Funkcjonariuszowi grozi wydalenie ze służby

Fot. Zdjęcie nadesłane przez Czytelnika

Okoliczności wypadku, do którego w nocy z piątku na sobotę doszło w Huzelach, wyjaśniać będzie prokuratura. Zderzyły się tam dwie osobówki, jednym z samochodów jechało czworo młodych ludzi. Jak ustaliły Super Nowości, auto sprawcy należy do leskiego policjanta, mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia. Materiały zebrane w tej sprawie przez Komendę Powiatową Policji w Lesku w poniedziałek zostały przekazane miejscowej prokuraturze.

– Zebrany materiał jest dosyć obszerny – powiedział Super Nowościom Edward Martuszewski, zastępca prokuratora rejonowego w Lesku. Wśród zabezpieczonych materiałów, jak poinformował prokurator, jest także nagranie z monitoringu. Z informacji, do jakich udało nam się nieoficjalnie dotrzeć wynika, że wieczór poprzedzający wypadek, policjant miał spędzić w jednym z bieszczadzkich lokali. Prokuratura nie udziela informacji czy zabezpieczony monitoring pochodzi właśnie z tego miejsca.
Jak powiedział w rozmowie z Super Nowościami prokurator Edward Martuszewski, w najbliższym czasie wystąpi z wnioskiem o wyłączenie miejscowej prokuratury ze śledztwa. – Materiały zostaną przekazane Prokuraturze Okręgowej w Krośnie, która zdecyduje, komu powierzyć dalsze prowadzenie sprawy – powiedział nam wiceszef leskiej prokuratury. Niezależnie od tego, prokurator zlecił w sprawie wykonanie „niezbędnej czynności”, która ma pomóc w ustaleniu okoliczności zdarzenia, ale zasłaniając się dobrem śledztwa nie zdradził, czego ona dotyczy.

„Czułem od niego alkohol”

O szczegółach tej kontrowersyjnej sprawy pisaliśmy w poniedziałkowym wydaniu Super Nowości. Krótko po godzinie pierwszej w nocy z piątku na sobotę na drodze wojewódzkiej relacji Hoczew
– Lesko w miejscowości Huzele doszło do zderzenia dwóch osobówek – audi i toyoty. W audi w stronę Hoczwi jechało czworo młodych ludzi, dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Za kierownicą samochodu siedział 20-letni mieszkaniec powiatu leskiego. Jak relacjonował później policji, w pewnym momencie zobaczył jadący z naprzeciwka jego pasem samochód. Aby uniknąć zderzenia zjechał na przeciwny pas, tam jego samochód został uderzony w bok z tyłu. W wyniku uderzenia, samochód kilkakrotnie obrócił się wokół własnej osi i zatrzymał na poboczu. Kierowca toyoty sforsował ogrodzenie pobliskiej prywatnej posesji i zatrzymał się w ogrodzie. Katarzyna Fechner, oficer prasowy komendanta powiatowego Policji w Lesku w rozmowie z Super Nowościami potwierdziła, że auto należy do jednego z leskich policjantów. Mężczyzna uciekł z miejsca wypadku przed przyjazdem policji.
Jeden ze świadków, do którego dotarliśmy, potwierdził, że czuł od kierowcy toyoty alkohol, a w jego samochodzie widział co najmniej jedną butelkę wódki. – Zapytałem, czy coś mu się stało, ale odpowiedział, że nie. Prosił, aby nie dzwonić na policję. Czułem od niego alkohol – powiedział nam.

Tajemnicze odnalezienie

Poszukiwania mężczyzny trwały kilkanaście godzin. W sobotę o godz. 18 Katarzyna Fechner poinformowała, że został on odnaleziony. Nie udzieliła jednak informacji gdzie i w jakich okolicznościach. Mężczyzna został przebadany alkomatem, urządzenie nie wykazało w jego organizmie alkoholu. Została mu też pobrana krew do badań. – Wszystkie niezbędne czynności zostały przez nas wykonane, samochód wraz z zawartością został zabezpieczony. W komendzie zostało wszczęte postępowanie wewnętrzne w sprawie funkcjonariusza. Do wykonania jest szereg czynności, w tym m.in. przesłuchanie sporej liczby świadków – powiedziała Super Nowościom Katarzyna Fechner. Zgodnie z Ustawą o policji, czynności prowadzone w ramach postępowania wewnętrznego należy ukończyć w terminie 30 dni. Jeśli okaże się, że funkcjonariusz dopuścił się nieprawidłowości, grozi mu nawet wydalenie ze służby. W poniedziałek policjant nie stawił się w pracy. – Jest u lekarza – przekazała nam rzeczniczka KPP Lesko.

Martyna Sokołowska