14 41 42-8
2. Trefl 17 33 38-24
3. Jastrzębie 13 30 35-17
4. Zawiercie 16 30 34-22
5. Katowice 14 26 32-24
6. Ślepsk 17 26 31-30
7. VERVA 14 25 31-27
8. Resovia 13 21 27-23
9. Skra 13 20 25-23
10. Czarni 17 19 27-40
11. AZS O. 15 18 22-31
12. Cuprum 18 14 25-45
13. Stal 15 12 21-40
14. Będzin 18 6 15-51

ASSECO RESOVIA
– JASTRZĘBSKI WĘGIEL,
środa godz. 20.30
(transmisja Polsat Sport)

Rafał Myśliwiec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments