Matura w czasach koronawirusa

W tym roku szkoły musiały zapewnić zdającym wyjątkowe warunki podczas egzaminu maturalnego. Wszystko przez pandemię koronawirusa. Fot. ALO

PODKARPACIE, KRAJ. Ponad miesiąc po pierwotnym terminie niemal 300 tys. absolwentów w Polsce rozpoczyna dziś egzamin dojrzałości.

Zachowanie określonego dystansu, regularnie dezynfekowane stoliki oraz zakaz wnoszenia zbędnych przedmiotów – to tylko jedne z wielu wytycznych, jakie muszą dziś spełnić szkoły.  Dokładnie o godz. 9. maturzyści w całym kraju przystąpią do egzaminu maturalnego z języka polskiego. Jakie nastroje panują wśród młodych ludzi? – Wiadomo, że są nerwy. W końcu to najważniejszy sprawdzian w moim życiu – przyznaje Zuzanna Żmuda, jedna z tysięcy zdających, którzy od maja czekali na ten dzień. Jak wygląda matura w czasach koronawirusa?

– Już 3 czerwca rozstawialiśmy stoliki, a następnego dnia przewodniczący zespołów nadzorujących sprawdzali, czy zachowano odpowiednie odległości. Według założeń bezpieczny dystans od innego zdającego musi wynosić przynajmniej 1,5 m – mówi Agnieszka Kusz, polonistka z Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. – Z racji tego, że mamy całkiem niezłe warunki lokalowe i korzystamy z pomieszczeń WSIiZ, u nas jest on nawet większy. Ze względu na bezpieczeństwo zdających  odległości pomiędzy stolikami wynoszą 2 lub przynajmniej 1,8 m – podkreśla. Szkoła jest również przygotowana na to, aby po każdym egzaminie zdezynfekować wszystkie stanowiska.

Najważniejszym obostrzeniem jest to, że dziś w szkole mogą pojawić się wyłącznie zdrowe osoby. Każda placówka musi być jednak przygotowana na najgorsze. –  Mamy zabezpieczone miejsce na wypadek, gdyby pojawiło się przypuszczenie, że ktoś jest chory. Przez cały cas trwania egzaminu obecna będzie także higienistka, która udzieli pomocy lub zweryfikuje objawy choroby – zapewnia Agnieszka Kusz.

W ALO przygotowano 3 sale, w tym aulę, w której pisać będzie 66 zdających. Jeden z nich przystąpi do egzaminu w osobnej sali, ze względu na inny arkusz. Szkoła spodziewa się wszystkich maturzystów. – U nas żaden nie zgłaszał, że z obawy o swoje zdrowie nie przystąpi do egzaminu w pierwszym terminie – informuje Agnieszka Kusz.

Egzamin pod szczególnym nadzorem

Jak będzie wyglądała matura? – Zdający przyjdą w dwóch turach, na godz. 8.15. Przed wejściem będą musieli zdezynfekować ręce. Jeden z członków komisji będzie nadzorował zachowanie 1,5-metrowego dystansu  pomiędzy jednym, a drugim zdającym oraz to, czy są odpowiednio przygotowani. Wszyscy muszą mieć maseczki lub przyłbice, które zdejmą dopiero po zajęciu miejsca – zaznacza nauczycielka ALO. – Wyjątkiem jest sytuacja, w której podczas sprawdzania dowodu osobistego członek komisji miałby wątpliwość co do tożsamości danej osoby. Wtedy może prosić o odsłonięcie maseczki – w bezpiecznej odległości – zaznacza. Nauczyciele znają swoich uczniów, więc nie powinno się to zdarzyć.

Każdy z maturzystów musi mieć przy sobie dowód osobisty oraz własny długopis, którym złoży podpis przed wejściem na salę. Nie może też wnosić żadnych zbędnych rzeczy. – Zazwyczaj było również tak, że odbieraliśmy telefony i trafiały one do depozytu. Teraz uczniowie mają zabezpieczone miejsce w szatni, gdzie mogą zostawić rzeczy, ale żaden z pracowników nie może tam wejść – tłumaczy Agnieszka Kusz. 

Kiedy uczeń zostanie wylegitymowany, następuje losowanie miejsc. A tego dokona członek komisji, który wskaże odpowiedni stolik. Gdy już zajmie swoje miejsce, może ściągnąć maseczkę.  – My sami będziemy zabezpieczeni praktycznie przez cały czas, ze względu na to, że przy każdym kontakcie ze zdającym musimy przebywać w rękawiczkach i maseczkach. Możemy je zdjąć wyłącznie, kiedy siedzimy przy stoliku – podkreśla polonistka.

