Lekarka stwierdziła, że chłopiec ma katar. Następnego dnia zmarł

– Nasze dziecko zabiła rutyna, ignorancja i bylejakość – mówią pani Maja
i Mariusz. – Maksiowi nie zrobiono żadnych badań, nie zostawiono go na oddziale. Dla tej lekarki byliśmy pewnie kolejnymi przewrażliwionymi rodzicami, którzy przyjeżdżają z dzieckiem, które ma katar. Może gdyby prawidłowo się nim zaopiekowano, żyłby nadal… Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby winni śmierci naszego synka ponieśli tego konsekwencje. Fot. Wit Hadło

Urlop nad morzem dla rodziny z Łańcuta miał tragiczny finał. 17-miesięczny Maks z objawami duszności, gorączki i kataru trafił do puckiego szpitala. Badająca dziecko lekarka nie zauważyła niczego niepokojącego. Następnego ranka chłopczyk zmarł. Sprawą zajęła się prokuratura, a także Rzecznik Praw Pacjenta, który już wydał rozstrzygnięcie w tej sprawie. Stwierdził m.in., że „świadczenia zdrowotne udzielone małoletniemu pacjentowi nie były zrealizowane z dołożeniem należytej staranności”. Szpital nie przyznaje się do winy.

To miał być wymarzony wyjazd. 1 sierpnia ubiegłego roku Maja Marusiak i Mariusz Panek z Łańcuta wraz z dzieckiem wyjechali do Jastrzębiej Góry. Na dwa dni przed wyjazdem ich synek źle się poczuł. Początkowo to był tylko katar. Ale było coraz gorzej. – Był marudny, rozdrażniony. Miał stan podgorączkowy i zaczął ciężko oddychać, dosłownie charczeć – opowiadała nam mama chłopca.
Rodzice zdecydowali, że skrócą urlop i wyjadą do Łańcuta jeszcze tego samego dnia. Przed podróżą chcieli jednak zasięgnąć opinii lekarza. Padło na szpital w Pucku. – Pani doktor siedziała przy biurku, a w gabinecie nie było nawet kozetki, tylko krzesła. Kazała podnieść synkowi koszulkę, dosłownie 3 razy dotknęła go stetoskopem. Powiedziała, że ona nic niepokojącego nie słyszy i sprawdzi jeszcze gardełko. Włożyła synkowi patyczek do buzi i powiedziała, że nie stwierdza żadnej infekcji bakteryjnej ani wirusowej – opisywała pani Maja. – Dodała, że katarek spływa synkowi na krtań, przez co ją podrażnia i w związku z tym jego oddech jest ciężki.
Na koniec lekarka podała dziecku zastrzyk, który miał ułatwić oddychanie. Na pytanie o zalecenia, poradziła, by chłopiec przebywał w wilgotnym pomieszczeniu.
Rodzice wyszli z gabinetu z ulgą i ruszyli w drogę. Następnego dnia byli już w Łańcucie. Nie położyli się, ale cały czas czuwali przy dziecku, które nadal miało trudności z oddychaniem. Po godz. 9. pani Maja poszła wypakować bagaże. Wracając z samochodu usłyszała, jak jej mąż krzyczy: Maksiu, Maksiu!”. – Siedziałem na skraju łóżka, synek cały czas ciężko oddychał, a w pewnym momencie w pokoju zrobiło się cicho – wspominał, nie kryjąc emocji pan Mariusz. – Wziąłem synka na ręce, zbiegłem z nim na dół, Maja zaczęła reanimować synka, a ja dzwoniłem pod 112. Najpierw przyjechała karetka z Łańcuta, potem z Rzeszowa. Reanimacja trwała godzinę. Niestety, chłopiec zmarł.
Sprawą zajęła się prokuratura, która wszczęła śledztwo ws. narażenia małoletniego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez lekarza pełniącego dyżur w Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej i nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego.
Zgromadzony przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie materiał został przekazany biegłym Pracowni Ekspertyz Sądowo-Lekarskich Katedry Medycyny Sądowej UJ w Krakowie, którzy mają wydać opinię, czy doszło do popełnienia błędu medycznego.

