Metoda dziadka na wnuczka

Eugeniusz Z. ma 28 lat i właściwie nic poza tym. Twierdzi, że ukończył jakąś szkołę gastronomiczną, ale nikt nigdy nie widział jego dyplomu, a jedynym związkiem z gastronomią były jego częste wizyty w knajpach, w których nie bywał jako pracownik, lecz konsument bijący rekordy w spożyciu alkoholi.
Przez dłuższy czas pasożytował na matczynej rencie, gdyż nie skalał się żadną robotą, a potem głównym źródłem jego utrzymania stały się kradzieże i rozboje, więc mimo młodego wieku ładnych parę latek spędził już na państwowym wikcie. Niedawno wyszedł jednak z pierdla i przygarnęli go dawni kumple, też kryminaliści, udostępniając wyro w jakiejś kiepskiej melinie.
W tym towarzystwie nie da się jednak żyć tylko z przyzwyczajenia i pić na krzywy ryj, więc wkrótce kamraci orzekli, że najwyższy czas, by zaczął dokładać się do wspólnego spożycia. Eugeniusz Z. nie miał jednak pomysłu na jakiś konkretny skok, bo rozleniwił się w tym kryminale, a poza tym chciał trochę zakosztować wolności. I wtedy przypomniał sobie o swoich dziadkach, których postanowił odwiedzić. Jak łatwo się domyślić, nie miała to być jednak rodzinna wizyta stęsknionego wnuka.
Wcześniej ten młody, ale już doświadczony bandzior postanowił sprawdzić, czy dziadkowie w ogóle jeszcze żyją. Któregoś dnia wypił dość sporo alkoholu, udał się przed ich dom, gdzie zobaczył swego dziadka, byłego żołnierza zawodowego, który akurat wyszedł z domu i szedł w stronę sklepów, trzymając w ręce torbę na zakupy. Gienek doszedł więc do wniosku, że dziadka przez pewien czas nie będzie w mieszkaniu, w którym powinna być sama babcia, kobieta wiekowa i schorowana.
Natychmiast wszedł do budynku i zaczął dobijać się do drzwi, a ponieważ nikt nie otwierał, więc wyłamał zamek, wpadł do środka i zobaczył przerażoną babcię, która go nie poznała i zaczęła wzywać pomocy. Wtedy bandyta uderzył kobietę, pchnął na łóżko i zaczął penetrować mieszkanie.
– Gdzie masz pieniądze? – krzyczał, po czym wyjął przedmiot przypominający pistolet i przyłożył go do głowy swej ofiary.
W tym momencie do domu wrócił dziadek, który wyszedł tylko do pobliskiego sklepu, poznał wnuka i jako stary żołnierz od razu zorientował się, że przedmiot, który trzyma w ręce, jest zwykłą zabawką, więc wyrwał mu ją z ręki, po czym z rozmachem zdzielił pijanego bandytę torbą z zakupami, a ponieważ był w niej m. in. słoik z kiszonymi ogórkami, więc mocno łotra ogłuszył i wezwał policję.
Wiele mówiło się i pisało o przestępczej metodzie „na wnuczka”, więc teraz można by rzec, iż była to raczej metoda… dziadka na wnuczka. Ale jakże skuteczna i imponująca!
JAN M.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
dr.Mengele
dr.Mengele
4 miesięcy temu

Ciekawe czy dziadek z KODu od wnuków na Dzien Dziadka dostał bilet do Hollandii w jedną stronę?

brzeszczotuńcio
brzeszczotuńcio
4 miesięcy temu

Dziadek nasłał policję na wnuczka. To typowo komunistyczne zachowanie typowe dla komunistycznych rodzin. Więcej takich artykułów towarzyszu Janie M.

ROMAN
ROMAN
4 miesięcy temu

No i tu jesteś w błędzie Kochany ;
jak widać z wieku wnuczka żył w latach : „róbta co chceta ”
Więc robił co?
– zabijał bąki i lał w gardziel a jak by tak zamiast celi +
spotkał się z :kilofem, łopatą i taczkami w kamieniołomie to co by było?

hijena
hijena
4 miesięcy temu
Reply to  ROMAN

Romciu ,tym razem o co ci chodzi?

ROMAN
ROMAN
4 miesięcy temu
Reply to  hijena

przeczytaj jeszcze raz to pojmiesz O!