W trakcie egzaminu obowiązuje zakaz pożyczania jakiegokolwiek sprzętu od kolegów (długopisu, ale też np. kalkulatora czy linijki na sprawdzianie z matematyki). Szkoła również go nie zapewni. Jak zaznacza nasza rozmówczyni, komisja będzie mieć za to dodatkowe długopisy, które wcześniej były dokładnie zdezynfekowane. – Na języku polskim zdający ma prawo skorzystać ze słowników, które będą się znajdowały w dwóch miejscach. Przy każdym będą płyny dezynfekujące. Za każdym razem, kiedy ktoś będzie chciał sięgnąć po słownik, będzie musiał zdezynfekować ręce – tłumaczy nauczycielka.

Szkoły przygotowały też określone wytyczne jeśli chodzi o sposób wychodzenia z egzaminu, po to, żeby młodzi ludzie się nie grupowali. – Aby opuścić salę, zdający musi podnieść rękę i zostawić pracę na ławce. Gdy członek komisji ją odbierze, może swobodnie może wyjść. Jeżeli jednak do końca egzaminu pozostanie tylko 15 min., uczniowie zostaną o tym poinformowani i wszyscy muszą zostać już do końca. Z sali wyjdą powoli, z zachowaniem dystansu – tłumaczy Agnieszka Kusz.

Problem może się pojawić jednak później, gdy podekscytowani młodzi ludzie będą chcieli wymienić się wrażeniami. – Będziemy prosili, żeby ograniczyli ten kontakt po wyjściu ze szkoły i rozmawiali np. za pomocą telefonu. Żeby nie okazało się, że my zabezpieczamy dystanse, a potem odbywa się swobodna rozmowa i spotkanie towarzyskie – mówi nauczycielka.

Chcą już to mieć za sobą

Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w tym roku atmosfera towarzysząca maturom jest wyjątkowo niesprzyjająca. – To na pewno ogromny stres dla uczniów. Czas oczekiwania oraz niepewności nie jest dobry dla młodych ludzi. Można powiedzieć, że zyskali czas na powtórki, ale jednocześnie koniec nauki był bardzo specyficzny – nie ma wątpliwości Agnieszka Kusz. – To, czego jestem jednak pewna, to to, że nasi maturzyści korzystali ze wszystkich opcji, jakie mieli zagwarantowane. Brali udział w lekcjach, pojawiali się na konsultacjach, pracowali do ostatniej chwili, bo zależy im na wynikach – stwierdza.

A jaki nastrój panuje u zdających? – Wiadomo, że są nerwy. W końcu to najważniejszy egzamin w moim życiu. Nadal staram się przygotowywać, ale poniedziałek wszystko zweryfikuje – mówiła jeszcze w sobotę Zuzanna Żmuda, tegoroczna maturzystka. Absolwentka ALO przystąpi do matury z języka polskiego na poziomie rozszerzonym, geografii, informatyki, angielskiego oraz jak wszyscy – matematyki.

Podobnie jak tysiące innych młodych ludzi z niecierpliwością czekała na ten dzień. – Na początku nie mieliśmy informacji, kiedy egzamin się odbędzie  czy w ogóle do tego dojdzie To było najbardziej stresujące. Na szczęście, w końcu  zapadła decyzja, a szkoła zapewniła nam bardzo dobre przygotowanie – opowiada Zuzanna. – Mieliśmy świetnie zorganizowane lekcje online, a nauczyciele mocno się zaangażowali w pomoc także po zakończeniu roku, więc nie było aż tak ciężko, jak mogłoby się wydawać – dodaje.

Wszyscy woleliby jednak mieć to już z głowy. – Cieszę się, że to już w poniedziałek i będę miał to za sobą. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby matura odbyła się w normalnym terminie, byłoby już po wszystkim i mógłbym odpoczywać. Tymczasem nadal muszę się uczyć – zauważa Adam Jarosz, uczeń ALO. Ostatni tydzień spędził na intensywnej nauce. – Jeszcze w sobotę powtarzałem materiał z języka polskiego, czytałem wiersze, ale już w niedzielę odpoczywałem, żeby pójść na egzamin wypoczętym oraz z większym spokojem – opowiada.

Jak co roku absolwenci obstawiają, co może być temat wypracowania i lepiej, żeby to nie była „Dżuma“… Na co stawia Adam? – Na coś związanego z patriotyzmem lub tradycją. Liczę na motywy związane z przyrodą, bo pod to można podciągnąć wiele rzeczy. Wolałbym za to, żeby nie było utworów z czasów wojny i okupacji, które są trudniejsze – wyznaje. Po dzisiejszym dniu do napisania pozostanie mu jeszcze język angielski, geografia, historia sztuki oraz obowiązkowa matematyki.

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć tegorocznym maturzystom połamania piór!

Wioletta Kruk

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments