Gigantyczne wysypisko śmieci w Hadykówce?

Rok temu mieszkańcy Hadykówki tłumnie i skutecznie protestowali przeciwko planom powstania spalarni śmieci. Czy tym razem będzie podobnie? Fot. Paweł Galek

W miejscu, gdzie przez dekady funkcjonował zakład ceramiki budowlanej, dając pracę setkom ludzi, ma powstać… gigantyczne wysypisko śmieci. Zajmie ponoć ponad dziesięć hektarów. „Inwestycja” ma być realizowana w bliskim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych i w otoczeniu przyrody, która jest chroniona programem Natura 2000.

Przymiarki do składowania śmieci w miejscu po byłym, nieistniejącym już zakładzie ceramiki budowlanej w Hadykówce trwają od co najmniej dwóch lat. We wrześniu ub.r. w Planie Gospodarki Odpadami dla Województwa Podkarpackiego pojawiła się informacja o „zamiarze budowy spalarni śmieci w miejscu byłej cegielni w Hadykówce”.
Informację o tym można było znaleźć na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego w dziale „Aktualizacja Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami”. Napisane tam było m.in., że ma to być „instalacja termicznego przetwarzania odpadów komunalnych i przetworzonych”. Pod tym jest pieczątka Andrzeja Kuliga, dyrektora Departamentu Ochrony Środowiska z upoważnienia Zarządu Województwa Podkarpackiego.
Mieszkańcy wsi byli w szoku. – Dlaczego nikt nie poinformował nas o tej inwestycji? Dlaczego nie powiadomiono o możliwości składania wniosków ze sprzeciwem? – denerwował się Krystian Pakłos, mieszkaniec Hadykówki. – Myślę, że także sąsiednia gmina Majdan Królewski powinna być o tym jakoś zawiadomiona. W końcu ta „inwestycja” leży niemalże na granicy gmin, a co za tym idzie, może być dla drugiej równie uciążliwa.
Temat żył także w mediach społecznościowych. Głos tam zabrał m.in. Andrzej Zagroba, radny gminy Cmolas: – Cała ta burza wygląda na jakąś prowokację. Zbyt „gruba impreza”, żeby nie było o tym słychać, ani żeby nie były ogłoszone konsultacje. Nie znam pewnie wszystkich procedur, ale na zwykłą żwirownię trzeba było wiele formalności, a co dopiero na spalarnię. Moim zdaniem fake news. Mam przynajmniej taką nadzieję – zastrzegł.
Do zarzutów, również pod swoim adresem, odniosła się Teresa Krzysztofińska, sołtys Hadykówki: – Żaden to wysiłek wystukać coś na klawiaturze, ale za to wielka fatyga zrobić parę kroków do remizy na zebranie wiejskie (…) – ironizowała. – Wygląda na to, że radny ma być jasnowidzem z nadprzyrodzoną zdolnością przewidywania, a sołtys cudotwórcą.
– Żadnej spalarni śmieci nie będzie, nie ma takiej możliwości, taka opcja nie istnieje – zapewniał Eugeniusz Galek, wójt gminy Cmolas. – Żadnych takich planów nie ma. Inna sprawa, że co jakiś czas pojawia się plotka, że ma tam być wysypisko śmieci, składowisko eternitu, czy fabryka styropianu. Teraz z kolei mamy spalarnię odpadów.
Skąd więc informacja w wojewódzkim planie ochrony środowiska? – Przepisy są takie, że każdy może tam sobie zgłosić w zasadzie, co chce. Doprowadzenie tego jednak do końca, to całkiem inna sprawa – mówił wójt. – Z tego, co wiem, to na pewno rozbudowywana będzie spalarnia śmieci w Rzeszowie. Tego typu obiekty mają powstać również w dawnych miastach wojewódzkich. Ale gdzieś na peryferiach, w Hadykówce? Nie, to byłby nonsens.
– Kiedy rozszyfrujemy, kto lub co za tym się kryje, to podejmiemy stosowne działania w tej sprawie
– obiecywał. – Podtrzymuję to, co kiedyś już powiedziałem: dopóki jestem tu wójtem, żadnej spalarni śmieci, wysypiska ani żadnych tego typu rzeczy na terenie gminy Cmolas nie będzie. To oczywiste. Mieszkańcy mogą więc spać spokojnie – dodał.