RPP wytyka błędy

Przypadek zbadał także Rzecznik Praw Pacjenta. 19 sierpnia 2021 r. wydał rozstrzygnięcie w tej sprawie. – Stwierdził naruszenie praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych oraz do informacji o stanie zdrowia. Ocena zebranego w sprawie materiału dowodowego wraz z obowiązującymi przepisami prawa potwierdziły, że świadczenia zdrowotne udzielone małoletniemu pacjentowi nie były zrealizowane z dołożeniem należytej staranności. Ponadto błędnie postawioną diagnozą należy również zakwalifikować jako naruszenie prawa pacjenta do informacji o stanie zdrowia – poinformowała nas Marzanna Bieńkowska, zastępca dyrektora Departamentu Dialogu Społecznego i Komunikacji Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
W związku z tym RPP wniósł o rozważenie możliwości zastosowania sankcji służbowych wobec pracownika, który naruszył prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych i pouczenie personelu medycznego o obowiązujących regulacjach prawnych dotyczących prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych oraz informacji o stanie zdrowia, zawartych w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Polecił także przeanalizowanie okoliczności przedmiotowej sprawy celem wykluczenia w przyszłości stwierdzonych zaniedbań.
Placówka medyczna ma 30 dni na odpowiedź. – W przypadku gdy Rzecznik nie będzie podzielał opinii szpitala, będzie mógł zwrócić się do właściwego organu nadrzędnego o zastosowanie środków przewidzianych w przepisach prawa – zaznacza Marzanna Bieńkowska.

„Pytania proszę kierować do lekarza”

Szpital w Pucku opublikował oświadczenie, w którym nie przyznaje się do winy. „Oficjalnie chcielibyśmy zaznaczyć, że nie zgadzamy się z opinią Rzecznika i w związku z tym wystosujemy odpowiednie pismo uzasadniające, które po przesłaniu Rzecznikowi również opublikujemy. W ramach udzielonego świadczenia przeprowadzono badanie przedmiotowe i podmiotowe oraz podano domięśniowo produkt leczniczy” – czytamy. I dalej: „Czy lekarz mógł zlecić wykonanie RTG klatki piersiowej lub zlecić badania biochemiczne krwi, o których wspomina Rzecznik? Oczywiście. Szpital Pucki Sp. z o. o. dysponuje całodobową pracownią RTG i laboratorium. Niemniej jednak to decyzja lekarza dyżurującego – nie placówki. Pytanie o zasadność prosimy więc kierować do lekarza, który udzielał świadczenia dziecku, a który już nie współpracuje ze Szpitalem Puckim Sp. z o. o”. Na koniec podkreślono, że szpital dąży do pełnego oraz rzetelnego wyjaśnienia sprawy.

wk

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
26 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
SAMBAYS
2 dni temu

Want an easy way to earn money? Do a search for „Emini S&P Trading Secret.

kolo
kolo
4 dni temu

Śmierć jednego dziecka to tragedia śmierć kilkudziesięciu tysięcy to statystyka. Pisia forumowa swołocz wykorzystuje śmierć dziecka twierdząc że to dowód na to że lekarzom nie należą się podwyżki, równocześnie nie mając problemu z tym że buce z „rządu” odpowiedzialni za dziesiątki tysięcy zgonów sami sobie przyznali podwyżki :) Czy kretynizm i czyste sqrwysyństwo pisowskiego debilnego elektoratu ma swoje granice?

orwas
5 dni temu

It’s so easy to make $5,000 for every day trading, if you want to understand how it is Google Emini S&P Trading Secret.

zaniechanie opieki zdrowotnej
zaniechanie opieki zdrowotnej
6 dni temu

I tak pomimo utraty dziecka, szpital swoje. Świat lekarski to mur obojętnośći, wygodnictwo i pieniądze. Nie ma próby rozmowy tylko są strony postępowania. Nie ma pacjenta jest klijent. Proszę zobaczyć jakim językiem się posługują „podano produkt leczniczy” mimo że doktor nic nie zauważyła.

Stańczyk
Stańczyk
6 dni temu

A mogła zauważyć ? Mogła też stwierdzić że dziecko złapalo syfa ? Mogła !
Kochani rodzice żal mi was, ale zrozumcie że nie obrażam was ani waszego dziecka.
Chciałem tylko pokazać jacy są teraz ludzie !

hijena
hijena
7 dni temu

ta lekarka ,to zapewne z ekipy organizującej gorszące zadymy w sprawie podwyżek płac

robert
robert
6 dni temu
Reply to  hijena

A rodzice nie mają sobie nic do zarzucenia ?

