4 lata więzienia dla rzeszowskiego chirurga

Krzysztof P. na rozprawie w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

Dobiegł końca proces 51-letniego Krzysztofa P., znanego chirurga z Rzeszowa. Lekarz odpowiadał przed sądem za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym, w wyniku którego 22-letni wtedy student z Jarosławia odniósł ciężkie obrażenia ciała. W poniedziałek Sąd Rejonowy skazał lekarza na 4 lata pozbawienia wolności.

Krzysztof P. został oskarżony o to, że 19 grudnia 2017 r. około godz. 23 na ul. Krzyżanowskiego w Rzeszowie, będąc pod wpływem alkoholu (miał ok. 0,72 proc. alkoholu we krwi) prowadził samochód „Subaru impreza”, a zbliżając się do skrzyżowania oraz przejścia dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności i jadąc z prędkością ok. 78-81 km na godzinę w miejscu, gdzie dozwolona prędkość wynosi 60, potrącił przechodzącego przez jezdnię Kamila Stadnika. W wyniku potrącenia 22-latek doznał poważnego urazu kręgosłupa i uszkodzenia rdzenia kręgowego, co spowodowało u niego paraliż.
Proces Krzysztofa P. ruszył w lutym 2019 r. Krzysztof P. na pierwszej rozprawie nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, nie chciał też rozmawiać z dziennikarzami. W procesie odpowiadał z wolnej stopy. Prokuratura zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł i zabrano mu prawo jazdy.
Wszystko wskazywało na to, że wyrok zostanie ogłoszony jeszcze w czerwcu 2019 r., ale tak się nie stało. Powód? Na wniosek mec. Jerzego Borcza, obrońcy Krzysztofa P., Sąd Rejonowy w Rzeszowie zgodził się, by w miejscu, w którym doszło do potrącenia 22-letniego Kamila Stadnika przeprowadzić eksperyment procesowy z udziałem oskarżonego i biegłego.
Zdaniem obrońcy, biegły, który został powołany przez prokuraturę, wydając niekorzystną dla Krzysztofa P. opinię wziął pod uwagę model samochodu, który został wyprodukowany w innym roku niż ten, którym poruszał się oskarżony, stąd, jego zdaniem, opinia nie może być miarodajna. Mimo sprzeciwu prokuratury: „że działanie obrony zmierza jedynie do przedłużenia postępowania” i mimo tłumaczenia pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, że różnice pomiędzy subaru impreza lekarza a modelem, który brał pod uwagę biegły były zaledwie kosmetyczne (widoczne tylko w kształcie świateł i chłodnicy), sędzia zgodziła się dopuścić wniosek. Jako że do wypadku doszło w grudniu, sąd zaczekał z oględzinami do czasu, aż zapanują podobne warunki pogodowe.
W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zapadł wyrok w sprawie. Mężczyzna odpowiadał za dwa czyny – jazdę pod wpływem alkoholu oraz wypadek. – Za pierwszy sąd wymierzył grzywnę 8 tys. zł, 3 lata zakazu prowadzenia pojazdów i 5 tys. świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Postpenitencjarnej – mówi nam sędzia Alicja Kuroń, wiceprezes Sądu Rejonowego w Rzeszowie. W przypadku drugiego czynu sąd zmienił jego opis i przyjął, że pieszy przyczynił się do wypadku. – Wymierzył oskarżonemu karę 4 lat pozbawienia wolności, 200 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego oraz dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych – wylicza sędzia Kuroń. Dwa zakazy zostały połączone i sąd orzekł ten najsurowszy.
Sędzia referent Katarzyna Baryła argumentowała, że zmniejszono wymiar kary, ponieważ sądowi zależało, aby oskarżony jak najszybciej mógł powrócić do pracy i ponosić koszty późniejszych roszczeń na rzecz pokrzywdzonego.

Wioletta Kruk

4.6 9 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
asesor
asesor
9 dni temu

A on majatek juz przepisal na zone i nic nie ma i nie bedzie placil.
I co mu zrobicie ?