Chcą czteromilionowego budżetu

Fot. Sebastian Maślanka/FB PTG Sokół Łańcut

W Łańcucie minął już czas fetowania awansu do ekstraklasy i rozpoczęła się walka o sprostanie wymaganiom licencyjnym, żeby Rawlplug Sokół zagrał w sezonie 2022/2023 w Energa Basket Lidze. Czasu nie ma zbyt wiele…

– Robimy wszystko, żeby w ekstraklasie zagrać – mówi Wojciech Mazur, prezes Rawlplug Sokoła. – Od strony organizacyjnej już działamy i przygotowujemy się. Jeśli chodzi o budżet to za dwa tygodnie zwołamy konferencję i powiemy, ile tych pieniążków mamy. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że połowę tych środków finansowych potrzebnych już zgromadziliśmy – stwierdza prezes klubu z Łańcuta, który myśli o solidnym budżecie.
– Chcę zbudować go na w wysokości około 4 mln, dlatego, że nie chciałbym powielić sytuacji zespołów z Podkarpacia, które grały w ekstraklasie, jak Tarnobrzeg, Stalowa Wola czy Jarosław, które potem znikły z mapy koszykarskiej – mówi. – Nawet nie daj Boże, gdybyśmy spadli, to chcę utrzymać koszykówkę na dobrym poziomie w I lidze. Dlatego mocno stąpam po ziemi i jeżeli nie będę miał mocnego zaplecza finansowego, to niestety możemy się tego nie podjąć. Robimy jednak z władzami miasta wszystko, żebyśmy zagrali w ekstraklasie, do czego organizacyjnie już się przygotowujemy – mówi Mazur. Zbudowanie odpowiedniego budżetu wymaga pozyskania sponsora tytularnego, którym przez ostatnie lata była firma Rawlplug (Koelner łańcucka fabryka śrub). – Nie jestem w stanie odpowiedzieć czy będzie nadal tytularnym, to się okaże za 2-3 tygodnie, ale na pewno zostanie z nami. Wychodzimy do dużych firm i prosimy o pomoc. Jesteśmy umówieni z pięcioma firmami i o konkretach możemy porozmawiać za jakieś dwa tygodnie – mówi prezes Mazur, który przyznaje, że spore zmiany czekają też zespół Rawlplug Sokoła. Rozgrywki Energia Basket Ligi to na pewno wyższa jakość i kadra musi być mocniejsza. – Myślimy o tym i chcemy się wzmocnić. Zamierzamy zostawić przynajmniej połowę zawodników ze składu, który wywalczył awans. Już w tym momencie z niektórymi graczami, którzy mieliby nas wzmocnić, po cichu, że tak powiem, rozmawiamy – uśmiecha się Mazur. Ekipa z Łańcuta mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej rozgrywać będzie tak jak dotychczas w hali MOSiR, która będzie musiała przejść drobny remont. Będziemy musieli mieć minimum, żeby dostać licencję warunkową, czyli pojemność 1200 miejsc (obecnie miejsc siedzących jest 800 – przyp. red.) ale z tym sobie poradzimy. Działania w postaci powołania Sportowej Spółki Akcyjnej są też zaawansowane. To leży na moich barkach i działamy w tym temacie. Wszyscy chcemy zagrać w ekstraklasie i dołożymy starań, żeby tak było – deklaruje prezes Wojciech Mazur.
Sprawy organizacyjno-finansowe to jedno, a drugie to poziom sportowy, jaki musi prezentować zespół, żeby w Energa Basket Lidze zaistnieć. – Przed klubem stoi teraz bardzo duże zadanie dopięcia tego wszystkiego, żeby klub mógł funkcjonować na poziomie ekstraklasy, a dopiero później przyjdzie moment zastanawiania się nad kontraktami. Życzę klubowi, żeby to się udało i mógł wystartować w rozgrywkach Energa Basket Ligi – mówi Marcin Nowakowski, rozgrywający Rawlplug Sokoła i dodaje: – To jest już najwyższy poziom sportowy w Polsce. Wiem, czym to się je, bo grałem trochę sezonów w ekstraklasie i musimy być przygotowani, ktokolwiek w niej zagra, to będzie się musiał liczyć z tym, że to już trochę inne granie i poziom. Trzeba będzie się przestawić na realia ekstraklasowe – mówi Nowakowski, który przed trzema laty z Astorią Bydgoszcz wywalczył awans, a na kolejny sezon w Energa Basket Lidze pozostało tylko czterech graczy. Podobnie było przed rokiem, kiedy pierwszoligowe rozgrywki wygrał zespół ze Słupska. – Ekstraklasa to już inny poziom i nie wszyscy, że tak powiem, mają umiejętności, ale też predyspozycje, żeby tam grać. Taki jest sport i z tym to się wiąże. Zobaczymy, kto zostanie, ale to już decyzja należy do trenerów – mówi Nowakowski, który przyznaje, że zamierza pozostać w Sokole. – Oczywiście istotną sprawą jest to, żeby zespół grał w ekstraklasie. Nie po to walczyliśmy cały sezon, żeby teraz z powrotem grać w pierwszej lidzie. Będę rozmawiał z działaczami z Łańcuta i Sokół ma dla mnie pierwszeństwo. W najbliższych dniach może coś się wyjaśnić – stwierdza Marcin Nowakowski.
Na pewno celem nadrzędnym dla Rawlplug Sokoła w Energa Basket Lidze będzie utrzymanie. – To będzie zależało od budżetu i nie jest też powiedziane, że Sokół będzie walczył o utrzymanie. Teraz zobaczymy jak klub sobie poradzi z tymi nowymi realiami i jakim będzie dysponował budżetem, od tego wszystko jest uzależnione – mówi Nowakowski. W minionym sezonie wygranie sześciu meczów dawało zachowanie ligowego bytu w ekstraklasie. – Tak też ten sezon wyglądał w ekstraklasie, ale znając życie, to kolejny może być zupełnie inny. Nie wiadomo, jak będzie liga wyglądała. Na pewno trzeba być przygotowanym, bo proszę mi uwierzyć, ale sześć czy osiem zwycięstw w ekstraklasie nie jest łatwo osiągnąć – kończy Marcin Nowakowski, rozgrywający Rawlplug Sokoła.

Rafał Myśliwiec