„A jak to barszcz Sosnowskiego? Szpital odesłał mnie z kwitkiem”

Do całej opisanej sytuacji, która zbulwersowała naszego Czytelnika, doszło w KSW nr 1 Rzeszowie.
To właśnie tam zgłosił się z małżonką u której podejrzewano poparzenie barszczem Sosnowskiego. Fot. Wit Hadło

– Wróciliśmy z żoną z wycieczki, okazało się, że ma dziwne obrażenia na stopach. Po tym, jak lekarz rodzinny stwierdził, że może to być poparzenie barszczem Sosnowskiego, chcieliśmy zasięgnąć porady w Szpitalu Wojewódzkim nr 1. Odesłano nas z kwitkiem – skarży się nasz Czytelnik.

Opowiadając tę historię pan Zbigniew nie kryje oburzenia. – Lekarz rodzinny dał nam skierowanie do dermatologa, nie był jednak pewien, czy rany to oparzenie barszczem Sosnowskiego. Dlatego przed zapisaniem się na płatną wizytę, chcieliśmy potwierdzić u jakiegoś specjalisty, że spowodowała to na pewno ta groźna roślina. Zadzwoniłem do Szpitala Wojewódzkiego nr 1, chodziło mi o kilkuminutowe spotkanie. Usłyszałem, że terminy na wizytę u dermatologa są odległe, nie ma więc możliwości, żeby żona została przyjęta natychmiast. Zasugerowano nam, żebyśmy przyszli na pomoc doraźną.

To nie miejsce bieżących konsultacji

– Izba Przyjęć, SOR czy ośrodek pomocy doraźnej, nie służą bieżącemu konsultowaniu pacjentów – informuje Andrzej Sroka, rzecznik Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie, któremu opisaliśmy całą sytuację. – Jestem przekonany, że państwa czytelnik został poinformowany, że jeżeli sprawa jest pilna, to może zgłosić się do Izby Przyjęć KSW, gdzie takie przypadki są diagnozowane od razu. Przez całą dobę lekarz dyżurny dostępny jest dla pacjentów, którzy wymagają natychmiastowej pomocy.
Rzecznik potwierdza, że terminy wizyt do Poradni Dermatologicznej KSW są odległe. Najbliższy to 10 października lub 3 listopada. Dodaje, że lekarze nigdy nie odmawiają pomocy, jeśli pacjenci faktycznie jej wymagają. Jednak priorytetem są osoby z bardzo ciężkimi schorzeniami dermatologicznymi. – Klinika Dermatologii KSW jest niejako ofiarą własnego sukcesu; ma bardzo dużo pacjentów, ale część z nich zgłasza się z błahymi problemami, które może diagnozować lekarz rodzinny czy lekarz dermatolog w rejonie. Trudno też oczekiwać, że będzie wszystkich, na bieżąco, w każdej chwili przyjmować. To zdestabilizowałoby pracę i ucierpiałby na tym pacjent, który jest w szpitalu, którego przypadek jest trudny. Podkreślę raz jeszcze – gdyby państwa czytelnik zgłosił się do Izby Przyjęć KSW, a lekarz dyżurny uznałby, że porada i pomoc specjalistyczna jest potrzebna, to taka pomoc zostałaby udzielona.

krl