Biegli sprawdzą czy, policjant był pod wpływem alkoholu

Fot. Zdjęcie nadesłane przez Czytelnika

45-letni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Lesku, który doprowadził do kolizji w Huzelach i oddalił się z miejsca zdarzenia, zostanie wkrótce przesłuchany. W sprawie powołani zostaną biegli z zakresu medycyny. Zbadają krew, którą mu pobrano.

Chodzi o zdarzenie, do którego doszło z 6 na 7 maja w Huzelach pod Leskiem. Po godzinie 1 w nocy doszło tam do zderzenia dwóch osobówek – toyoty i audi. Z ustaleń policji wynika, że kierowca audi, jadąc w kierunku Hoczwi, nagle zauważył na swoim pasie światła jadący prosto na niego samochód. Aby uniknąć zderzenia, skręcił na przeciwny pas, ale jego pojazd został uderzony w tył przez toyotę. W wyniku uderzenia audi kilkukrotnie obróciło się wokół własnej osi i po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zatrzymało się na poboczu. Toyota sforsowała ogrodzenie i wjechała do ogródka na terenie jednej z prywatnych posesji.
Kierowca toyoty przed przyjazdem policji oddalił się z miejsca zdarzenia. Świadek zdarzenia, w rozmowie z Super Nowościami relacjonował, że czuł od niego alkohol. Mężczyzna miał też prosić, aby nie wzywać na miejsce policji.

To wysoko postawiony funkcjonariusz

Z naszych ustaleń wynika, że to wysoko postawiony policjant zatrudniony w Komendzie Powiatowej Policji w Lesku. Wiadomo na pewno, bo potwierdziła nam to aspirant Katarzyna Fechner, rzecznik prasowa KPP w Lesku, że toyota biorąca udział w wypadku, należy do niego. Poszukiwania mężczyzny trwały kilkanaście godzin. Policja nie udzieliła informacji gdzie i w jakich okolicznościach został odnaleziony oraz czy i w jaki sposób tłumaczył swoje zachowanie.
Badanie alkomatem nie wykazało w jego organizmie alkoholu, mężczyźnie została pobrana krew do badań. Jego samochód wraz z zawartością został zabezpieczony przez policję.
W KPP w Lesku w sprawie 45-letniego funkcjonariusza trwa postępowanie dyscyplinarne. Jeśli okaże się, że dopuścił się nieprawidłowości, grozi mu nawet wydalenie ze służby.
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że wieczór poprzedzający wypadek mężczyzna miał spędzić w jednym z bieszczadzkich pubów. Obiekt, jak wynika z naszych ustaleń, jest monitorowany. Kobieta, która odebrała podany na stronie lokalu telefon, nie chciała z nami rozmawiać. Nie udzieliła nam też informacji, czy funkcjonariusz był tego wieczoru w lokalu i czy pił alkohol.
Audi kierował 20-letni mieszkaniec powiatu leskiego, w chwili wypadku był trzeźwy. W samochodzie oprócz niego znajdował się jego kolega i dwie koleżanki, wszyscy w podobnym wieku. W wyniku zderzenia nie odnieśli oni poważnych obrażeń.
W zderzeniu audi i toyoty żaden z uczestników nie odniósł obrażeń, zostało więc zakwalifikowane jako kolizja. Zgodnie z przepisami, oddalenie się z miejsca kolizji przez sprawcę, nie jest przestępstwem.

Nie w Lesku, a w Sanoku

Sprawa na początku trafiła do Prokuratury Rejonowej w Lesku, która złożyła wniosek o wyłączenie jej ze śledztwa. Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała więc sprawę do Prokuratury Rejonowej w Sanoku, która również chciała wyłączyć się z postępowania, ale wniosek ten został odrzucony.
Śledztwo, jak poinformowała nas Agnieszka Podlaszczak z Prokuratury Rejonowej w Sanoku, zostało wszczęte z artykułu 178a par. 1. kodeksu karnego, który dotyczy kierowania w stanie nietrzeźwości. Czyn ten zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat dwóch. – To wstępny etap śledztwa – zaznacza prokurator Agnieszka Podlaszczak i jak informuje, kwalifikacja czynu w toku śledztwa może się jeszcze zmienić. – Trwa zabezpieczanie śladów, w najbliższym czasie ruszą przesłuchania świadków. W sprawie powołani zostaną biegli z zakresu informatyki śledczej oraz medycyny do zbadania zabezpieczonej krwi – powiedziała nam prokurator.
Ze względu na dobro śledztwa, prokuratura nie udziela szczegółowych informacji w sprawie.

Martyna Sokołowska