4 kocięta porzucone w kartonie na przystanku

Fot. Materiały prasowe

Ktoś włożył cztery młode koty do kartonowego pudełka i zostawił na przystanku autobusowym. Bez jedzenia i wody,
w pełnym słońcu. Wycieńczone kocięta znalazł turysta. Trwają poszukiwania osoby, która je porzuciła.

O zdarzeniu poinformowała Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt, która działa na terenie Bieszczadów. Kocięta zostały znalezione w tekturowym kartonie na przystanku autobusowym koło cerkwi w Żłobku w gminie Czarna. Znalazł je przypadkowy turysta, który przejeżdżał przez wioskę na rowerze. W pudełku były cztery wycieńczone kocięta, dwa z nich skrajnie zaniedbane i chore. Zwierzęta nie miały wody, ani jedzenia, nie miały jak wydostać się z pudełka. W dzień panował upał. Kocięta trafiły pod opiekę weterynarzy z Fundacji Bieszczadzkiej Organizacji Ochrony Zwierząt. – Są pod pełną opieką weterynaryjną, zostały im podane antybiotyki, aktualnie stan kociąt jest już lepszy, poprawił się po podaniu lekarstw. Powoli dochodzą do siebie, nie ma już zagrożenia życia, rokowania są bardzo dobre – mówi Super Nowościom Krystian Kwolek, prezes Fundacji Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt. Kocięta mają około miesiąca. Po wyleczeniu fundacja będzie szukała dla nich dobrych i odpowiedzialnych domów. – Ciężko powiedzieć, jak długo potrwa leczenie, to może być kwestia tygodnia, albo miesiąca. Niemniej osoby, które chciałyby przygarnąć kocię to, już mogą się do nas zgłaszać. Chcemy, aby trafiły w dobre ręce. Zwierzę to duża odpowiedzialność, należy o tym pamiętać – podkreśla nasz rozmówca.

Poszukiwania sprawcy

Jednocześnie trwają poszukiwania osoby, która porzuciła koty na przystanku. Miejsce, jak się okazuje, objęte jest monitoringiem. – Dotarliśmy do osoby, która dysponuje nagraniem. Na naszą prośbę zostało ono zabezpieczone i w odpowiednim momencie zostanie przekazane policji – mówi Krystian Kwolek. Aktualnie Fundacja próbuje na własną rękę ustalić sprawcę.
– Mamy pewne poszlaki, które nam to umożliwiają, działania w tym zakresie trwają. Chcielibyśmy jednak dać tej osobie szansę, aby się zrehabilitowała i sama się do nas zgłosiła. Absolutnie nie usprawiedliwiamy czynu, ale widzimy szansę na resocjalizację. Osoba, która porzuciła koty zostawiła pudełko w publicznym miejscu, gdzie była szansa na ich szybkie odnalezienie, co dało im szansę na przeżycie – podkreśla prezes Fundacji Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt.
Zgodnie z prawem, porzucanie zwierząt jest przestępstwem, za które grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności do lat pięciu. Takie wyroki zapadają jednak z Polsce bardzo rzadko, najczęściej kończy się na karze grzywny.

Martyna Sokołowska