Zwyciężyłem w „Jeden z dziesięciu”

RZESZÓW. Wiesław Chwajta zdobył 282 pkt. i wygrał 50 tys. zł

40 proc. szczęścia, 40 proc. wiedzy, 10 proc. taktyki i 10 proc. intuicji”, to recepta na sukces laureata Wielkiego Finału 64 edycji popularnego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”. Wiesław Chwajta, prawnik z Rzeszowa na co dzień pracujący w banku żywności, nie wyklucza, że znów spróbuje swoich sił w teleturniejowych zmaganiach.

- Wygrana w Wielkim Finale to było moje największe marzenie – przyznaje pan Wiesław. – Nie obyło się bez tremy i nerwów, ale grunt, że się udało – dodaje.

Rzeszowianin już trzykrotnie próbował swoich sił w „dwójkowym” teleturnieju. Pierwszy raz wystąpił w 1998 roku i wygrał odcinek. Zdobył jednak zbyt małą liczbę punktów, by móc zakwalifikować się do finału. Ponownie spróbował swoich sił w 2006 roku. We wtorek (15 lutego) zabłysnął wiedzą i pokonał konkurentów w Wielkim Finale. Zdobył 282 pkt. i nagrodę pieniężną w wysokości 50 tys. zł.

Zapomniałem nazwiska Hoffmana

- Najgorszy moment był wtedy, gdy zapomniałem nazwiska Jerzego Hoffmana – wspomina rozbawiony laureat. – Wtedy nie było mi do śmiechu, ale na szczęście w ostatnim momencie właściwa odpowiedz pojawiła się w głowie. Trudność sprawiły mi też pojęcia „krenologia” i „naumachia” z którymi wcześniej się nie zetknąłem.

Pan Wiesław przyznaje, że stres i jedynie trzysekundowy czas na odpowiedz robi swoje. – Nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy odbyły się pierwsze zawody na Wielkiej Krokwi w Zakopanem – wspomina. – A przecież obudzony nawet w nocy, bez wahania podałbym datę. Na szczęście wszystko poszło dobrze i udało mi się wygrać program. Może za 4 lata wystartuję ponownie…

Katarzyna Szczyrek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.