Zwycięstwo po golu z połowy boiska! ZDJĘCIA

Fot. Paweł Bialic

II LIGA.  Gospodarze wprawili się w doskonały nastrój przed sobotnimi derbami Rzeszowa. Wcześniej zmierzą się jednak towarzysko z…Koroną Kielce.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Bohaterem arcyważnego meczu z wiceliderem był Michał Chrabąszcz. Obrońca Resovii gola na wagę 3 punktów zdobył strzałem z niemal połowy boiska. – Niewiarygodne – kręcił głową kapitan Stomilu Paweł Głowacki, który z uwagą obserwował lot piłki.

Bramka, jakiej na stadionie przy ul. Wyspiańskiego jeszcze nie oglądano, padła na początku II połowy. Stojący przy linii bocznej boiska, ponad 40 metrów od bramki gości Michał Chrabąszcz, kropnął z całych sił, futbolówka przeleciała wysoko nad głowami obrońców i wysuniętego bramkarza Stomilu Piotra Skiby i wpadła do siatki idealnie, przy dłuższym słupku. – To nie był strzał życia, raczej przypadek. Piłka otarła się jeszcze o poprzeczkę. Ale jakie teraz ma to znaczenie? – pytał Głowacki, który przyznał jednak, że Resovia wygrała zasłużenie. A pan Michał, choć niektórym wyda się to nieprawdopodobne, uderzył z premedytacją, widząc, że bramkarz Stomilu wybrał się na wycieczkę…

Mogło być 3-0
Rzeszowianie długo szukali pomysłu na grę. Przed przerwą nie działo się nic ciekawego. Goście zagęścili środek boiska (3 pomocników) i nie kwapili się z atakami. Wyglądali na takich, którzy przyjechali po remis. Golem zapachniało dwa razy, jednak resoviacy albo nie zdążyli w porę dołożyć nogi (Kantor i Dawid Kwiek), albo ich strzałom brakowało mocy (Kwiek).

Trafienie Chrabąszcza gospodarzom dodało skrzydeł, wicelidera na długie minuty wytrąciło z równowagi. Na bramkę Stomilu sunął teraz atak za atakiem, z wykończeniem akcji był jednak kłopot. Pomylił się Michał Ogrodnik, który wcześniej w polu karnym ograł dwóch olsztyńskich obrońców, “setkę” zmarnował Sebastian Hajduk, a potem w równie świetnej sytuacji nie popisali się Ogrodnik do spółki z Kantorem. Stomil przebudził się w samej końcówce, lecz atakował chaotycznie, posyłając piłkę “na aferę” i poważniej resoviakom nie zagroził.

Zmiennicy dają radę
“Pasiaki” wygrały właśnie piąty z rzędu mecz na własnym boisku, ostatni raz w roli gospodarza poległy w sierpniu 2011 roku w Boguchwale. Po sobotnim zwycięstwie zespół Marcina Jałochy traci do drugiego w tabeli Stomilu 8 punktów, rozegrał mecz mniej, ale od statystyk ważniejsze jest posiadanie szerokiej, wyrównanej kadry. Absencja kluczowych zawodników nie kończy się katastrofą. W meczu ze Stomilem do składu wrócił stoper Michał Bogacz, a przesunięty do pomocy Andrij Nikanowycz doskonale współpracował z rozgrywającym Dariuszem Frankiewiczem. Bardzo dobrze na lewej obronie prezentował się Bartosz Sulkowski, na lewym skrzydle szalał Kwiek, który – o dziwo – jeszcze w 90. minucie miał mnóstwo sił. Gdy do zespołu wrócą Tomasz Ciećko, Marcin Juszkiewicz i Piotr Szkolnik, trener Jałocha będzie miał ból głowy, na kogo postawić.
Tomasz Szeliga

RESOVIA 1
STOMIL 0
(0-0)
1-0 Chrabąszcz (50.)
Resovia: Pietryka – Chrabąszcz, Bogacz, Domoń, Sulkowski – Ogrodnik, Nikanowycz, Frankiewicz, Kwiek – D. Kantor (72. Góra), Hajduk (90. Brągiel).

Stomil: Skiba – Stefanowicz, Koprucki, Baranowski, Głowacki – Suchocki, Łysiak (53. Świderski), Jegliński, Tunkiewicz (79. Michałowski), Kun – Łukasik (68. Filipek).

Sędziował Robert Podlecki (Lublin). Żółte kartki: Sulkowski, Kwiek, Hajduk, D. Kantor – Stefanowicz, Tunkiewicz, Kun. Widzów 1200.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.