Gra o wielką stawkę

Fot. FIVB

– Każdy kolejny mecz musimy traktować jak finał. Potrzeba nam takiego podejścia, zagramy z jednym z najlepszych zespołów na świecie. To drużyna, dla której takie warunki to nie nowość. Amerykanie zagrają najlepszą siatkówkę, jaką potrafią – mówi przed ćwierćfinałem z USA, trener reprezentacji Polski, Nikola Grbić.

Biało-czerwoni po raz drugi w mistrzostwach świata zmierzą się z USA, tym razem w ćwierćfinale. Dla biało-czerwonych będzie to okazja do polepszenia nie najlepszego bilansu bezpośrednich starć z tym rywalem. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych to od lat bardzo niewygodny przeciwnik dla Polaków. Od 2014 roku zespoły mierzyły się z sobą 18 razy – biało-czerwoni triumfowali zaledwie siedmiokrotnie. Drużyna USA zamknęła im drzwi między innymi do półfinału igrzysk olimpijskich w Rio De Janeiro w 2016 roku, a także Ligi Narodów dwa lata później. W tegorocznej Lidze Narodów Amerykanie zdecydowanie pokonali Polaków w półfinale. W mistrzostwach świata w 2014 roku polscy siatkarze również ulegli USA w drugiej fazie grupowej 1-3 – to była ich jedyna porażka w całym turnieju, który zakończyli zdobyciem złotego medalu. Cztery lata później ekipy spotkały się dopiero w półfinale i wtedy to biało-czerwoni byli górą po emocjonujących i dramatycznych pięciu setach, by dzień później w finale pewnie obronić tytuł. W tegorocznym globalnym czempionacie, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich edycji, drużyny rozegrają między sobą dwa spotkania. Najpierw grały razem w grupie – Polacy wygrali w miarę pewnie 3-1 i zajęli dzięki temu pierwsze miejsce w zestawieniu. Teraz wpadają na siebie ponownie w ćwierćfinale. – To będzie zupełnie inna historia – mówi Mateusz Bieniek, środkowy reprezentacji Polski. – W grupie Amerykanie grali z nami bez Christensona. Ze swoim kapitanem w składzie ten zespół zupełnie inaczej wygląda – dużo lepiej, dużo pewniej, więc na pewno zagrają teraz lepiej niż w Katowicach. Musimy w ćwierćfinale bardzo dobrze zagrywać i odrzucić ich od siatki, to wtedy nawet Christenson im nie pomoże. Na pewno szykujemy się na bardzo ciężki bój ze Stanami Zjednoczonymi, ale wierzymy w siebie. W czwartek spotkają się naprawdę dwie silne reprezentacje – stwierdza środkowy reprezentacji Polski.
Amerykanie nie prezentowali do tej pory swojej najlepszej siatkówki. W fazie grupowej, poza porażką 1-3 z Polską, zdecydowanie triumfowali z Meksykanami 3-0, a także Bułgarami 3-0, jednak w tym drugim spotkaniu męczyli się ze znacznie niżej notowanymi rywalami, którzy byli blisko zwycięstwa w drugim i trzecim secie. Jeszcze trudniejszą przeprawę mieli w 1/8 finału – prowadzili z Turkami 2-0, jednak ci doprowadzili do tie-breaka, w którym długo walka toczyła się punkt za punkt. Siatkarze USA dopiero w samej końcówce zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Po takim spotkaniu jak z Turcją w drużynie USA poprawi się morale. Dla nas byłoby lepiej, gdyby Amerykanie wygrali 3-0 w godzinę. – Oni mają coś więcej, niż inne drużyny, i w 1/8 finału mogliśmy to coś zobaczyć. Ich mentalność jest jedyna w swoim rodzaju. Nigdy się nie poddają. Żeby ich pokonać, musisz przez trzy godziny grać swoją najlepszą siatkówkę – mówi trener reprezentacji Polski, Nikola Grbić, a przyjmujący biało-czerwonych Tomasz Fornal dodaje: – Nie oceniałbym