Dezinformacja to śmiertelne niebezpieczeństwo

W czwartek na Uniwersytecie Rzeszowski samorządowcy i naukowcy rozmawiali o zagrożeniach związanych z dezinformacją w samorządach. Trzeci z lewej – prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Pierwszy z prawej – prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek. Fot. Kinga Dereniowska

Rosja wydaje ogromne pieniądze na cyberataki oraz rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji w internecie, aby kłócić ludzi, kreować chaos i strach. Podatni są na nie wszyscy, bez względu na wiek czy poziom wykształcenia. Jednak coraz częstszymi ofiarami dezinformacji są lokalne samorządy. Właśnie o tym samorządowcy i naukowcy rozmawiali w czwartek na Uniwersytecie Rzeszowskim.

Przykładów dezinformacji ze strony Rosji doświadczyliśmy wielokrotnie w 2022 r. Razem z militarnym atakiem na Ukrainę, ruszył też ten w cyberprzestrzeni. Najbardziej było widać ją w Przemyślu, krótko po wybuchu wojny. Celem Rosjan było wykreowanie chaosu i niepokoju wśród mieszkańców. Sami zaczęli się ostrzegać przed uchodźcami, którzy gwałcą przemyślanki. Innym przypadkiem, który sparaliżował miasto i odbił się dużym echem w mediach ogólnopolskim była sytuacja, gdy uchodźca miał zaatakować nożem sklepikarza. Mimo że policja zdementowała tę informację, wielu ludzi w nią uwierzyło. – Samorządy są na pierwszej linii dezinformacji i są jej celem – powiedziała Martyna Bildziukiewicz, szefowa unijnej grupy do spraw walki z rosyjską dezinformacją. Ekspertka przypomniała, że rosyjska propaganda atakuje nas ze wszystkich stron. Wspierana jest przez budżet państwa co roku. – Jednak ta liczba nie uwzględnia wielu innych, ukrytych działań Kremla – dodaje dr Martyna Bildziukiewicz. Na stronie UE vs. Disinfo można sprawdzać przykłady, analizy i raporty, gdzie można uczyć się, jak walczyć z dezinformacją. Niestety, na razie nie ma wersji polskiej, ale ta ma pojawić się w przyszłości.

Każdy ma swoją prawdę

Wg badania „Samorząd wobec dezinformacji”, tylko co piąty samorząd nie odczuwał skutków dezinformacji. Co więcej, połowa z nich stwierdziła, że podanie nieprawdziwej informacji było świadomym działaniem. O swoich doświadczeniach opowiadali prezydent Rzeszowa i Sopotu. Konrad Fijołek wspomniał, że wybory prezydenckie w Rzeszowie wiosną 2020 roku, były dla internetowych trolli niejako poletkiem doświadczalnym. – Państwo i machiny dezinformujące, mające nas zdewaluować, poległy na zderzeniu z tym, że kłamstwo ma krótkie nogi – powiedział Konrad Fijołek. Po wyborach sytuacja się uspokoiła. – Już się nami nie zajmują, bo mają inną robotę – powiedział prezydent. Czasami jednak są sytuacje, gdy ataki trolli wracają. – Po tym, jak pojawiła się informacja o węglu dystrybuowanym przez samorząd, na moich mediach społecznościowych wybili takim totalnym ściekiem. To były setki, a nawet tysiące wpisów. Nie nadążaliśmy z ich kasowaniem – poinformował.
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, zaznaczył, że czasem nie ma jak bronić się przed kłamstwami, bo jest on wykluczony z mediów publicznych. – Mamy też skupywanie przed Skarb Państwa gazet regionalnych, które również teraz służą do hejtowania. I jeszcze piszą w nich, że nasze informatory miejskie są nielegalne, bo są stronnicze – stwierdził gorzko. Przyznał, że on nie udziela już wywiadów w telewizji publicznej. Kiedyś stał się on antybohaterem jednego z ich materiału dotyczącego uchodźców. Przypomniał, że hejt może doprowadzić do śmierci. – Tak się stało z naszym przyjacielem, Piotrem Adamowiczem, prezydentem Gdańska podczas finału WOŚP – dodał. Przypomnijmy, że wcześniej mężczyzna był tematem wielu negatywnych i często nieprawdziwych publikacji telewizyjnych.

Rosjanie nas testują

Kampanie dezinformacyjne powodują destabilizację w samorządach. Konrad Fijołek mówił o tym, że wschodnia część Polski jest w szczególnie niebezpiecznej sytuacji przez bliskie sąsiedztwo z Ukrainą. To przez te tereny jedzie sprzęt wojskowy. Jeśli zdarzyłaby się sytuacja taka jak w Przewodowe (gdzie uderzyła zabłąkana rakieta), mogłaby to wywołać panikę. – Trudno nawet sobie wyobrazić, jak ciężko byłoby nad tym zapanować – powiedział Konrad Fijołek. – Rosjanie testują nasze systemy reagowania na dezinformację. Mamy tę świadomość, że niedużo potrzeba, aby wywołać taki efekt – stwierdził. Co zatem powinniśmy robić, aby nie dać się manipulować za pomocą fake newsa? Zdaniem ekspertów trzeba edukować społeczeństwo już od przedszkola, jak odróżniać dezinformację od kłamstwa, włączyć zdroworozsądkowe myślenie oraz rozwiązania prawne. Prezydent Rzeszowa też ma pomysł, jak bronić mieszkańców przed niszczycielską siłą dezinformacji. – Dla mnie najskuteczniejszym sposobem walki z dezinformacją jest budowanie samorządu inkluzywnego, a więc włączającego wszystkie możliwe środowiska do procesu decyzyjnego i tego, co się dzieje w mieście. Im więcej ludzi zaangażujemy, tym większa baza ludzi, która nie podda się dezinformacji, bo w tym wszystkim uczestniczy – uważa Konrad Fijołek.

Kinga Dereniowska