Wielki protest mieszkańców

Ludzi jednak tymi słowami nie uspokoił. 24 września br. w centrum Hadykówki, na placu przed budynkiem świetlicy wiejskiej, zjawiły się tłumy protestujących osób.
– Oczekujemy od władz, które tu zaprosiliśmy, jednoznacznego stanowiska w tej sprawie – mówiła Teresa Krzysztofińska. – Chcemy usłyszeć, dlaczego jako mieszkańcy dowiedzieliśmy się o tych planach jako ostatni i zupełnie przypadkowo. Jeżeli się okaże, że to spotkanie nie wystarczy, będziemy działać dalej – zapowiedziała pani sołtys.
– Podejrzewałyśmy, że wcześniej czy później może nastąpić taka sytuacja
– przyznała Małgorzata Marut, mieszkanka Hadykówki. – Od momentu, kiedy „Ceramika” została nabyta przez nowego właściciela, zaczęły pojawiać się pogłoski, że ma być tu jakieś wysypisko śmieci albo coś podobnego. Dobrze, że szybko dowiedzieliśmy się o tych planach i razem z panią sołtys podjęliśmy interwencję. Wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Oburzenia nie krył też Marian Salwik, mieszkaniec Hadykówki: – Trudno nam sobie wyobrazić, kto mógł wpaść na taki pomysł, żeby w tym miejscu lokalizować tak uciążliwą dla środowiska i szkodliwą dla mieszkańców inwestycję – irytował się. – Była cegielnia leży 50 m od remizy OSP, w której są mieszkania socjalne, biblioteka szkolna i świetlica wiejska, od boiska sportowego, placu zabaw, budynków mieszkalnych, w których mieszkamy my i nasze rodziny, ok. 200 m. od szkoły podstawowej.
– Po uruchomieniu tej instalacji musiałby tu powstać odpowiedni plac, na którym składowane byłyby odpady – zaznaczył. – Oczywiście odbywałby się całodobowy ruch wielkogabarytowych ciężarówek. A więc natężenie ruchu, które już teraz jest ogromne, jeszcze bardziej by wzrosło. Nie ma się co łudzić, że poprawiłoby to wizerunek Hadykówki. Wręcz przeciwnie. Atrakcyjność naszej wioski na pewno by spadła, ceny działek również.
– Obszar Hadykówki objęty jest programem Natura 2000. Tyle razy nam się mówi, że jakakolwiek realizowana tu inwestycja w żadnym stopniu nie może zagrażać środowisku. A tutaj ktoś próbuje zaserwować tak ogromnie uciążliwy obiekt. Pamiętajmy, że była cegielnia leży w strefie ochronnej ujęcia wody, bardzo zdrowej i smacznej. Gdyby doszło do realizacji tej inwestycji, to skażoną wodę będą piły nasze dzieci i wnuki – podkreślał Marian Salwik.

Hadykówka ma być czysta

Wójt Galek po raz kolejny zapewniał, że w Hadykówce spalarni śmieci nie było, nie ma i nie będzie: – To, że inwestor ma takie plany, to nic nie znaczy. Po pierwsze, to są duże pieniądze. Po drugie, musi mieć zgodę społeczeństwa i Urzędu Gminy, a takowej mieć nie będzie – obiecał. – Wiele dokumentów musi przejść przez moje biurko i zaręczam, że żadnego pozytywnego uzgodnienia dla niego nie będzie. On wie, że ma tu robić cegły, ewentualnie mając tak rozległe tereny mógłby produkować energię poprzez panele fotowoltaiczne. Hadykówka jest zbyt piękną miejscowością, żeby budować na jej terenie spalarnię śmieci. Jeżeli pojawią się tacy, którzy będą chcieli robić pieniądze kosztem ludzi, to nie tutaj. Dopóki będę wójtem, nie ma takiej możliwości. Hadykówka ma być czysta – zapewniał wójt.
Presja społeczna spowodowała, że do powstania spalarni odpadów w Hadykówce nie doszło. Minął rok i mieszkańcy Hadykówki znowu z Internetu dowiedzieli się o kolejnych kontrowersyjnych planach zagospodarowania majątku po zakładzie ceramiki budowlanej.
Sprawa wyszła na jaw po tym, jak Starostwo Powiatowe w Kolbuszowej wystąpiło do Urzędu Gminy o wydanie opinii w sprawie rekultywacji złóż ilastych w Hadykówce. Wcześniej obecny właściciel majątku po Zakładzie Ceramiki Budowlanej, zwrócił się do urzędników z wnioskiem o „ustalenie kierunku rekultywacji i zagospodarowania gruntów po eksploatacji odkrywkowej surowców ilastych w części złoża w Hadykówce”.
W dokumencie tym czytamy m.in., że obecny właściciel zakładu „podjął decyzję o zrekultywowaniu terenów niekorzystnie przekształconych w trakcie dotychczasowej eksploatacji surowców ilastych. Obszar wyrobiska odkrywkowego po eksploatacji złoża wynosi 10,2 ha. W ramach rekultywacji planuje się nasypać wyrobisko odpadami”.
– Teren, który będzie wypełniony odpadami, znajduje się poza obszarem szczególnego zagrożenia powodzią. Posiada naturalną ciągłą barierę geologiczną uszczelniającą całe podłoże i ściany boczne
– czytamy w projekcie rekultywacji gruntów „Hadykówka”.
Na taką inwestycję nie godzą się mieszkańcy wsi. Są oburzeni faktem, że nikt ich o tym nie powiadomił, o konsultacjach nie wspominając. Zapowiadają protest – taki sam, jaki rok temu w sprawie planów powstania w dawnej „Ceramice” spalarni śmieci. Zdecydowanie „nie!” takiemu zagospodarowaniu złóż w Hadykówce słychać również w Urzędzie Gminy.

