Bo bieganie to sposób na życie

Biegli i mali i duzi choć pogoda ich nie rozpieszczała. Fot. Komenda Miejska PSP w Przemyślu

Choć pogoda nie rozpieszczała ani widzów, ani biegaczy biorących udział w 10. edycji Biegu Ulicznego Przemyska Dycha, jedni i drudzy dopisali i spisali się na medal. Ulicami miasta nad Sanem pobiegło 200 dzieci i 600 dorosłych.
– Cieszymy się bardzo, że z roku na rok nasza impreza ma coraz więcej sympatyków – mówi Daniel Dryniak, jeden z inicjatorów wydarzenia.

W niedzielę (18 września) było chłodno, padało i wiało, ale atmosfera zarówno na starcie, jak i na mecie była gorąca. Radę dali nie tylko dorośli biegacze, ale i uczestniczące w Mini Dyszce, czyli biegach na 200 i 800 metrów maluchy. Miło było patrzeć na ich uśmiechnięte buzie, gdy z dumą wbiegały na metę. – To bardzo ważne, że już najmłodsi są u nas „zarażani” zamiłowaniem do biegania – podkreśla Daniel Dryniak. To on wraz z Markiem Żukiem i Robertem Balem 10 lat temu wpadli na pomysł, by w Przemyślu zorganizować bieg uliczny. – Nasze miasto było wtedy taką białą plamą na mapie polskiego biegania – wspomina. – Postanowiliśmy to zmienić, i udało się.
Pierwsza edycja Przemyskiej Dychy odbyła się trochę na „wariackich papierach”. – Jeszcze formalnie nie było Przemyskiego Klubu Biegacza, czyli organizacji, która rokrocznie przygotowuje Dychę. Dopiero się zbieraliśmy – uśmiecha się nasz rozmówca. – Ale już wtedy wiedzieliśmy, że to świetny pomysł i bardzo potrzebny. Zgłosiło się dużo chętnych, a i mieszkańcom miasta impreza się spodobała i przyszli licznie kibicować uczestnikom. To nas utwierdziło w przekonaniu, że trzeba to robić dalej – zauważa miłośnik biegania.
I tak z roku na rok Przemyska Dycha zyskiwała kolejnych zawodników i sympatyków, a także sponsorów, a organizatorzy nabierali wprawy i doświadczenia. – Chciałbym bardzo podziękować dyrektorowi Biegu, panu Mieczysławowi Jałosze i jego żonie pani Barbarze za doskonałą współpracę i pełen profesjonalizm – podkreśla Daniel Dryniak. – To dzięki ich wysiłkowi i zaangażowaniu ta kolejna już, jubileuszowa edycja naszej Dychy się udała.
Po wspomnianej 10. Przemyskiej Dysze zostały medale i wspomnienia, a niektórym także zakwasy. Organizatorzy nie spoczywają jednak na laurach i już myślą o kolejnej edycji. – Zorganizowanie takiego biegu jest sporym przedsięwzięciem logistycznym – przyznaje nasz rozmówca. – Trzeba zawczasu zadbać o całą masę drobnych czasem szczegółów, stąd w zasadzie zaraz po poprzedniej edycji zabieramy się za przygotowywanie następnej – zdradza.
Jak twierdzi, nie inaczej jest i teraz. – To dużo pracy, ale daje ona ogromną satysfakcję – podkreśla. – Zatem już zapraszamy na przyszłoroczną 11. edycję Przemyskiej Dychy wszystkich chętnych do biegania, a także tych, którzy chcą pokibicować! Obiecujemy, że będzie fajnie, jak zawsze!

Monika Kamińska