Żywcem pogrzebany przez urzędników ZUS

- Pan Janusz ma poczucie humoru. Na okoliczność tej sprawy napisał nawet wierszyk: "Umarł kioskarz umarł, już leży na desce. Już go uśmiercili, a on żyje jeszcze! Puenta wiersza tego, jest już właśnie taka, że nasz ZUS zeń zrobił szybko umarlaka.” Dlaczego listonosz samoistnie uznał, że skoro pana Janusza nie ma, to nie żyje, na razie nie wiadomo. Fot. Łukasz Solski

PRZEMYŚL, RZESZÓW. ZUS uznał przemyślanina za martwego, bo …tak napisał listonosz na korespondencji.

- Kiedy usłyszałem od urzędniczki z ZUS-u: „Pan przecież nie żyje”, to zakłuło mnie w okolicy serca – wyznaje szczerze Janusz Gerc (59 l.), kioskarz z Przemyśla, którego w ostatnich dniach poznała cala Polska. A poznała go dlatego, że ZUS w Rzeszowie uznał go za nieboszczyka na podstawie ….adnotacji listonosza, że adresat nie żyje.

W niewielkim kiosku przy przemyskiej ulicy Grunwaldzkiej od rana ruch. – Poproszę bilet, chusteczki i …autograf – mówi z uśmiechem starsza przemyślanka. – Widziałam pana w telewizji – dodaje tytułem wyjaśnienia. – Janusz! Fajnie, że żyjesz – znajomy Janusza Gerca prowadzącego od dziesięciu lat kiosk ściska mu rękę. – A to banda! Za umarłego uznać umieli, ale składki to pewnie dalej od ciebie brali, co? – dopytuje. – U nas jest republika bananowa, a nie normalne państwo – te słowa kieruje do nas zorientowawszy się, że u pana Janusza są dziennikarze. – Urzędy kierują się tym, co naskrobie listonosz na jakiś kwicie! Zgroza – skomentował rosły mieszkaniec Przemyśla w sile wieku.

 Naprawdę źle się poczuł usłyszawszy, że nie żyje

59-letni Janusz Gerc, jak na „nieboszczyka” jest bardzo żwawy. Szybko i sprawnie obsługuje klientów, zagada do tego wesoło, uśmiechnie się. – Pogodny raczej jestem – przyznaje „uśmiercony” przez ZUS i listonosza kioskarz. – Ale kiedy mi pani urzędniczka z ZUS-u powiedziała, że według nich, to ja nie żyję, to słabo mi się zrobiło – opowiada 59-latek. – W sercu mnie tak zakłuło – dodaje. – A kłopoty z sercem już miałem – wyznaje Janusz Gerc.

Przemyślanin od ponad dwudziestu lat prowadzi małą działalność gospodarczą, ostatnia dekadę – kiosk przy Grunwaldzkiej. – Składki ZUS-owskie zawsze płacę w terminie – mówi. – Chociaż wiadomo, że teraz  nam, kioskarzom, ciężko – wzdycha. O tym, że dla ZUS-u jest martwy, w każdym razie dla niektórych jego pracowników, dowiedział się kilka dni temu. – To niepojęte – zauważa przemyślanin. – Jak jestem martwy, to dlaczego moje składki przyjmowali? – pyta

Zachorował raptem na 7 dni

A wszystko zaczęło się we wrześniu zeszłego roku. Od niedyspozycji zdrowotnej pana Janusza. – Miałem tydzień zwolnienia lekarskiego – opowiada kioskarz. Wszystkie dokumenty potrzebne do otrzymania zasiłku chorobowego za ten tydzień przesłał do ZUS i czekał na wypłatę.  Cierpliwie, bo aż do stycznia i oczywiście skrupulatnie odprowadzał składki do ZUS. – Podałem konto, na które zasiłek miał być przelany. Zaglądałem na nie i ciągle nic – mówi J. Gerc. – Ale myślałem, że to takie zwyczajne opóźnienie, jak to w ZUS  – wyznaje szczerze.