Rock
Rock
6 dni temu
Reply to  robert

To nie rodzice studiowali kilka lat na medycynie i to nie rodzice biorą 14 tyś zl co miesiąc za leczenie ludzi. Lekarze tak dużo zarabiają że za śmierć dziecka powinna finansowo odpowiadać lekarka w nie szpital czyli podatnicy.

.............
.............
1 dzień temu
Reply to  Rock

Z chorym dzieckiem po prostu zostaje się w domu i tyle w temacie/

bloger
bloger
7 godzin temu
Reply to  Rock

wśrod europejskich państw,tylko w Polsce nie ma odpowiedzialności zawodowej lekarzy .

bloger
bloger
5 dni temu
Reply to  robert

a co mieli zrobić , iść do znachorki.? Panie Dyrektorze NFZ w celu poprawy ochrony zdrowia,należy w trybie natychmiastowym na drzwiach oddziału wywiesić aktualną listę ordynujących znachorów ,babek zielarek,zamawiaczy i innych ekoidiotow

hijena
hijena
2 dni temu
Reply to  robert

a co mieli zrobić?Zwrócić się do babki znachorki o okadzenie miotłą brzozową i odmówienie zdrowasiek? Puknij się młotkiem w baniak.

Janek
Janek
7 dni temu

Nie walczciez lekarzami przed sądem bo przegracie oni wiedzą komu dać a tamten wezmie jedyna dobra rada to kwasem po oczach

pacjęt
pacjęt
3 dni temu
Reply to  Janek

O jakie sympatyczne nawoływanie do linczu!!! Super No coś z tym zrobicie? Jestem pacjentem od dawna i wiem jak wygląda sytuacja obu stron. Może Janek to sympatyk G Brauna

mlodszy asesor
mlodszy asesor
2 dni temu
Reply to  Janek

Janek ,to jest grozba karalna i zdesperowani swoim ubóstwem lekarze mogą cie zaprowadzic do sądu.Ale rację ci przyznaję.

ekolożka weganka
ekolożka weganka
7 dni temu

Lekarz, który badał dziecko, już nie współpracuje ze szpitalem. On na pewno już jest w białym namiotowym miasteczku.

emeryt
emeryt
8 dni temu

Pewno rozprawę przełożą bo pojechała protestować bo za mało zarabia.

socjolog
socjolog
8 dni temu

O właśnie tacy medycy żądają potrojenia wynagrodzeń!
W głowie siano a chcą zarabiać jak europie zachodniej.

ronczy
ronczy
8 dni temu
Reply to  socjolog

A kto im tyle da? Niech siedzą w tych rozbitych namiotach przed sejmem
do śniegów albo i dłużej. Będą protestować to nie będą mieli czasu robić błędów medycznych.

obiektywny
obiektywny
8 dni temu
Reply to  socjolog

jedz za granice i zobacz jaką mają tam opiekę pacjenci a później narzekaj jak to w Polsce jest źle.Kto był np. w Anglii, Holandii może to potwierdzić.

hijena
hijena
6 dni temu
Reply to  obiektywny

czy w Polsce musi być tak samo jak w Anglii czy Holandii ? Jeb…j się w pałe

obiektywny
obiektywny
6 dni temu
Reply to  hijena

nie musi być i nie jest ale Wy Polacy jesteście nauczeni tylko narzekania i wszystko Wam się należy. O każdej porze dnia i nocy możecie z wszystkim pojechać i wszędzie Was przyjmują. Za granicą byście byli owszem obsłużeni ale rachunek za wszystko jest wystawiany więc doceńcie tych konowałów polskich bo nie są tacy źli

amelka
amelka
6 dni temu
Reply to  obiektywny

Jak ci umrze jedyne dziecko to pogadamy czy lekarze powinni rządać od rządu potrojenia obecnej płacy

bloger
bloger
5 dni temu
Reply to  obiektywny

ty to chyba jesteś notorycznym utrzymankiem MOPS i nie wiesz, że każdy zatrudniony opłaca składkę zdrowotną,zapewniającą ochronę zdrowia przez całą dobę ,wszystkie dni tygodnia i przez cały rok

hijena
hijena
2 dni temu
Reply to  obiektywny

jak ci zamiast chorej nerki,,wytną dorodne rodowe klejnoty, to będziesz cienko śpiewał i jeszcze cieniej pierdział .Pisały o tym obszernie krajowe media.

Joanna
Joanna
8 dni temu

Współczuję rodzicom. Życzę dużo siły.