Czy legenda znowu upadnie?

Piłkarska Stal Mielec mozolnie, ale odzyskuje dawny blask. Fot. Paweł Galek

W ostatniej kolejce piłkarze Stali Mielec sensacyjnie pokonali Legię Warszawa. Zwycięstwo nad aktualnym mistrzem kraju, i to na jego stadionie, odbiło się szerokim echem. Niestety, klub, który rozgrywa najlepszy sezon od prawie trzech dekad, znajduje się w dramatycznej sytuacji finansowej. Jest tak źle, że może zbankrutować. Mielecką Stal próbują ratować jej wierni kibice. O ich wyjątkowej akcji głośno jest w całej Polsce.

Stal Mielec to klub wyjątkowy – dwukrotny mistrz kraju i ćwierćfinalista pucharu europejskiego, o czym dziś polskie kluby mogą tylko śnić. To właśnie na stadionie przy ul. Solskiego kibice podziwiali popisy Grzegorza Lato, najlepszego snajpera Mistrzostw Świata 1974 r., Henryka Kasperczaka, Andrzeja Szarmacha i innych legend polskiej piłki.

Piłkarska potęga PRL

– Jak nasi pierwszy raz weszli do pierwszej ligi, to ludzie ciągnęli na mecze do Mielca z całego Podkarpacia i tarnowskiego. Za każdym razem stadion był wypełniony do końca. Kibice siedzieli na bieżni, wokół boiska. Wódka lała się strumieniami. Ale żadna butelka na boisko nie spadła, nie było zadym. Dziś to niemożliwe – mówi pan Ryszard, który do Mielca przyjechał w 1971 r., aby pracować Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, jako elektryk.
W czasach Polski Ludowej Mielec miał być sztandarowym miastem robotniczym z centrum, czyli wielką fabryką – WSK. Sport musiał być więc na odpowiednio wysokim poziomie. To powodowało, że stadion, który oddano do użytku w 1954 r., był zapełniony po brzegi. Był to obiekt z dwiema trybunami ziemnymi o łącznej pojemności 7 tys. miejsc. W ramach kompleksu wybudowano również bieżnię dla lekkoatletów, korty tenisowe, boiska treningowe dla futbolistów oraz miejsca do siatkówki i koszykówki.
W latach 1972 – 76 obiekt gruntownie przebudowano i zmodernizowano. Dzięki temu zyskał on dwupoziomowe trybuny, na których mogło zasiąść 30 tys. osób. W tamtych czasach, był to najnowocześniejszy obiekt sportowy w kraju. W Mielcu powstawała potęga, która wkrótce miała zawojować sportową Polskę i z powodzeniem walczyć w Europie.

Epickie starcie z Realem

Dzięki obfitemu strumieniowi pieniędzy z WSK, mieleccy piłkarze dwukrotnie (1973 i 1976) zdobywali tytuł mistrza kraju, raz wicemistrza i trzykrotnie zajmowali trzecie miejsce.
15 września 1976 r. „Stalowcy” jak równy z równym walczyli z piłkarską potęgą Europy – Realem Madryt. Goście wystąpili w najsilniejszym składzie. To wzbudziło ogromne zainteresowanie kibiców z całej Polski. Prawdopodobnie gdyby mielecki stadion miał 80 tys. miejsc, to właśnie tyle widzów zasiadło by na trybunach. Pojawiły się nawet pomysły, aby to spotkanie zorganizować na Stadionie Śląskim. Ówcześni działacze Fabrycznego Klubu Sportowego Stal Mielec nie brali takiego rozwiązania nawet pod uwagę.
Według wielu historyków futbolu i dziennikarzy, mecz z Realem Madryt mogło obejrzeć nawet 40 tysięcy osób. I ta liczba wcale nie musi był przesadzona. Wystarczy rzut oka na archiwalne zdjęcia i filmy, aby zauważyć, że mielecki stadion właściwie pękał w szwach. Tuż przed spotkaniem nad miastem przeszła burza, szybko zrobiło się ciemno.
Zawodnicy Realu nie mieli zamiaru czekać i od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Pierwszego gola zdobyli już w siódmej minucie. Drugie trafienie dołożył w 52. minucie i wydawało się, że jest po meczu. Wtedy jednak Stal ruszyła do odważniejszych ataków, które przyniosły skutek na kwadrans przed końcem meczu, gdy gola zdobył Sekulski. W samej końcówce wyrównać mógł Krzysztof Rześny. – Do tej pory nie wiem, jak bramkarz obronił moje uderzenie – wspominał w jednym z wywiadów legendarny prawy obrońca Stali.

