Absolutorium w cieniu protestujących mieszkańców

Wczorajsza sesja nie należała do spokojnych. Fot. Paweł Dubiel
Wczorajsza sesja nie należała do spokojnych. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Burzliwa sesja Rady Miasta Rzeszowa.

Wtorkowa sesja Rady Miasta Rzeszowa przebiegała długo i burzliwie. Nie zabrakło kuriozalnych sytuacji i kłótni o zasługi. Prezydent przerywał przedstawianie wykonania ubiegłorocznego budżetu miasta, żeby odnieść się do problemu mieszkańców os. 1000-lecia z firmą Res-Drob. – Chodźmy z tym do pani wojewody – zwracał się do protestujących.

Po jednej stronie zebrali się pełni obaw mieszkańcy os. Zalesie, którzy chcą chronić sąsiednie tereny przed zabudową. Z drugiej strony z transparentami „Stop fetorowi i Res-Drobowi” miejsca zajęli mieszkańcy os. 1000-lecie. Tę pełną pretensji i bezsilności atmosferę przeciął niepasujący do sytuacji… występ dzieci z zespołu „Staroniwskie Promyczki”, które śpiewały piosenki o Rzeszowie. W sali pojawili się tez działacze różnych grup politycznych: Kukiz ’15 i Młodzieży Wszechpolskiej.

List do Morawieckiego ws. Smrodu
Po kłótni o ustalenie porządku obrad, głos zabrał prezydent: – Jako prezydent miasta czynię dużo starań, żeby Wam nie truć życia i powietrza. Miałem wiele spotkań z Urzędem Wojewódzkim i Wojewódzkim Inspektorem Ochrony Środowiska. Urząd Wojewódzki uważa, że jest wszystko w porządku. Ja uważam tak jak wy, że jest smród. Jedyny zarzut jaki potwierdza WIOŚ to hałas. Postanowiłem wystąpić do premiera Morawieckiego, żeby zlikwidować ten smród – mówił.

W pismach do premiera i ministra środowiska prezydent zwraca się z prośbą o przyspieszenie prac nad tzw. „ustawą antyodorową”, żeby można było skutecznie walczyć z uciążliwymi zapachami.

– Na dzisiaj przepisy nie pozwalają mi na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Mogę przeprosić państwa, że taka sytuacja jest. Mieszkańcy byli ze mną w WIOŚ i widzieli aroganckie zachowanie. Chcemy, żeby miasto było piękne i nie śmierdziało – mówił Tadeusz Ferenc.

„Zamknąć zakład” – krzyczeli mieszkańcy. Uspokajał ich Przewodniczący Rady Miasta Andrzej Dec, który zwrócił uwagę, że sprawa Res-Drobu będzie omawiana później i należy wrócić do porządku obrad.

Awantura o zeszłoroczny budżet
Na mównicę wyszedł prezydent i zaczął przedstawiać wykonanie sprawozdania finansowego  budżetu Miasta Rzeszowa za 2017 r. W pewnym momencie przerwał:

– Przyznam się Państwu, że czytam sprawozdanie, ale myślę ciągle o mieszkańcach 1000-lecia. Bo to jest bardzo ważna sprawa. Pójdźmy razem do wojewody. Jeśli będą państwo uprzejmi, to ustalimy wspólne działania, żeby wam się żyło lepiej – powiedział.

Przywołany do porządku przez Przewodniczącego Rady Tadeusz Ferenc wrócił do przedstawiania sprawozdania finansowego zeszłorocznego budżetu. Zaraz potem rozpoczęła się burzliwa dyskusja w sprawie udzielenia absolutorium dla prezydenta.

– To był rok niespełnionych nadziei i marzeń. Wiele inwestycji nie zostało zrealizowanych. Ja rozumiem, ze prezydent lubi stać w korkach, ale to nie jest argument, żeby nie realizować inwestycji drogowych – mówił Marcin Fijołek, szef radnych PiS. Chodzi m.in. o park na os. Zalesie, Wisłokostradę, Centrum Sztuki Współczesnej.

Z kolei radni koalicji zwracali uwagę na pozycję Rzeszowa, rosnący budżet i wiele zrealizowanych inwestycji. – Pan przewodniczący ciągle tkwi w kampanii wyborczej, kiedy PiS nam wmawiał, że Polska jest w ruinie, a już po dwóch tygodniach się okazało, że nie jest – zwrócił się do niego Andrzej Dec (PO). Z kolei radny Robert Kultys porównał wykonanie budżetu do wywiązania z obietnic sprzątania domu złożonych żonie. – Jakbym obiecał, że zmyję naczynia, a umyłbym tylko dwa kieliszki po piwie, to nie byłby sukces – mówił.

Po długiej dyskusji pełnej przytaczania wysokich kwot, przywoływania różnych inwestycji, radni przystąpili do głosowania. Przeciwko było 9 radnych PiS. W konsekwencji udzielono prezydentowi absolutorium.

Blanka Szlachcińska

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments