Zwycięstwa cieszą, gra mniej

Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Jedna wygrana dzieli resoviaków od awansu do półfinału.

Pojedynki rzeszowsko-częstochowskie w ramach I rundy play-off dla obu zespołów były dobrym przetarciem przed czekających ich w najbliższym tygodniu półfinałami w europejskich pucharach. Asseco Resovia w Pucharze CEV zmierzy się w nich z słoweńskim ACH Volley Lublana, a częstochowianie w Challenge Cup z belgijskim Prefaix Menen. W obu przypadkach nasze zespoły stają przed niepowtarzalną szansą gry w finałach.

- Zrobiliśmy poważny krok w stronę półfinału PlusLigi – mówi kapitan Asseco Resovii, Olieg Achrem i dodaje. – Przegraliśmy w tym dwumeczu po jednym secie i to dość łatwo. Uważam, że wynikało to z braku koncentracji. Przed nami kolejne trudne spotkanie, tym razem w Pucharze CEV. Myślę, że mógł już ten pojedynek siedzieć nam w głowie, stąd to rozluźnienie. Gdzieś w podświadomości mogliśmy się oszczędzać zarówno fizycznie jak i psychicznie i nie pokazaliśmy najlepszej siatkówki. Oczywiście mecz z Częstochową był dla nas ważny, lecz ten pucharowy również taki będzie, bo chcemy wejść do finału – zapowiada przyjmujący ekipy gospodarzy.

Podobnego zdania jest szkoleniowiec Tytana AZS, Marek Kardos. – Są mecze ważne i ważniejsze – mówi – My mamy swoje cele, a Resovia swoje. Dla nas jest w tym momencie najważniejszy ten środowy mecz. Dobrze, że nikt nie odniósł kontuzji i zagraliśmy w niektórych setach na wysokim poziomie. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolony. Wiemy, że siła ataku po stronie rzeszowian jest ogromna i za tę walkę, jaką włożyli w mecze moi zawodnicy mogę im tylko pogratulować – stwierdził słowacki szkoleniowiec zespołu z Częstochowy.

Falująca forma
W piątkowo-sobotnich pojedynkach forma resoviaków falowała. Oba mecze nie stały na zbyt wysokim poziomie, choć tez nie brakowało efektownych akcji. W pierwszym pojedynku początkowo to rywali nadawali ton wydarzeniom. Dopiero w końcówce resoviacy zniwelowali straty. Prawdziwym katem częstochowian okazał się Piotr Nowakowski, który poprzednie pięć sezonów spędził pod Jasną Górą. To właśnie dzięki jego zagrywce od stanu 21:21 gospodarze zdobyli z rzędu trzy punkty. W II secie gospodarze już od samego początku dyktowali warunki. Emocje na dobre rozgorzały w kolejnej partii, w której pierwszoplanową postacią był zmiennik kontuzjowanego Bartosza Janeczka, Michał Kamiński. – Szkoda, że tylko udało się nam w tym jednym secie. Resovia stanowi czołowa siłę w Polsce i z takim zespołem jak jest okazja powalczyć nie można popełnić tylu błędów. Zwłaszcza w końcówkach setów było widać ich przewagę. Za mało daliśmy od siebie w tych kluczowych momentach – stwierdza Kamiński. Atutem resoviaków była zespołowość. – Naszą siłą jest wyrównany skład. Każdy kto wchodzi na boisko coś wnosi do gry – mówi wybrany MVP meczu, Lukas Tichacek i dodaje. – Początek nie wyglądał najlepiej w naszym wykonaniu ponieważ były problemy z przyjęciem, a tego III seta przegraliśmy z jednym zawodnikiem, którego nie mogliśmy zatrzymać. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo. W play-off nie liczy się czy wygramy 3-2 czy 3-0, choć nie ukrywamy, że chcieliśmy zachować jak najwięcej sił na półfinały CEV – informuje Tichacek.

Najważniejsze jest podejście
Sobotnie pojedynek był bardzo podobny do piątkowego. Przez trzy sety częstochowianie stawiali mocny opór, a gra gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia. – Zwycięstwa ciesza lecz nie gra, bo dużo było błędów i momentami szwankowała – mówi trener Andrzej Kowal. – Zawodnicy muszą mieć świadomość, że do każdego meczu musimy podejść na sto procent. Nie możemy myśleć z kim gramy, nie możemy myśleć o pucharach i o tym co będzie potem. Dla każdego rywala trzeba mieć respekt. Bez względu na to jakim składem dysponuje w tej chwili Częstochowa trzeba grać na sto procent. Jeżeli się nie gra, to tak to właśnie wygląda. Do następnych takich spotkań musimy podchodzić maksymalnie skoncentrowani i z ogromną determinacją – mówi szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, którego w II secie ogarnęła totalna niemoc.

Nie pierwszy taki przestój
Gospodarze prowadzili 13:7 i nagle oddali inicjatywę przeciwnikom, którzy bardzo szybko zniwelowali straty i wyszli na prowadzenie 17:14 i nie oddali go już do końca. – Przytrafił się nam bardzo przykry przestój, ale dobrze że kosztował nas tylko przegranego seta, a nie coś więcej, bo przy większej konsekwencji i rywyku Częstochowy mogło być różnie – mówi Michał Mieszko Gogol, specjalista w ekipie Asseco Resovii od rozpracowywanie rywali. – Podobna sytuacja nie tak dawno w Bydgoszczy kosztowała nas stratę punktów i porażkę. Te problemy zaczynają się w środku seta między 8 a 16 punktem. Przeważnie zaczyna się od przyjęcia zagrywki i po chwili wszyscy na boisku reagujemy bardzo nerwowo. Szukamy bardzo trudnych, udziwnionych rozwiązań w grze i przez to sami kreujemy taki ciężki los. Zamiast wrócić do podstawowych rozwiązań i przypomnieć sobie co było dobrego to niepotrzebnie brniemy w coś co nam zupełnie się nie klei – kończy Gogol.

PIERWSZY MECZ
ASSECO RESOVIA    3
TYTAN AZS Częstochowa    1
(25:22, 25:21, 22:25, 25:16)

RESOVIA: Tichacek 2, Bojić 1, Kosok 8, Grozer 14, Achrem 17, Nowakowski 9 oraz Ignaczak (libero), Lotman 14, Grzyb,. Gontariu 3
AZS: Drzyzga 2, Gierczyński 11, Wiśniewski 6, Kamiński 17, Murek 7, Sobala 5 oraz Stańczak (libero), Hebda 2, Oczko.
Sędziowali: Katarzyna Sokół (Wrocław) i Marcin Herbik (Warszawa). Widzów 3700. MVP meczu: Lukas Tichacek.

DRUGI MECZ

ASSECO RESOVIA    3
TYTAN AZS Częstochowa    1
(25:22, 19:25, 25:23, 25:12)

RESOVIA: Tichacek 1, Lotman 5, Kosok 6, Grozer 23, Achrem 11, Nowakowski 15 oraz Ignaczak (libero), Bojić 13, Perłowski, Mika, Dobrowolski
AZS: Drzyzga 1, Gierczyński 9, Wiśniewski 10, Kamiński 17, Murek 5, Sobala 5 oraz Stańczak (libero), Hebda 8, Oczko 1, Kaczyński, Hunek, Lewiński
Sędziowali: Maciej Maciejewski (Szczecin) i Paweł Burkiewicz (Kraków). Widzów 3300. MVP meczu: Piotr Nowakowski.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.