Żyjemy, tu jak w koszmarze!

Przez wieś, jeden za drugim, pędzą TIRY, a na drodze ani chodników, ani poboczy. - Jak się nic nie zmieni, w Kupnie może dojść do tragedii. A my po prostu boimy się o nasz dzieci - mówią Bogdan Drożdż (z prawej) i Artur Kozioł z Kupna

KUPNO. pow. kolbuszowki – W każdej chwili może dojść tu do jakiegoś nieszczęścia. Co z tego, że położyli asfalt, skoro nie zrobili tu chodników, ani nawet poboczy. Zamiast pomóc zaszkodzili. Wcześniej był spokój. A teraz, kiedy jest nowa droga, obładowane po brzegi TIRy pędzą tu jeden za drugim, a my drżymy o nasze dzieci – skarżą się nam mieszkańcy Kupna.

Chodzi o drogę powiatową, która łączy krajową „dziewiątkę” z traktem wojewódzkim Kolbuszowa-Sędziszów Młp. A więc dla kierowców to dokonały skrót. Z myślą o nich w ub. r. zmodernizowano 5 km. tego odcinka od „dziewiątki” w Kupnie do Bukowca.

Po remoncie drogi zdjęli znaki ograniczające tonaż

Problem w tym, że zapomniano o mieszkańcach Kupna, dla których ta droga stanowi swoiste centrum wsi. Bo właśnie tutaj znajdują się: kościół, sklepy, boisko, biblioteka, szkoła podstawowa i gimnazjum. Co prawda, położono asfalt, ale zapomniano o chodnikach. Mało tego, po modernizacji drogi usunięto znaki zabraniające korzystania z niej pojazdów powyżej 8 ton. A to w połączeniu z nową nawierzchnią musiało spowodować istny najazd TIR-ów.

- Kiedyś był tu spokój – wspomina pan Bogdan Drożdż z Kupna. – Co prawda, były jakieś tam wyboje i dziury, ale przynajmniej było bezpieczniej. Teraz, po remoncie drogi żyjemy tu jak w koszmarze. Nastąpiło zdecydowane pogorszenie bezpieczeństwa. Jest więcej wypadków, samochody co chwilę lądują w rowach. Ostatnio była to ogromna cysterna z paliwem. A policji nie ma. Ona łapie pijanych rowerzystów. Ale TIR-ów nie sprawdza.

Nie ma chodników, ani nawet poboczy

Przy feralnej drodze mieszka też pan Artur Kozioł. – Ja i moi sąsiedzi żyjemy tam, jak w koszmarze – przyznaje. – Ani przejść, ani rowerem przejechać tamtędy się nie da. No, bo wiadomo, co się dzieje, jak przejedzie taki kilkunastotonowy transport. TIR-y jeżdżą od świtu do nocy, non stop. Z różnymi ładunkami: ziemią i żwirem od Czarnej, ceramiką, cysterny z paliwem, itd. Wszyscy skracają sobie drogę z Rzeszowa do Sędziszowa i odwrotnie.

- To jest wąska droga, w ogóle nieprzystosowana do takiego tonażu i częstotliwości pojazdów – uważa pan Bogdan. – Ciężko wyminąć mają się dwa auta osobowe, a co dopiero ciężarówki. Najgorsze, że nie ma chodników, ani nawet poboczy. A do Zespołu Szkół chodzą tamtędy dzieci, najczęściej grupami. Tragedia. Mało tego, droga ma wadliwie wyprofilowany zakręt. I pojazdy na dużej prędkości ścinając go, wypadają na środek jezdni. To jest zgroza.

Jak zobaczyłem córkę i TIR-y, to mnie zmroziło

- Doszło do tego, że swoją córkę muszę odwozić samochodem do szkoły – dodaje. – Jest jej wstyd, w końcu chodzi do IV klasy podstawówki. Kiedyś puściłem ją samą do szkoły. Ale jak zobaczyłem córkę i te wszystkie TIR-y, to mnie zmroziło. To było coś okropnego. Przed remontem drogi prosiliśmy o chodniki. Tłumaczenie było dość kuriozalne, a dla nas -niezrozumiałe. Mówili, że brakuje im projekt kanalizacji, A to niby koliduje z chodnikiem.

Komentarz:

Eugeniusz Szczebiwilk, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Kolbuszowej:

- Trwają prace nad dokumentacją, dotyczącą budowy kilometra chodnika przy tej drodze, od skrzyżowania z krajową „dziewiątką” do Zespołu Szkół. Termin realizacji tej inwestycji jest uzależniony od tego, czy gmina Kolbuszowa przekaże nam na ten cel pieniądze. Kiedy to będzie? Trudno mi powiedzieć. Chciałbym, żeby to było jak najszybciej.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.