Kochasz Bieszczady i motocykle? Wesprzyj ten projekt

Porzucili miasto i przenieśli się w dzikie Bieszczady. Po kilku latach pobytu, kiedy zaaklimatyzowali się w nowym miejscu, powróciły dawne marzenia o budowie toru do classic trialu. Czy uda im się spełnić marzenie? Wszystko zależy od zaangażowania ludzi, także czytelników Super Nowości. Fot. Archiwum prywatne
Porzucili miasto i przenieśli się w dzikie Bieszczady. Po kilku latach pobytu, kiedy zaaklimatyzowali się w nowym miejscu, powróciły dawne marzenia o budowie toru do classic trialu. Czy uda im się spełnić marzenie? Wszystko zależy od zaangażowania ludzi, także czytelników Super Nowości. Fot. Archiwum prywatne

Małżeństwo Ania i Paweł Słomińscy chcą zbudować w Bieszczadach tor do trialowej jazdy motocyklem. Classic Trial Bieszczady ma być miejscem wypoczynku dla całych rodzin i kolejną atrakcją turystyczną, która ściągnie w Bieszczady i zarazi miłością do tego miejsca nie tylko amatorów dwóch kółek.

Ania i Paweł prawie dziesięć lat temu przenieśli się z dużego miasta w Bieszczady, gdzie założyli rodzinny pensjonat Gęsi Zakręt. Kiedy nieco się ustatkowali, powróciło marzenie sprzed lat: nadanie nowego życia klasycznym motocyklom i zarażanie pasją do nich kolejnych osób. Tak powstał pomysł na Classic Trial Bieszczady.

Co to jest trial?
– Trial motocyklowy to najstarsza dyscyplina sportów motocyklowych, która ma już sporo ponad 100 lat. Różnica w stosunku do innych dyscyplin jest prosta: w trialu najważniejsza jest precyzja, a nie prędkość. Kiedyś trial wyglądał zupełnie inaczej, a sprzęt nie różnił się specjalnie od tego używanego w wyścigach. Wraz z rozwojem motocykli, rozwijały się dyscypliny. W XXI wieku motocykle trialowe ważą zaledwie 70 kg, a najlepsi zawodnicy pokonują teren niewyobrażalnie trudny – wyjaśniają pomysłodawcy utworzenia toru do trialowej jazdy motocyklem.

Dla amatorów i zawodowców
Projekt przede wszystkim skierowany jest do osób posiadających motocyklowe prawo jazdy, ale trial, a zwłaszcza classic trial, to też idealny sposób na swój pierwszy raz na motocyklu. Pojazd jest lekki i powolny, więc i ryzyko minimalne. Dla wprawionych motocyklistów zaś to trening i podnoszenie swoich umiejętności.

– Budujemy miejsce, do którego będzie można przyjechać na weekend całą rodziną i spędzić aktywnie czas. Nocleg już jest, brakuje większej liczby motocykli oraz toru. Ten ostatni powoli powstaje na działce, którą dysponujemy. Posiadamy także motocykl, klasycznego SWM-a z lat 70. Jednak by móc spędzić czas całą rodziną potrzebny jest dodatkowy „duży” sprzęt oraz triale dla dzieciaków – wyjaśnia małżeństwo.

Koszt ukończenia budowy toru do jazdy oraz zakupu potrzebnego sprzętu to według obliczeń Ani i Pawła około 36 tys. zł. Sami nie dysponują taką kwotą, wsparcia postanowili więc szukać na portalu PolakPotrafi.pl. Na zebranie kwoty, jaką sobie założyli, mają 40 dni. Do tej pory ich inicjatywę wsparło już blisko 40 osób łączną sumą blisko 6,5 tysiąca złotych.

Pieniądze potrzebne są na zakup dwóch dodatkowych klasycznych motocykli trialowych, których koszt to około 13 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć koszty odrestaurowania maszyn, który pomysłodawcy projektu wyliczyli na 10 tys. zł. Trzeba też kupić ochraniacze i kaski, a na koniec wybudować na torze kilka ciekawych przeszkód z kamienia i drewna.

Jeśli uda się zdobyć dodatkowe pieniądze, małżeństwo zamierza kupić motocykle trialowe dla dzieci. – Niestety, są one dość drogie, więc kupimy je w drugiej kolejności – wyjaśniają Ania i Paweł.

Projekt można wesprzeć na portalu PolakPotrafi.pl. Znajdziesz go w kategorii sport pod nazwą Classic Trial Bieszczady. Dla osób, które wesprą inicjatywę, pomysłodawcy przygotowali nagrody, których listę znaleźć można przy opisie projektu.

Zdjęcia z postępu prac przy budowie toru oraz przebiegu  akcji pomysłodawcy projektu będą zamieszczać na stornie FB Gęsi Zakręt. – Liczymy na Waszą pomoc! – apelują Ania i Paweł.

Martyna Sokołowska

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
henio
henio
4 lat temu

Ps
I nie ma to jak świeży zapach spalin o poranku , tylko pogratulować pomysłu :(

henio
henio
4 lat temu

A może by tak zamienić mechaniczne konie na żywe ?

Miłosierny Chrzescijanin
Miłosierny Chrzescijanin
5 lat temu

jak najbardziej konie, rowery i wszelkiego rodzaju aktywny fizyczny wypoczynek . przyjechac w Bieszczady motocyklem owszem mozna ale po to zeby go zostawic grzecznie i delektowac sie odrobina wysilku fizycznego podczas wspinaczek czy spacerow. panstwu proponuje powrot do „duzego miasta”. tam z pewnoscia nie brakuje motocykli.

to sie zasmacz
to sie zasmacz
5 lat temu

Od tego jest PolakPotrafi! Nie chcesz, nie wspieraj!!!

gazda
gazda
5 lat temu

A jak się znudzi jazda w kółko po „własnej działce”, to wkoło mnóstwo lasów, pól, połonin. I tylko motocykli i qadów tam brakuje. Super pomysł, już pompuję rower i jadę z kasą.

Oldres
Oldres
5 lat temu

WON z motórami z Bieszczadów, niech amatorzy dzikiej jazdy wyżywają się na Pustyni Błędowskiej bądż na Saharze, to są następni chętni na zasyfienie Bieszczad smrodem i hałasem ,WON ! wracajcie do siebie.

zniesmaczony
zniesmaczony
5 lat temu

czy to zbiórka publiczna ? to chyba musi być opodatkowana ? wolno tak zbierać pieniądze ? przecież to jest prywatna działalność tych Państwa….więc może weźcie sobie KREDYT !!!!