Kula w brzuchu tkwiła półtora roku, czy tylko chwilę?

W środę, przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu przesłuchany został biegły lekarz sądowy, który sporządził opinię w sprawie obrażeń postrzelonego oskarżonego. Nie wynika z nich jednak jasno, kiedy ołowiana kula znalazła się w brzuchu 35-latka. Fot. Małgorzata Rokoszewska

Czterech z sześciu oskarżonych o udział w strzelaninie w październiku 2020 r. w Stalowej Woli zostało wczoraj doprowadzonych do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Stawił się w nim także biegły lekarz medycyny, który sporządził opinię na temat ran postrzałowych uczestnika zajścia, 35-letniego Konrada R.

Biegły lekarz podtrzymał swoją ustną i pisemną opinię, którą wydał w kwestii ran odniesionych przez Konrada R. w dniu strzelaniny. Medyk nie miał jednak okazji badać mężczyzny osobiście, a opinię wydał na podstawie dokumentacji, którą otrzymał od Powiatowego Szpitala Specjalistycznego w Stalowej Woli, gdzie trafił postrzelony pacjent. I jak się wczoraj okazało, mogło to mieć znaczenie, bo niespodziewanie na jaw wyszły nieścisłości i fakty, o których wcześniej nie było mowy.

Konfrontacja dwóch uzbrojonych grup

Do konfrontacji dwóch wrogo nastawionych do siebie grup doszło 26 października 2020 r. w Stalowej Woli. Do pierwszej grupy należeli Marek S. i jego syn Filip S. działający ze sobą wspólnie i w porozumieniu, używający niebezpiecznych narzędzi w postaci broni palnej oraz psa rasy amstaff, zaliczanego do kategorii niebezpiecznych. Drugą grupę stanowili: Konrad R., Daniel W. i Łukasz S., działający ze sobą wspólnie i w porozumieniu, używający niebezpiecznych narzędzi w postaci rewolweru czarno-prochowego, siekiery, maczety oraz miotacza gazu obezwładniającego.
Podczas zdarzenia, oskarżony Filip S. poprzez oddanie kilku strzałów z broni palnej usiłował pozbawić życia Daniela W., powodując u niego obrażenia ciała, skutkujące ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, narażającym go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Ponadto w czasie bójki oskarżony Konrad R. doznał rany postrzałowej na skutek użycia rewolweru, które to obrażenia naruszyły czynności narządów jego ciała na okres powyżej 7 dni, narażając go w ten sposób na utratę życia i zdrowia. Po zdarzeniu Radosław R. zacierał ślady zdarzenia i dokonał ukrycia pistoletu, z którego strzelał Filip S., przez co utrudnił prowadzenie postępowania karnego.

Była rana i kula, nie było uszkodzeń

Biegły, który w środę miał odnieść się do wydanych przez siebie wcześniej opinii został przez obrońców oskarżonych oraz sąd zarzucony gradem pytań. Lekarz stwierdził, że ołowiana kula, którą wyjęto po strzelaninie z jamy brzusznej Konrada R., mogła tam teoretycznie tkwić już od 2 – 3 miesięcy, a nawet od roku. W opisie medycznym obrażeń mężczyzny, napisano bowiem w stalowowolskim szpitalu, że 35-latek miał świeżą ranę wlotową w jamie brzusznej, ołowianą kulę wewnątrz ciała, ale nie miał spowodowanych przez nią obrażeń.
Biegły nie był w stanie tego wytłumaczyć, ale konsekwentnie podtrzymywał swoją opinię, z której wynikało, że obrażenia, których doznał mężczyzna, zarówno te związane z wyjęciem kuli, jak i raną postrzałową uda i nadgarstka, łącznie były obrażeniami wymagającymi leczenia powyżej 7 dni. Sam postrzelony, podobnie jak reszta oskarżonych, od początku trwania procesu solidarnie milczy na temat tego, co się wydarzyło feralnego dnia.

Był ranny rok wcześniej, ale nie powiedział prawdy

Obrońca postrzelonego 35-latka poinformował jednak wczoraj sąd, że mężczyzna był hospitalizowany rok wcześniej w Szpitalu Powiatowym w Nisku z powodu rany brzucha. Nie przekazał jednak wówczas prawdy na temat jej powstania. Z informacji przekazanych przez obrońcę można było wywnioskować, że sugeruje on, iż mężczyzna został ranny w brzuch w lutym 2019 r. i od tamtej pory, do dnia strzelaniny żył z kulą w jamie brzusznej. Mocodawca mężczyzny wnioskował o wystąpienie o dokumentację lekarską z udzielonej Konradowi R. wówczas pomocy.
Gdyby było prawdą, że mężczyzna rok wcześniej został postrzelony, mogłoby to wyjaśnić, dlaczego po strzelaninie, choć miał ranę brzucha, to kula, którą miał wewnątrz, nie spowodowała u niego uszkodzeń wewnętrznych. Być może bowiem, uszkodzenia zostały już zagojone, a sama rana została spowodowana innym urazem.
Prawdopodobna, i to bardziej, wydaje się jednak także taka wersja, że mężczyzna został postrzelony 26 października 2020 r., a opis jego obrażeń nie został wykonany prawidłowo, i stąd w opinii biegłego brak opisu uszkodzeń ciała oskarżonego.
Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu zdecydował, że 14 grudnia przesłucha lekarza, który udzielał pomocy mężczyźnie po strzelaninie i opisał obrażenia powstałe w wyniku postrzałów z broni czarnoprochowej i ostrej.

Grożą im wysokie kary

Przypomnijmy; Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie oskarżył Filipa S. o usiłowanie zabójstwa oraz udział w bójce z użyciem broni palnej, której następstwem był ciężki uszczerbek na zdrowiu. Czyny te zagrożone są karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Markowi S., Filipowi S., Konradowi R., Danielowi W., Łukaszowi S. prokurator zarzucił udział w bójce z użyciem broni palnej i innych niebezpiecznych przedmiotów, której następstwem był ciężki uszczerbek na zdrowiu. Czyny te zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności. Radosławowi R. prokurator zarzucił utrudnienie postępowania karnego poprzez ukrycie pistoletu, z którego strzelał jeden z oskarżonych. Czyn ten zagrożony jest karą do 5 lat.

Małgorzata Rokoszewska