Czy kierowca MPK wymusił pierwszeństwo?

Zdaniem naszego rozmówcy, kierowca MPK wymusił na rondzie pierwszeństwo, co doprowadziło do niebezpiecznej sytuacji.
Fot. Screen z filmu Czytelnika

– Kierowca rzeszowskiego autobusu MPK wymusza pierwszeństwo na rondzie, stwarzając zagrożenie bezpieczeństwa (dzięki mojej szybkiej reakcji, unikam kolizji z jego winy), następnie, zatrzymuje się na środku ronda, wychyla się przez okno i wykrzykuje wulgaryzmy w moją stronę – pisze nasz Czytelnik i na poparcie swoich słów podsyła film, na którym nagrał całą sytuację. – Po przeglądnięciu nagrania, nie można uznać winy naszego pracownika – twierdzą przedstawiciele miejskiego przewoźnika.

Do dziwnie wyglądającej sytuacji doszło na początku września na rondzie im. Rodziny Ulmów. Tak opisuje ją nasz Czytelnik: – Niezwłocznie po tym, jak znalazłem się na wewnętrznym pasie, włączyłem prawy kierunkowskaz sygnalizując zamiar zjazdu na pas zewnętrzny. Następnie, chciałem opuścić rondo i wjechać w ul. Krogulskiego. Kierowca autobusu, nie zwracając na mnie uwagi i nie ustępując mi pierwszeństwa przejazdu, rozpoczął manewr włączania się do ruchu z ul. Lubelskiej. Musiałem zahamować, aby nie doszło do kolizji z jego winy oraz użyłem sygnału dźwiękowego. Jak widać dalej, kierowca wykonuje gesty rękoma, zatrzymuje się na środku ronda blokując ruch, uniemożliwia mi dalszy przejazd oraz wykrzykuje w moją stronę obraźliwe zdania bogate w wulgaryzmy, „ku*wując” w moją stronę, wykrzykując, że nie umiem jeździć, itp. Gdyby nie moja szybka reakcja i hamowanie, doszłoby do kolizji…

MPK rozmawia z kierowcą

Na nagraniu dobrze widać opisaną sytuację. Niestety, jest to film z kamery samochodowej, nie ma na nim zapisanego dźwięku. Nasz rozmówca o interwencję poprosił w MPK. Opisał zdarzenie i dołączył kilka pytań. Chciał się m.in. dowiedzieć, czy kierowca MPK Rzeszów nie powinien znać elementarnych podstaw przepisów ruchu drogowego i co z podstawami kultury osobistej w tej instytucji. – Na moje pytanie o jakość usług, nie uzyskałem odpowiedzi. Poza tym dowiedziałem się, że kierowca inaczej opisał to zdarzenie i nie można uznać jego winy – mówi.
Na skargę odpisał Robert Sumara, kierownik działu przewozów. W odpowiedzi czytamy: „za każdym razem, gdy otrzymujemy informacje dotyczące zgłaszanych nieprawidłowości w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej, podejmujemy zdecydowane kroki w celu ich wyeliminowania. Kierowcy na bieżąco są instruowani, iż jednym z kryteriów jakości wykonanych usług przewozowych, jest przestrzeganie przepisów ruchu drogowego, jednakże zasada ta obowiązuje wszystkich kierujących. Z pracownikiem została przeprowadzona rozmowa wyjaśniająca, w której przedstawił trochę inny przebieg zdarzenia. Po przeglądnięciu nagrania, które otrzymaliśmy od Pana, nie można uznać winy naszego pracownika.”
Poinformował też naszego Czytelnika, że jeśli czuje się pokrzywdzony, może udać się do Komendy Miejskiej Policji, gdzie w Wydziale Ruchu Drogowego zdarzenie zostanie najlepiej zweryfikowane.

Prezes MPK: kierunkowskaz mógł być włączony za wcześnie

O całą sytuacje zapytaliśmy prezesa rzeszowskiego MPK: – Niewiele mogę powiedzieć ponadto, że takie jest nasze stanowisko. Sam zajmuję się wypadkami drogowymi i moja opinia, jako biegłego, była by taka, jak napisaliśmy w tej opinii – mówi Marek Filip. – Nie mogę się oczywiście odnieść do wszystkich zarzutów, bo nie wszystko na tym nagraniu widzę i, przede wszystkim, nie słychać tu sygnału dźwiękowego, ani słów kierowcy autobusu. To, co widzimy na pewno – na początku filmu kierowca jest jeszcze przed ulicą Lubelską. Pisze, że włączył kierunkowskaz jak tylko znalazł się na pasie wewnętrznym. Jeśli tak było, to zrobił to za wcześnie, a kierowca autobusu mógł odczytać, że on będzie w tę Lubelską zjeżdżał. Miał więc pełne prawo, żeby wjechać na rondo. Co do zatrzymania autobusu – kierowca zrobił to w odpowiedzi na gwałtowny sygnał dźwiękowy, innego powodu nie było. Nic więcej nie mam do dodania.