Jak rzeszowscy studenci budują rakietę

Studenci z Koła Naukowego Kosmonautyki. Fot. Wit Hadło

Każdy kiedyś marzył, by polecieć w kosmos. Jednym przeszło to już w dzieciństwie, innym trochę później. Są jednak i tacy, którzy kosmiczną pasję wcielają w życie. Pomimo natłoku zajęć spotykają się przynajmniej raz w tygodniu i podzieleni na zespoły pracują nad tym, by wspólny produkt ich rąk wzbił się nad Ziemię i poleciał tam, gdzie wzrok nie sięga.

Od dziecka fascynowali się kosmosem i rakietami oraz wahadłowcami, oglądali też „Gwiezdne wojny”. Dlatego zdecydowali się na studia politechniczne. Choć studiują najprzeróżniejsze kierunki, działają razem w Kole Naukowym Kosmonautyki, działającym przy Wydziale Budowy Maszyn i Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej.
Jedni opracowują samą konstrukcję rakiety, inni jej wyposażenie elektroniczne. Jeszcze jeden zespół pracuje nad silnikami. Kto inny przeprowadza testy na odpowiednim urządzeniu. Opiekunem kosmicznego koła pasjonatów jest mgr Radosław Kołodziejczyk.

Z powrotem do gwiazd

W ostatnich latach, po dziesięcioleciach zastoju, nastąpił znaczny renesans zainteresowania Kosmosem i rakietami. Przyczynili się do tego najbogatsi ludzie na Ziemi. Multimilioner Elon Musk założył firmę SpaceX, a jego rywal w biznesie John Bezos firmę Blue Origin. Obaj pierwsze loty dookoła naszej planety mają już za sobą i obecnie szykują się, by ruszyć dalej – na Księżyc, a po zbudowaniu tam bazy jeszcze dalej – na Marsa. Kiedyś podbój kosmosu wytyczała polityka i zimna wojna. Obecnie jednak zaczną dominować loty komercyjne i naukowe. Jest tam bowiem mnóstwo ciekawych i jeszcze nieodkrytych rzeczy. A poza tym należy się przygotować na sytuację, gdy życie na Ziemi stanie się zbyt uciążliwe z powodu zanieczyszczeń środowiska i ludzkość będzie musiała przenieść się gdzieś dalej.

XYZ albo Ołówek

Rzeszowscy studenci jednak na razie tak daleko nie mierzą. Aby wdrożyć się w praktykę inżynierską i przełożyć na nią teorie poznawane na wykładach budują swoją rakietę nazywaną przez nich XYZ lub Ołówek. Jest ona wykonana z laminatu szklanego, łącznik i głowica została wydrukowana w technologii druku 3D z biodegradowalnego materiału w Podkarpackim Centrum Innowacji. – Gdy zobaczyliśmy działania Koła Naukowego Kosmonautyki, od razu zaprosiliśmy jego przedstawicieli do nas – mówi Łukasz Bonarek, dyrektor PCI ProtoLab.
– Wypytaliśmy ich też, w czym możemy im pomóc. Okazało się, że potrzebują skorzystać z naszego sprzętu, więc niezwłocznie im go udostępniliśmy. Umówiliśmy się również z nimi, by do nas przychodzili jak tylko będą mieli taką potrzebę i korzystali z naszych laboratoriów. Studenci poza tym chcą testować własny komputer pokładowy oraz napęd. Ponieważ najważniejszym elementem każdej rakiety jest właśnie silnik, Koło Naukowe Kosmonautyki próbuje opracować własną, hybrydową konstrukcję. Hybryda w tym wypadku nie znaczy, że jak w samochodach napęd ma być spalinowo-elektryczny, lecz w rakietach jest konstrukcją łączącą cechy silników na paliwo stałe i na paliwo płynne. Na razie ich pierwsza rakieta nie jest imponująca – mierzy niewiele ponad jeden metr. Nie jest ona jeszcze przeznaczona do lotu na orbitę. Jej maksymalny pułap wynosi jedynie 4 tysiące metrów przy prędkości naddźwiękowej. W niedalekiej przyszłości jednak chcą konstruować dużo większe maszyny, o średnicy kilkudziesięciu centymetrów, które będą wysyłały na niską, kilkukilometrową orbitę niewielkie satelity. Być może, gdy Politechnika nawiąże kontakty z zainteresowanymi takimi rozwiązaniami firmy, przekształci się to w działalność komercyjną. A każdy z członków koła chciałby w przyszłości pracować w przemyśle kosmicznym polskim, a nawet europejskim.

A teraz na poligon

Studentów czeka pierwszy start konstruowanej przez nich rakiety. Wymaga to jednak wielu zgód i pozwoleń, bo testowanie w powietrzu rakiet, szczególnie w obecnej sytuacji wojny tuż za granicą, nie jest łatwe. Już podczas obecnych wakacji, w lipcu, odbędzie ona lot z prędkością poddźwiękową na wysokość 600 metrów. W październiku zaś planowany jest już normalny, naddźwiękowy lot na wysokość czterech kilometrów. Polskie Towarzystwo Rakietowe, sprawujące pieczę nad podobnymi przedsięwzięciami, zarezerwowało na to poligon w Drawsku Pomorskim. Po – miejmy nadzieję – udanych próbach, studenci chcą wziąć udział w prestiżowych ogólnoświatowych zawodach American Rocket Cup, gdzie biorą udział konstrukcje o długości kilku metrów. Aktualnie jednak działania koła ograniczone są przez stosunkowo niewielkie fundusze, więc szuka ono sponsorów. W ramach współpracy sponsorskiej mieliby oni reklamę, nawet na kadłubie rakiety. A branża ta jest obecnie rozwojowa, nie ma w niej na razie głównych graczy. Na rynku pojawia się coraz więcej firm, np. telekomunikacyjnych, pragnących posiadać swojego niewielkiego satelitę. Trzeba je więc jakoś zagospodarować, co być może w przyszłości uda się rzeszowskim studentom wspartym finansowo przez dużego inwestora.

Wit Hadło