Asseco Resovia wycofała się z Pucharu Challenge

Po raz ostatni Asseco Resovia w europejskich pucharach występowała
w sezonie 2017/2018, gdzie w Pucharze CEV dotarła do półfinału,
przegrywając dwukrotnie po 0-3 z późniejszym triumfatorem ww. rozgrywek, rosyjskim zespołem Biełogorie Biełgorod. Fot. CEV

Asseco Resovia wobec wykluczenia rosyjskich i białoruskich zespołów z europejskich rozgrywek miała zagrać w Pucharze Challenge. Klub z Rzeszowa podjął jednak decyzję, że rezygnuje z udziału w ww. rozgrywkach i skupi się w nowym sezonie na krajowej rywalizacji.

– Nie weźmiemy udziału w Pucharze Challenge. Składaliśmy prośbę do PZPS o awans do Pucharu CEV, ale się nie udało. W związku z tym, że będzie dużo więcej grania, podjęliśmy decyzję, że koncentrujemy się wyłącznie na PlusLidze i Pucharze Polski – mówi Piotr Maciąg prezes Asseco Resovii i dodaje: – Gra w Pucharze Challenge to duże koszty wyjazdów, bo można trafić na zespoły z Albanii, Kosowa itd. Są tam siatkarsko destynacje mocno egzotyczne. Dochodzą cztery mecze w rundzie zasadniczej PlusLigi, a sezon jeśli chodzi o długość rozgrywania wydaje się, że będzie krótszy. Tak więc będzie dosyć spore spiętrzenie tych spotkań i dlatego taka nasza decyzja, co do Pucharu Challenge. Mam nadzieję, że za rok tak to się ułoży, że uda się zagrać w Lidze Mistrzów, bo tak naprawdę, Liga Mistrzów i Puchar CEV to rozgrywki, które są też atrakcyjne dla kibiców. Mimo wszystko to w Pucharze Challenge, zwłaszcza w rundach początkowych jest koncentrowanie się na tym jak, organizować wielodniowe podróże. Na pewno jest to duże przedsięwzięcie logistyczne, jeśli chodzi szczególnie o te podróże – mówi prezes Asseco Resovii.
Po raz ostatni Asseco Resovia w europejskich pucharach występowała w sezonie 2017/2018, gdzie w Pucharze CEV dotarła do półfinału przegrywając dwukrotnie po 0-3 z późniejszym triumfatorem ww. rozgrywek, rosyjskim zespołem Biełogorie Biełgorod. Mecze z takimi zespołami, jak Perungan Pojat Rovaniemi, Vojvodina Nowy Sad czy GFC Ajaccio nie cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony kibiców, dopiero starcie z ekipą z Biełgorodu zgromadziło na trybunach hali na Podpromiu 3547 widzów. Patrząc na frekwencję z minionego sezonu PlusLigi, gdzie nawet mecze z czołówką nie wywoływały tak dużego zainteresowania jak przed kilku laty, można było się spodziewać, że rywalizacja w Pucharze Challenge cieszyłaby się znikomym zainteresowaniem kibiców.
– Mecze z siatkarsko „egzotycznymi rywalami” nie cieszą się dużym zainteresowaniem kibiców – mówi prezes Maciąg i dodaje: – PZPS namawiał oczywiście, żeby grać w tych pucharach, natomiast mimo wszystko, atrakcyjność tych spotkań jest niewielka. Szkoda, że tak jest z tym podziałem miejsc, bo ZAKSA dwa lata z rzędu wygrywa Ligę Mistrzów, a we włoskiej lidze piąty zespół gra w Pucharze CEV, a u nas nie. Oczywiście, to wszystko gdzieś tam wynika z rankingów. W Pucharze Challenge już od wielu lat nie grała polska drużyna, bo nawet w przypadku wygrania tych rozgrywek, koszty uczestnictwa są dwa i pół czy nawet trzykrotnie wyższe jak weźmiemy pod uwagę dalekie podróże, np.: Portugalia, Izrael, Albania czy Kosowo – kończy prezes Asseco Resovii, którą być może w rozgrywkach Pucharu Challege zastąpi szósty po sezonie PlusLigi 2021/2022 Indykpol AZS Olsztyn. W Pucharze CEV natomiast zagra PGE Skra Bełchatów.
Przypomnijmy; polskie trzy męskie (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel i Aluron CMC Warta Zawiercie) i trzy kobiece zespoły (Grupa Azoty Chemik Police, Developres BELLA DOLINA Rzeszów i ŁKS Commercecon) zagrają w czwartej rundzie, czyli fazie grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2022/23. W LM weźmie udział 20 zespołów. CEV postanowiła jednak nieco zmodyfikować rozgrywki, zwiększając liczbę drużyn, które zagraja w fazie play-off. Zwycięzcy pięciu grup automatycznie awansują do ćwierćfinału, a pięć ekip z drugich miejsc oraz jeden zespół z trzeciej lokaty z najlepszym bilansem wystąpi w barażach (mecz i rewanż). Triumfatorzy tych par uzupełnią stawkę ćwierćfinalistów.

Rafał Myśliwiec