Listonosz zażartował?

Cierpliwość pan Janusz stracił dopiero teraz. Postanowił zapytać dlaczego ZUS, zwykle „nierychliwy”, aż tak długo zwleka z wysłaniem mu należnych pieniędzy. – Zadzwoniłem, pani poprosiła o podanie numeru PESEL i potem w słuchawce była chwila ciszy, taka dłuższa – wspomina kioskarz. – Kiedy urzędniczka się ponownie odezwała, usłyszałem od niej, że ja przecież nie żyję – dodaje. Pomijając już makabryczną stronę tej zgoła nieoczekiwanej dla przemyślanina informacji, usiłował on ustalić, jak mogło dojść do „uśmiercenia” go w dokumentacji ZUS-u. – Dowiedziałem się, że uznano mnie za zmarłego, bo listonosz, który miał mi dostarczyć korespondencję z ZUS, napisał na przesyłce adnotację „adresat nie żyje” – relacjonuje Janusz Gerc. – Naprawdę nie wiem, dlaczego miałby coś takiego zrobić – dodaje szczerze kioskarz. – Faktem jest, że czasem zdarza mi się dłuższy czas być nieobecnym pod tym adresem, ale z pewnością nikt nie przekonywał listonosza, że umarłem – stwierdza przemyślanin. – Czy to dla żartu zrobił, czy ze złośliwości? – zastanawia się.

Za zmarłego uznali, ale składki brali

Januszowi Gercowi wyjaśniono, że przesyłka z adnotacją listonosza wróciła do ZUS-u i na podstawie właśnie tego, co napisał na niej doręczyciel korespondencji wstrzymano zasiłek chorobowy, który nieboszczykowi się nie należy. Ale jednocześnie ten sam ZUS nie miał oporów przed przyjmowaniem składek od rzekomo nieżyjącej osoby. – No właśnie! W dodatku, skoro podobno umarłem, to ktoś powinien do ZUS-u zgłosić się po zasiłek pogrzebowy, a nikt się przecież nie zgłosił – zauważa Janusz Gerc. – Nikt się nie zainteresował, że do ZUS-u nie dostarczono tez aktu mojego zgonu – dodaje. – Wychodzi zatem na to, że „umarłem”, ale nikt nie pokwapił się mnie przez kilka miesięcy pochować i wziąć zasiłku, za to ktoś opłacał za  mnie składki ZUS-owskie z tytułu działalności – zauważa kioskarz. – Zatem dla ZUS-u byłem żywy, jako płatnik i martwy, jako ten, komu trzeba było wypłacić zasiłek – uśmiecha się gorzko przemyślanin.

Poczta milczy, ZUS przeprasza

Chcieliśmy zapytać Pocztę Polską, czy to normalna procedura, że listonosz tak ot, uznaje kogoś za zmarłego i kolportuje tę informację do urzędów. Skierowano nas do biura prasowego w samej centrali, w Warszawie. Poproszono nas o pisemne zadanie pytań, co też uczyniliśmy i czekamy na odpowiedź. Rzecznik rzeszowskiego ZUS, Małgorzata Łyszczarz- Bukała serdecznie przeprasza pana Janusza jednocześnie informując, że w sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające. – Mamy umowę z pocztą, która przesyła nam specyfikacje dotyczącą niedostarczonych naszych przesyłek – wyjaśnia M. Łyszczarz – Bukała. – Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by podano jako powód nieodebrania przesyłki zgon kogoś, kto żyje – zauważa. – Myślę, że kiedy postępowanie się zakończy i my, i poczta zapewne będziemy pracować nad tym, by taka pomyłka już się nie zdarzyła.

Monika Kamińska

do “Żywcem pogrzebany przez urzędników ZUS”

  1. józek

    Przecież wiadomo rząd szuka oszczędności i jest hasło popieraj czynem umieraj przed terminem!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.