„Wygląda to naprawdę strasznie”

– Moja opinia w tej materii jest jednoznacznie negatywna. Oświadczam, że dopóki jestem wójtem żadnego wysypiska odpadów na terenie gminy nie będzie! A szczególnie w Hadykówce, gdzie jest bliskość zabudowań, a zakład otacza obszar chroniony programem Natura 2000. Kto skontroluje, kto sprawdzi zawartość składników szkodliwych w takim wysypisku? Dlatego nie ma na to mojej zgody – zapewnia Eugeniusz Galek, wójt gminy Cmolas.
Nie może on pogodzić się z tym, że zakład, który przez dekady był największym miejscem pracy na terenie gminy, dziś stoi pusty i do tego ma stać się składowiskiem śmieci.
– Przez wiele lat firma ta była sztandarem tej gminy. Produkowała najlepszą cegłę na Podkarpaciu, która cieszyła się ogromnym powodzeniem w całej Polsce – wspomina. – Upadek zakładu w dziwnych okolicznościach doprowadził do tego, że ludzie od lat są bez pracy, a budynki doszczętnie zniszczały. Stoją tam puste hale bez maszyn. Wygląda to naprawdę strasznie. Obecny właściciel „Ceramiki” zapowiadał, że będzie tam produkował cegłę, dachówkę i inne wyroby ceramiczne. Tymczasem słyszę o wysypisku…
Mieszkańcy Hadykówki zapowiadają, że tym razem również nie odpuszczą. Nie wykluczają kolejnych protestów. Sprawa jest więc rozwojowa.

Paweł Galek

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Grzebyk
1 miesiąc temu

Mieszkańcy wsi byli w szoku. – Dlaczego nikt nie poinformował nas o tej inwestycji ?

bo takie władze sobie wybrali, które ich olewają ciepłym moczem

ROMAN
ROMAN
1 miesiąc temu
Reply to  Grzebyk

No właśnie widziały gały kogo sobie wybierały :
Czy prawdziwego Gospodarza
Czy oszusta który w dupie ma Mieszkańców a tylko patrzy na pełne koryto.
To nauczka na przyszłość ; O!

radek
radek
1 miesiąc temu

Nowoczesne spalarnie śmieci funkcjonują na terenach miast /np.w Holandii/ a smrodu i zagrożenia dla mieszkańców się tam nie stwierdza.

Rysiek z Klanu
1 miesiąc temu
Reply to  radek

Podkarpackie kiepy o tym nie wiedzą, że nowoczesne spalarnie sa ekologiczne
Nie chcą tez u siebie swojego syfu – najchetniej wywieżli by to za granicę, albo na Księżyc.
Ale na to znów ich nie stać – więc tylko protestują.

ROMAN
ROMAN
1 miesiąc temu
Reply to  radek

Tak no jak na piecu będzie te 1000 stopni to i diabła spalą co miszung robi.