tego w ten sposób, że skoro z Turcją Amerykanie zagrali słabiej, to tak samo zagrają w czwartek – mówi Tomasz Fornal, przyjmujący reprezentacji Polski. – To jest bardzo doświadczona i mocna ekipa, która udowodniła swoją wartość w tegorocznej Lidze Narodów. Amerykanie już nie raz pokazali, że potrafią grać w siatkówkę i w czwartek należy się spodziewać całkiem innego meczu i całkiem innej, wyższej jakości z ich strony- stwierdza Fornal. Środkowy reprezentacji Polski, Mateusz Bieniek uważa, że rywale będą mocno zdeterminowani.
– Na pewno będą skupieni od samego początku chcąc pokazać, że zakończony tie-breakiem ciężki mecz z Turcją był wypadkiem przy pracy. Musimy być gotowi na to, że mogą bardzo mocno wejść w ten ćwierćfinał. My też mamy jednak swoje atuty, jesteśmy topową drużyną i wiem, że jesteśmy w stanie pokonać Amerykanów.
Mimo znakomitego bilansu w starciach z reprezentacją Polski podopieczni trenera Johna Sperawa, który prowadzi kadrę od 2013 roku, ostatni raz w ważnej imprezie triumfowali w 2014 roku – wtedy wygrali Ligę Światową. Wcześniej w 2008 roku zostali w Atenach mistrzami olimpijskimi. Złoto mistrzostw świata zdobyli tylko raz – w 1986 roku. W 2018 wywalczyli brązowy medal. W tym roku natomiast zakończyli Ligę Narodów na drugim miejscu. – -Znamy się bardzo dobrze, widzieliśmy już nawzajem tak wiele wideo z grą przeciwnika, że teraz już tylko trzeba wyjść i walczyć – mówi Johan Speraw, trener ekipy USA, który jako największe atuty Polaków wylicza: – Obrona jest bardzo silna. Kurek jest zawodnikiem, z którym mieliśmy ostatnio problem. Wszyscy wasi gracze są świetni i grali bardzo dobrą siatkówkę przeciwko nam np. środkowi. Polacy są numerem 1 w światowym rankingu nie bez powodu: są dobrzy, utalentowani. Będziemy musieli zobaczyć, kto będzie grał dobrze w czwartek i wtedy spróbować go jakoś zatrzymać – przyznaje amerykański szkoleniowiec.
Biało-czerwoni w ostatnich latach dwukrotnie zostali mistrzami świata. Podczas tegorocznego mundialu nie ponieśli jeszcze porażki. W 2014 roku przegrali jeden mecz w drodze po złoto, natomiast cztery lata później trzy. Jeśli w tym roku po raz drugi obronią tytuł mistrzowski, to będą pierwszą ekipą od 40 lat, która zajęła pierwsze miejsce nie przegrywając w trakcie turnieju ani jednego spotkania. Ostatni raz dokonała tego reprezentacja ZSRR w 1982 roku.
Nikola Grbić, trener biało-czerwonych uważa, w ćwierćfinale przeciwko ekipie USA najważniejsze będą emocje zawodników. – Mam na myśli to, jak poradzą sobie ze stresem związanym z rangą spotkania czy z oczekiwaniami wobec nich. Z rzeczami, które istnieją tylko w ich głowach. Myśli o presji i oczekiwaniach, zawsze są gotowe, żeby się pojawić. Zwykle pojawiają się, gdy nie grasz dobrze, przegrywasz. Mam nadzieję, że moi gracze będą całkowicie skupieni na boisku, na tym co przygotowaliśmy na mecz i na zadaniach, jakie dostaną do wykonania. Wtedy nie będą mieli przestrzeni do myślenia o innych rzeczach. Nie będzie to jednak łatwe. Dlatego takie mecze są naprawdę trudne – nie tylko ze względu na mocnego przeciwnika, ale i to, jak ważne jest spotkanie, które rozgrywasz – stwierdza serbski szkoleniowiec reprezentacji Polski.
