Dają radę każdej sprawie

Ratownik Karol Zdybek. Fot. Archiwum

Dwie tarnobrzeżanki stworzyły azyl dla młodych rodziców i początkujących dziadków. Uczą opieki nad maleństwami, pomagają się im rozwijać, rozwiewają wątpliwości, pozwalają się odstresować i dzielą wiedzą, która czasem może nawet uratować życie.

Wczoraj, w samo południe, próg tarnobrzeskiej Fundacji Damy Radę przekroczyły uczestniczki bardzo przydatnych warsztatów. Ich tematem było bezpieczeństwo wnuków, a skierowane było do babć, cioć i opiekunów, którzy pod nieobecność rodziców, opiekują się kilkumiesięcznymi lub kilkuletnimi dziećmi. – Z takimi dziećmi najczęściej zostają w domu babcie i dziadkowie – mówi Katarzyna Jugo z Fundacji Damy Radę. – Zastanawialiśmy się, czy wiedzą, jak zareagować np. gdy dziecko się zakrztusi albo oparzy? Czy będą wiedzieli, co w takiej sytuacji robić? Stąd powstał pomysł, aby dla seniorów zrobić takie warsztaty z opieki przedmedycznej dla dzieci. Mamy nadzieję, że czegoś się od nas nauczą, przypomną sobie wiedzę, a przy okazji także zintegrują, wyjdą z domu i spotkają w miejscu, w którym są mile widziani. Instytucja babci i dziadka jest w Polsce nieoceniona i niedoceniona, ale my mamy nadzieję ją właśnie dzisiaj docenić i wspomóc.
Był styczeń 2022 roku, gdy dwie przyjaciółki, Katarzyna Jugo i Agnieszka Tomczyk, które od kilku lat działały na lokalnym rynku w branży niemowlęcej, postanowiły rozszerzyć działalność o warsztaty, zajęcia, spotkania integracyjno-edukacyjne dla małych dzieci, ich rodziców i dziadków. – Jeśli tak spojrzeć na ten ostatni rok, to miałyśmy okazję zrobić już sporo rzeczy zarówno dla tych, którzy mają dopiero kilka miesięcy, jak i tych, którzy są już o wiele starsi. Organizujemy jogę dla seniorów i zajęcia z sensoplastyki dla najmłodszych. Organizujemy relaksujące zajęcia dla kobiet w ciąży. Młode mamy uczymy chustonoszenia, przeprowadziliśmy dużą akcję dla mieszkańców miasta dotyczącą bezpiecznego przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych, dziś uczymy, jak zachować się w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia dziecka. Te wszystkie pomysły skierowane są do rodzin i mają na celu je wesprzeć i zintegrować. między sobą i międzypokoleniowe. Połączyć przyjemne z pożytecznym.

Stany nagłe zdarzają się codziennie

Opiekę nad małymi dziećmi bardzo często sprawują seniorzy, których wiedza na temat pierwszej pomocy przedmedycznej jest na bardzo różnym poziomie. Na ten temat krąży zresztą także wiele mitów, a część wiedzy zdobytej lata temu jest po prostu już nieaktualna. Warto więc ją zweryfikować, przypominać i aktualizować, by w razie potrzeby umieć pomóc dziecku, a nie zaszkodzić – mówi Karol Zdybek, ratownik medyczny, wykładowca dydaktyczny z Uniwersytetu Rzeszowskiego. To on uświadomił uczestnikom wczorajszego spotkania, że z zadławieniem lub zakrztuszeniem zetknął się prawie każdy z nas.
Statystyki mówią, że 90 procent rodziców doświadcza zadławienia lub zakrztuszenia u dzieci od pierwszych dni aż do uzyskania przez nie wieku nastoletniego. My, jako dorośli także bardzo często się dławimy i krztusimy. – Szczególnie w sytuacji, gdy życie jest coraz szybsze, jemy coraz szybciej, kanapka w zęby, przepijamy, biegniemy, i niestety, coś wpada nie tam, gdzie trzeba, i dochodzi do zadławienia lub zakrzsztuszenia – przestrzega ratownik. – Warto wiedzieć co wtedy robić, a czego nie robić, bo w obu tych kwestiach funkcjonuje bardzo dużo mitów.
– Jest bardzo duża grupa osób, która takiego szkolenia z udzielania pierwszej pomocy nigdy nie przeszła. Są też tacy, którzy uczyli się reagować w stanach nagłych, zagrożeniach życia 10, 20, czy 30 lat temu. Tamte szkolenia wyglądały kiedyś zupełnie inaczej, a naprawdę warto wiedzę na temat reagowania w stanach zagrożenia życia aktualizować sobie co rok, czy dwa, dla naszego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa naszych najbliższych. Po to, aby w stanach nagłych zadziałać w pełni świadomie, odłożyć na bok stres i udzielić prawidłowej pomocy – uważa Karol Zdybek.

Złote sekundy

W wypadkach komunikacyjnych, czy dużych urazach funkcjonuje nazwa tzw. złotej godziny, czyli bardzo szybkiego działania ratownictwa medycznego.
– W sytuacjach nagłych, czyli takich, które spotykają nas w życiu codziennym, jak zadławienie, zakrztuszenie, liczą się sekundy – mówi Karol Zdybek. – Szczególnie w zadławieniu nie ma czasu na to, aby odczekać, żeby ten stan nagły samoistnie ustąpił. Muszą tu wkroczyć nasze działania, gdzie liczą się sekundy. W oparzeniach, wszystko zależy od rozległości, od okolic oparzenia. Są takie oparzenia, które są stanami bezpośredniego zagrożenia życia i są takie, z którymi możemy sobie poradzić w naszym zakresie. Dzieci, szczególnie te, które dopiero nauczyły się chodzić, zazwyczaj ściągają na siebie jakieś gorące elementy i dochodzi u nich do rozległych oparzeń twarzoczaszki, szyi, klatki piersiowej. I są to oparzenia, które są stanem zagrożenia życia i przy udzielaniu pomocy takim poszkodowanym liczą się sekundy. I te pierwsze działania pomocowe odgrywają bardzo istotną rolę.

Małgorzata Rokoszewska