Upadek i odrodzenie

Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:2. Rewanż w Hiszpanii FKS przegrał 0:1, choć według obserwatorów byli zespołem lepszym. Wcześniej Stal zakwalifikowała się do najlepszej ósemki Pucharu UEFA i wygrała jedną z grup Pucharu Lata.
Po transformacji ustrojowej niemal wszystkie obiekty sportowe, w tym zdewastowany stadion, przejęło miasto. Nie udało się jednak uratować mieleckiego futbolu od zagłady. Stało się to faktem w 1997 r. Dopiero w ub.r., po 24 latach przerwy, mieleckiej Stali udało się wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy. W międzyczasie na bazie starego powstał zupełnie nowy stadion przy ul. Solskiego, najnowocześniejszy taki obiekt na Podkarpaciu.
W poprzednim sezonie, po heroicznych wręcz bojach, piłkarzom Stali udało się utrzymać w krajowej elicie. Obecnie zajmują siódme miejsce, najwyższe od prawie trzech dekad. Może to nie jest jeszcze dawny blask, ale na pewno już powrót na dobre tory.
W ostatniej kolejce Ekstraklasy mielczanie sensacyjnie wygrali na wyjeździe z Legią Warszawa 1-3. Zwycięstwo nad aktualnym mistrzem Polski odbił się szerokim echem w całym kraju. – Szacunek dla drużyny i kibiców! Byliśmy zjednoczeni, zdeterminowani, odważni i dumni. Serca całego Podkarpacia zapłonęły z radości. Mielec jest na ustach całej Polski – komentował na portalu społecznościowym Jacek Klimek, prezes FKS Stal Mielec.

Brakuje pięć milionów

W tym kontekście szokująco brzmi to, że jedyny przedstawiciel Podkarpacia w piłkarskiej Ekstraklasie może nie dokończyć sezonu. Powód? Ogromne problemy finansowe. Na już brakuje co najmniej 5 mln zł. Prawie 2 mln zł to zaszłości z czasów gry klubu na drugim i trzecim poziomie rozgrywkowym. Na tę kwotę składa się np. 750 tys. zł zobowiązań wobec ZUS. Drugie 750 tys. zł dotyczy piłkarzy, którzy odeszli, bo kontrakty rozwiązano im w nienależyty sposób. Są też takie należności jak np. 100 tys. zł wobec jednej z restauracji.
– Kolejną składową jest 1,3 mln zł. To premia dla zawodników, którą obiecali im moi poprzednicy za utrzymanie w Ekstraklasie – dopowiada prezes Klimek. – Nie oceniam czy to było słuszne, czy nie. Stwierdzam jedynie, że tej kwoty nie mamy. Ostatnią częścią tej układanki jest 1,8 mln zł. To zadłużenie, które klub wygenerował w ub.r. Są to m.in. zobowiązania z tytułu kontraktów, które zostały rozwiązane i nadal musimy je regulować.
W tej dramatycznej sytuacji klubowi stara się pomóc magistrat. W piątek (5 bm.) podpisano umowę promocyjną, dzięki której do FKS Stal Mielec trafi 900 tys. zł brutto. W zamian za to klub ma zrealizować szereg działań związanych z promocją miasta.
Umowa promocyjna to jedna z dwóch zaproponowanych przez prezydenta Jacka Wiśniewskiego form wsparcia dla Stali. Magistrat rozważa kwestię udzielenia klubowi pożyczki w kwocie 1,1 mln zł. Zasady i wymagane dla niej zabezpieczenia określone mają być na podstawie aktualnej wyceny wartości rynkowej spółki FKS Stal Mielec S.A. wraz z oceną jej kondycji finansowej. Termin dokonania tej wyceny przesunięto z 3 na 12 bm.

Robią to dla Stali

Ratować FKS próbują również jego kibice. Jeden z nich, Alan Rosenbeiger, zainicjował internetową zrzutkę pieniędzy na rzecz mieleckiego klubu pod hasłem „Robię to dla Stali”. Wpłat można dokonywać pod tym adresem: zrzutka.pl/dlastali. Do tej pory 895 osób wpłaciło w sumie 158 175 zł (stan na 9 bm.). Do końca zbiórki pozostały 52 dni.
– Stal Mielec to klub piłkarski, który powstał w 1939 r. Historia jego wzlotów i upadków to scenariusz na niejeden sezon w Netfliksie. W ub.r., kiedy po 24 latach przerwy Stal wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, miasto oszalało z radości. Niestety, po ponad roku gry w Ekstraklasie klubowi ponownie grozi likwidacja, tak jak w 1997 r. Założyłem tę zbiórkę, bo wiem, że wielu z nas myśli podobnie. Większość zapewne chciałaby, aby klub przetrwał kryzys i nadal rywalizował z najlepszymi w kraju – przekazuje Alan Rosenbeiger.
– Nie interesują mnie dziś dyskusje kto lepiej zarządzał klubem, a kto gorzej. Nie ma na to czasu. Pragnę jedynie zmobilizować setki tysięcy osób, byśmy mogli razem, ramię w ramię stanąć obok siebie i zjednoczeni podjęli wspólne staranie, aby pomóc klubowi odzyskać dawny blask. Zróbmy to dla Stali i spróbujmy uzbierać na początek magiczny milion złotych. Nie pozwólmy upaść naszemu klubowi. Wszystkie ręce na pokład – apeluje mielczanin.

Paweł Galek

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
emigrant z UK
emigrant z UK
9 miesięcy temu

W krajach zachodnich KLUBY maja swoje LOKALE gdzie sa restauracje, kawiarnie, sale do gier, sale koncertowe i sale do zabaw gdzie do wstepu uprawniaja KARTY wstepu a wiec czlonkow Klubu. Wszystko to PRACUJE i daje dochod DLA KLUBU, a wszelkie donacje to sa to marginalne wplaty jakie okoliczni pracodawcy malych biznesow ofiarowuja jako kibice dla KLUBU jaki to oni sponsoruja. O tak to dziala !