Zwycięstwo na wagę…

– Wszyscy mamy nadzieje, że mistrzostwo Polski pozostanie w Rzeszowie – mówi po poniedziałkowej wygranej środkowy Asseco Resovii, Piotr Nowakowski (w ataku). Fot. Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. Resoviacy po poniedziałkowym zwycięstwie nad ZAKSĄ stają przed szansa zakończenia rywalizacji o złoto w hali na Podpromiu.

- Nie mamy teraz wyjścia, jak zakończyć rywalizację w czterech meczach. Oczywiście gwarancji nie ma nigdy, ale wszyscy mamy nadzieję, że mistrzostwo Polski pozostanie w Rzeszowie – mówił po niedzielnym meczu Piotr Nowakowski. Słowa środkowego Asseco Resovii znalazły potwierdzenie, bowiem poniedziałkowy pojedynek zakończył się zwycięstwem jego zespołu.

W rywalizacji do trzech zwycięstw jest remis, a teraz zespoły przenoszą się do Rzeszowa, gdzie mistrzowie Polski nie zwykli przegrywać. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że w niedzielę nie zagraliśmy dobrego spotkania, dlatego patrząc z naszej perspektywy mogło być tylko lepiej. W poniedziałek nasza gra była już znacznie lepsza, no i co najważniejsze, inny wynik. Teraz dołożymy wszelkich starań, żeby zakończyć rywalizację na Podpromiu – mówił Paul Lotman, przyjmującym mistrzów Polski w szeregach, których od początku meczu zagrał Zbigniew Bartman. Atakujący Asseco Resovii po raz ostatni w wyjściowej szóstce wystąpił 1 lutego, czyli ponad dwa miesiące temu. „Zibi” po raz kolejny stanął na wysokości zadania i poprowadził swój zespół do sukcesu.

Zwycięski Nowakowski
W niedzielnym meczu resoviacy mieli spore problemy z powstrzymaniem ataków Łukasza Wiśniewskiego. – Trochę się rozhasał, bo nie trafił na mnie – mówił Piotr Nowakowski, który w drugim meczu został już tak ustawiony w składzie, że mógł rywalizować na siatce ze swoim dobrym kumplem i wychodził z tej walki zwycięsko, podobnie jak Grzegorz Kosok w pojedynkach z Marcinem Możdżonkiem. Co prawda, obaj środkowi mistrzów Polski nie błyszczeli zbytnio w ataku, ale blokiem czy wyblokiem nadrabiali niepowodzenia w ofensywnych akcjach.

Nerwy do samego końca
W każdym z setów trwała zacięta walka o każda piłkę. Fantastycznie w szeregach gospodarzy spisywał się Felipe Fonteles, który przez długi czas był nie do zatrzymania dla resoviaków. Skutecznie na skrzydłach Brazylijczykowi przeciwstawili się Olieg Achrem, Paul Lotman i Zbigniew Bartman, przez co pojedynek stal na znacznie lepszym poziomie niż dzień wcześniej. Nie brakowało efektownych akcji czy też spięć pod siatką.

Po wygraniu III seta wydawało się, że resoviacy złapali wiatr w żagle, ale to rywale w połowie tej partii odskoczyli na trzy punkty i goście musieli odrabiać straty. Przy stanie 21:20 w polu zagrywki pojawił się Łukasz Perłowski i niczym w ćwierćfinałowym pojedynku w Bydgoszczy odwrócił losy tej partii. Rzeszowianie objęli prowadzenie 22:21 i nie oddali go już do końca. W nerwowej walce więcej zimnej krwi zachowali goście i to oni sięgnęli po jakże cenne zwycięstwo.

Rafał Myśliwiec, Kędzierzyn-Koźle

do “Zwycięstwo na wagę…”

  1. Łukasz

    Mnie obchodzi Staśku

  2. antystasiek

    Lecz się stasiek!!!!!!!!!!!!

  3. stasiek

    Kogo to obchodzi….

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.