Dziś strajk pielęgniarek

– To nie jest strajk wymierzony w pacjentów, ale w osoby, które decydują o tym, jak wygląda służba zdrowia w Polsce, a ta wygląda po prostu źle – takie przesłanie towarzyszy dzisiejszemu strajkowi w sanockim szpitalu. Fot. Martyna Sokołowska

Dwugodzinny strajk ostrzegawczy przeprowadzony zostanie dzisiaj w sanockim szpitalu. Pielęgniarki na ten czas odejdą od łóżek pacjentów, których bezpieczeństwo nie będzie zagrożone, bowiem na oddziałach zostanie część personelu.

– To nie jest strajk wymierzony w pacjentów, ale w osoby, które decydują o tym, jak wygląda służba zdrowia w Polsce, a ta wygląda po prostu źle. Od lat o tym mówimy i apelujemy o wprowadzenie zmian, bo za chwilę pacjentami nie będzie miał kto się zajmować – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.
W sanockim szpitalu od listopada ubiegłego roku trwa spór zbiorowy pielęgniarek i położnych z kierownictwem. Jak wyjaśnia Sawicka, personel walczy o podwyższenie płac i wyrównanie dysproporcji w wynagrodzeniach, które wprowadziła znowelizowana Ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników medycznych. Od lipca wypłaty naliczane są według nowych współczynników, co powoduje ogromne dysproporcje w zarobkach pielęgniarek. Jak mówi nam Małgorzata Sawicka, różnica w zarobkach pielęgniarek pracujących na tym samym oddziale i wykonujących tę samą pracę wynosi nawet około dwa tysiące złotych.
Strajk ostrzegawczy w sanockim szpitalu rozpocznie się o godzinie 11 i potrwa dwie godziny. W tym czasie część pielęgniarek odejdzie od łóżek pacjentów, na oddziałach zostanie jednak wystarczająca liczba personelu, aby zapewnić pacjentom bezpieczeństwo.
Jak wyliczył Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, na realizację postulatów pielęgniarek i położnych rocznie potrzeba około 30 milionów złotych. Na realizację podwyżek, które wynikają z nowej ustawy potrzeba kolejnych 11 mln zł. NFZ dał trzy miliony. Dyrektor wystąpił już z wnioskiem o korektę wyliczeń. Niezależnie od tego, jak wielokrotnie podkreślał, szpitala po prostu nie stać na podwyżki dla pielęgniarek i położnych. Spór zbiorowy jest aktualnie na etapie mediacji z udziałem zewnętrznego mediatora.

Martyna Sokołowska