Do tanga trzeba dwojga

Damian Michalik zanotował bardzo dobrą zmianę w meczu Pucharu Polski. W niedzielę zapewne wróci do podstawowej jedenastki. Fot. Wit Hadło

Zapewne zgoła inaczej wyobrażali sobie kibice Stali Rzeszów start swoich ulubieńców w Fortuna I Lidze. Jedno zdobyte „oczko” z pewnością nie zadowala nikogo przy Hetmańskiej, dlatego koniecznie trzeba wyciągnąć wnioski po wstępnych niepowodzeniach. Misja stalowców zapowiada się jednak trudniej niż do tej pory, bo do Rzeszowa przyjeżdża spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy – Górnik Łęczna.

W rzeszowskiej ekipie morale podniosło zwycięstwo w Pucharze Polski. Triumf nad niżej notowanym rywalem był jednak zwyczajnie spodziewany, natomiast niedzielny przeciwnik biało-niebieskich to już zupełnie inna półka. „Żurawie” staną w szranki z Górnikiem Łęczna, który w poprzednim sezonie grał na najwyższym szczeblu. Zawojować ekstraklasy łęcznianom się nie udało i drużyna spadła do I ligi z ostatniego miejsca. Degradacja spowodowała, iż z Górnikiem pożegnało się kilku kluczowych piłkarzy, co znacznie osłabiło ekipę z województwa lubelskiego. Bardzo trudno będzie zastąpić zwłaszcza takich graczy, jak Bartosz Śpiączka i Janusz Gol. Ten pierwszy zdobył w ekstraklasie 11 bramek, co było piątym wynikiem w wyścigu o koronę króla strzelców. Doświadczony napastnik wybrał ofertę Korony Kielce. Z kolei Gol był niekwestionowanym liderem Górnika, a od bieżących rozgrywek walczy o ekstraklasę z Arką Gdynia. Ofertę gdynian wybrał również Bartosz Rymaniak. Ponadto zespół opuścili: Jason Lokilo (Sparta Rotterdam), Kryspin Szcześniak czy Marcel Wędrychowski (obaj wrócili do Pogoni Szczecin). Odejście liderów nie może napawać optymizmem kibiców Górnika, którzy ponownie chcieliby oglądać swój zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zdobywanie punktów na razie idzie im ciężko. Łęcznianie na inaugurację przegrali z Puszczą Niepołomice 0-1, a w starciu z Sandecją Nowy Sącz zremisowali 1-1.

Dopracować mechanizmy

Stal Rzeszów, mimo nie najlepszego startu w rozgrywkach, optymistycznie podchodzi do niedzielnej konfrontacji, którą biało-niebiescy ponownie będą chcieli zdominować. O skuteczniejszą grę „Żurawi” może być jednak ciężko, jeśli przeciwnik nad wyraz skupi się na dostępie do swojej bramki. – Do tanga trzeba dwojga – obrazuje trener Stali, Daniel Myśliwiec. – Jeśli przeciwnik stanie na swojej połowie, ciężko wykorzystać mobilność piłkarzy, ale to jest kwestia adaptacji. Jeśli rywal będzie starał się sprawdzić możliwość naszej gry kombinacyjnej, myślę, że będziemy gotowi – dopowiada szkoleniowiec, zapewniając, że jego team wie wystarczająco dużo na temat gry klubu z Łęcznej. – Górnik gra w ustawieniu 1-3-4-3 w ofensywie oraz 1-5-4-1 w defensywie. Podobnie grała Pogoń, dlatego mamy o tyle ułatwione zadanie, iż możemy niektóre mechanizmy dopracować. Zebraliśmy potrzebne informacje, ale kluczem będzie wykorzystanie tej wiedzy – zaznacza.
Można się spodziewać, że Górnik, choć pozbawiony swoich filarów, zagra ze Stalą nieco bardziej ofensywnie niż Chrobry Głogów i Puszcza. – Trzymając się zachowania trenera Marcina Prasoła w poprzednich meczach, myślę, że to nie będzie szaleńczy szturm na nas. Na pewno w ofensywie bardzo nakłania swoich piłkarzy do gry za linię obrony.
To jest cenna wskazówka i informacja, której przestrzeni powinniśmy bronić – podsumowuje Daniel Myśliwiec.

STAL RZ. – GÓRNIK
NIEDZIELA, GODZ. 15

Łukasz Szczepanik