W ekipie biało-czerwonych nastroje przed dzisiejsza batalią są bojowe. – Nikogo się nie boimy. Niemniej, szanujemy każdego przeciwnika. Uważam, że jesteśmy w stanie pokonać każdego – mówi przyjmujący Aleksander Śliwka i dodaje: – Mamy wiele atutów. Jesteśmy drużyną kompletną. W każdym elemencie prezentujemy dobry poziom i się wyróżniamy. Każdy nasz siatkarski element jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. To jest nasza bardzo duża siła – mówi Śliwka, który podkreśla, jak dużą rolę w zespole rywali odgrywa rozgrywający Micah Christenson, który nie zagrał w meczu fazy grupowej przeciwko Polakom w katowickim Spodku. – Jest wspaniałym rozgrywającym, jednym z najlepszych na świecie – mówi Śliwka. – Natomiast Joshua Tuaniga też jest świetny na swojej pozycji. W drużynie zmienia się jeden zawodnik, teoretycznie to niewiele, ale w przypadku tego zespołu, osoba Christensona daje całej ekipie dużo pewności na boisku. Myślę, że mamy na tyle dużo jakości, aby nie oglądać się na to, kto będzie grał po drugiej stronie. Nasze pojedynki z Amerykanami kończyły się różnymi wynikami i myślę, że delikatna przewaga psychologiczna może być po naszej stronie, ale wydaje mi się, że to spotkanie będzie zupełnie nową historią. To już mecz fazy pucharowej, w której przegrany odpada, to jest zupełnie inny kaliber starcia niż to w fazie grupowej. To będzie nowe otwarcie, nowa bitwa, mam nadzieję, że wyjdziemy z niej zwycięsko
– uważa przyjmujący reprezentacji Polski.
– Żeby wygrać z USA, nie musimy być perfekcyjni. Musimy jednak zagrać przynajmniej trochę lepiej, niż Amerykanie, a to będzie bardzo trudne. Z perspektywy naszych rywali na pewno nie będzie to łatwe spotkanie. Z gospodarzem turnieju zawsze gra się ciężko. Taki mecz zmotywuje ich jednak na sto procent, co z kolei sprawi, że nam nie będzie łatwo. Każda z drużyn wyjdzie na boisko, żeby sportowo „zabić” tę drugą. Oba zespoły będą do tego dążyć, a to przełoży się na napiętą atmosferę – stwierdza środkowy reprezentacji Polski i Asseco Resovii.
Amerykanie zdają sobie sprawę, że ćwierćfinał rozegrany w Arenie Gliwice będzie meczem pod dużym napięciem, a dla jednej z drużyn brak awansu do strefy medalowej będzie dużym niepowodzeniem.- Oba zespoły będą wisiały na linie, ale do takich meczów o wielką stawką przygotowujemy się właśnie w dłuższym w cyklu treningowym i na takie spotkania czekamy – mówi Jeffrey Jendryk, środkowy ekipy USA. – Wiemy, że pojawią się dodatkowe emocje i stres. Akceptujemy to i już nie możemy się doczekać rywalizacji z Polską. Zdajemy sobie sprawę, że polscy fani szczelnie wypełnią trybuny i będą mocno dopingować gospodarzy. Będziemy jednak żądni rewanżu za porażkę w Katowicach. Niezależnie od tego, że publiczność będzie przeciwko nam, to na pewno będzie dla nas duża przyjemność, żeby zagrać w takiej atmosferze. Liczę na naszą mocną i trudną zagrywkę. Ważne będzie odrzucenie rywali od siatki i utrudnienie im gry tak, aby z naszej strony można było wykonać dobrą pracę w bloku – mówi były środkowy Asseco Resovii, który w sezonie 2022/2023 reprezentować będzie LUK Lublin.
Po ćwierćfinałowej rywalizacji (wczorajsze mecze w Lublanie Słowenia – Ukraina i Francja – Włochy zakończyły się po zamknięciu gazety, a dziś 17.30 w Gliwicach zagra Brazylia z Argentyną) turniej powróci do Katowic – tam odbędą się decydujące spotkania. 10 września – półfinały, a mistrz świata wyłoniony zostanie w niedzielę, 11 września.

POLSKA – USA,
czwartek, godz. 21
(transmisja TVP1, Polsat Sport)

Rafał Myśliwiec